Numer 1(367)    Styczeń 2016Numer 1(367)    Styczeń 2016
fot.Ikona Bożego Narodzenia z XV wieku ze zbiorów Muzeum Bizantyjskiego w Atenach
Dokąd płynie ta rzeka
Anna Radziukiewicz
Z NATALIĄ NAROCZNICKĄ profesorem historii
dyrektorem Instytutu Demokracji i Współpracy
w Paryżu, prezesem Fundacji Historyczna Perspektywa
w Moskwie
rozmawia Anna Radziukiewicz

Anna Radziukiewicz: – Kraje Europy środkowej, pozostające po II wojnie pod dominacją Związku Radzieckiego, po jego rozpadzie w 1991 roku układały nową politykę wobec Rosji.
Natalia Narocznicka: – Marzeniem tych krajów, pozostających w Układzie Warszawskim, stało się pokazanie sobie i światu, że zostały zerwane dawne więzi z Rosją i nie ma możliwości nowego zbliżenia. A u nas w Rosji zapanował wtedy taki chaos, że nie w głowie nam było proponowanie jakichkolwiek nowych związków.

– Jak postrzegaliście wtedy polską postawę wobec Rosji?
– Rewanż. I nic więcej. Węgierska była podobna. Węgrzy tworzyli jakieś dunajskie projekty, jakby tęskniąc za powrotem do habsburskiej monarchii. Polacy i Węgrzy sformułowali cały pakiet krzywd, wyrządzonych im przez Rosję. Z zapałem przystąpiono w tych krajach do utwierdzania nowych politycznych konfiguracji. Wtedy Rosjanie, zajęci wewnętrznymi problemami, nie tracili intelektualnej energii na rozmowy z elitami krajów Europy środkowej.

– Ale minął czas.
– I zaczęła się bardziej pragmatyczna polityka. Zauważono, że integracja europejska nie przynosi samych pozytywów. Że UE przeżywa kłopoty, nie wybawiła od niedoskonałości i społecznych problemów. Że lepiej wiedzie się tym, jak Polsce i Węgrom, które obroniły swój system finansowy i ocaliły narodową walutę. Oczywiście ta obrona powodowała w ramach UE konflikty. Węgrów gotowa była Bruksela zetrzeć na proszek. Węgry jednak zmieniają się. W 2009 roku zostałam zaproszona na otwarcie nowego centrum rusycystyki w Nyíregyházie. Byłam zachwycona, jak przepięknym literackim językiem rosyjskim mówili ludzie, skupieni wokół tego centrum. Oni chcą poznawać rosyjską literaturę, uczyć się języka. Dają sygnał, że potrzebują kontaktów z Rosją.

fot. Anna Radziukiewicz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token