Numer 1(367)    Styczeń 2016Numer 1(367)    Styczeń 2016
fot.Ikona Bożego Narodzenia z XV wieku ze zbiorów Muzeum Bizantyjskiego w Atenach
Prawosławia miało tam nie być…
Dorota Wysocka
Słowo „rodzinny” w tytule zaskakuje, ale to odnaleziony w archiwalnych zapisach wariant pojęcia „rodzimy” – „tutejszy obrządek rodzinny” to tyle co „wschodni obrządek rodzimy”, określenie mające odróżnić wiarę i obyczaje miejscowej, autochtonicznej ludności od tradycji rosyjskiego prawosławia, a także tradycji łacińskich, rzymskokatolickich.

O swojej pracy autor napisał: To studia i opracowania powstałe dzięki długotrwałej kwerendzie archiwalnej, które odsłaniają zapomniane karty prawosławia w Polsce. Celem było ukazanie nieznanych lub mało znanych procesów i zjawisk i niezinterpretowanych dotąd wydarzeń.

I cele te są realizowane – na mało uświadamiane zjawiska autor patrzy świeżym okiem, analizuje je samodzielnie, nieschematycznie, szukając odpowiedzi na nurtujące go pytania i samemu zadając pytania źródłom i autorom innych opracowań. Odpowiedzi padają nieczęsto.

Praca jest obszerna (856 stron), ale budują ją także aneksy źródłowe, bogata bibliografia, indeksy.

Wprowadza do niej rozdział poświęcony dziejom obrządku wschodniego w Rzeczypospolitej, z naciskiem na pierwszą Rzeczypospolitą. Już w nim wykracza poza warsztat historyka, odwołując się do dyscyplin społecznych. Warto zauważyć, że autor cały czas mówi o obrządku wschodnim, a nie prawosławiu, bo czas unii nie zostaje, jak często bywało, wyrzucony poza nawias, omówiony ogólnie. Odwrotnie, odcisnął tak głęboki ślad na losach i duchowości miejscowej ludności, że  bez jego uwzględnienia nie sposób czegokolwiek zrozumieć.

Dorota Wysocka

Grzegorz Jacek Pelica, Rodzinny obrządek wschodni w Rzeczypospolitej. Opracowania archiwalne i studia z dziejów diecezji lubelsko-chełmskiej, Lublin 2015/2016, ss. 856.


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token