Numer 2(368)    Luty 2016Numer 2(368)    Luty 2016
fot.Anna Radziukiewicz
Oczekiwanie na spotkanie
o. Aleksander Schmemann
Sretienije to słowo cerkiewnosłowiańskie i w tłumaczeniu oznacza spotkanie. Na czym polega i o czym mówi nam święto Sretienija Pańskiego? Poświęcone jest wspomnieniu i duchowej kontemplacji wydarzenia, o którym opowiada się w Ewangelii św. Łukasza. Zgodnie z tym opowiadaniem, czterdzieści dni po Narodzeniu Jezusa, Józef i Maria, tak jak nakazywał ówczesny zwyczaj, przynieśli Go do Jerozolimy, żeby przedstawić Panu. A żył w Jerozolimie człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Duch Święty objawił mu, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy rodzice wnosili Dzieciątko Jezusa, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według słowa Twego. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”.

Józef i jego Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2,25-35).

Wsłuchujemy się w to proste, ale jakże zadziwiające opowiadanie i odczuwamy jego niewiarygodne duchowe piękno. Jak niezwykły, jak przepiękny jest ten starzec z Młodzieńcem na rękach, jak tajemnicze są jego słowa: Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie. I stopniowo zaczynamy pojmować najgłębsze znaczenie tego wydarzenia, które ma bezpośredni związek ze mną, całym moim życiem i życiem całej ludzkości.

Właśnie z takiej kontemplacji wyrosły święta. W nich po raz kolejny przekazywane są nam prawda, radość i sens, ujawnione w decydujących chwilach historii świata. Na czym polega znaczenie, w czym zawarta jest radość tego Sretienija, tego spotkania?

Myślę, że już samo słowo spotkanie podsuwa nam odpowiedź. Cóż na świecie jest radośniejsze od długo oczekiwanego spotkania z tym, którego kochasz? Jak wielu z nas w ciągu ostatnich lat przeżyło tę radość, kiedy po męczących latach rozłąki, niepewności, strachu, napięcia i tęsknoty przychodzi w końcu dzień spotkania. Jak wielu z nas pamięta, jak biło serce, jak napełniały się łzami oczy, kiedy już nadjeżdżał pociąg, lądował samolot! We wszystkich pieśniach, w całej światowej poezji, spotkanie jest zawsze szczególnym wydarzeniem. „Przeznaczona rozłąka obiecuje przyszłe spotkanie” – to z ostatnich wierszy Jesienina. A u Annienskiego: „Co to jest szczęście? Czas szalonego spotkania, jedna minuta na drodze…”

Cytuję i przywołuję to dlatego, że całe życie – i jest to tak oczywiste, nieprawdaż? – w ostatecznym i najgłębszym znaczeniu utkane jest z rozłąki i spotkania, żyje oczekiwaniem na spotkanie i jest w istocie jednym nieustającym spotkaniem z nieznaną przyszłością.

Życie naprawdę jest oczekiwaniem. Ale wtedy czyż nie jest symbolem jakiegoś największego i pięknego oczekiwania, czyż nie jest symbolem prawdziwego ludzkiego życia właśnie ten starzec, który czekał całe życie? A czekał nie na coś przypadkowego, małego, ograniczonego, a na to światło, które oświeci wszystko, na tę radość, która wypełni sobą wszystko, na taką odpowiedź, która stanie się odpowiedzią na wszystkie pytania. I jak zaskakujące, jak niewymownie dobre jest to, że to światło, ta radość, ta odpowiedź zostały dane w Dzieciątku. I oto dosłownie widzisz te drżące starcze ręce, przyjmujące z miłością i ostrożnością czterdziestodniowe Dzieciątko, te oczy skierowane na małą Istotkę, tę nagłą, wszystko wypełniającą sobą chwałę: „Teraz możesz pozwolić mi odejść w pokoju, widziałem, trzymałem, obejmowałem To Jedyne, co zawiera w sobie cały sens życia!”.

Symeon czekał, czekał całe swoje długie życie. A czy nie znaczy to, że w swoim stale pogłębiającym się oczekiwaniu duchowo kontemplował, uprzedzał to spotkanie, tak że całe jego życie stało się w końcu nieustannym dniem poprzedzającym, nakanuniem. Ileż miał za sobą bezsennych nocy, ileż wątpliwości, ileż wysiłku! Ale przecież także każdy z nas żyje oczekiwaniem na jakieś spotkanie – spotkanie z ukochanym, spotkanie ze szczęściem, spotkanie (kiedyś tam, gdzieś tam, na mglistym horyzoncie życia) ze śmiercią…

I czy nie czas by postawić pytanie: Na co czekam? O czym coraz silniej i coraz bardziej stanowczo przypomina mi stukot mego serca i opadające jedna za drugą, niczym jesienne liście, kartki z kalendarza? Czy moje życie stale przemienia się w oczekiwanie spotkania z tym co najważniejsze?

Oto pytanie Sretienija i oto jego odpowiedź. Życie ludzkie przedstawione jest w nim jak przepiękna kontemplacja duszy, coraz bardziej pogłębiająca się, coraz bardziej wyzwalająca się i oczyszczająca od tego co drobne, przypadkowe, nieistotne. Samo starzenie się i więdnięcie, które czeka każdego z nas, są pokazane tutaj jako wzrastanie i dążenie ku górze, do tej ostatniej i słodkiej chwili, kiedy z całej duszy, w pełni radości i wdzięczności można powiedzieć: „Teraz możesz pozwolić mi odejść Panie, w pokoju, ja bowiem ujrzałem. Ujrzałem bowiem światło, przenikające świat. Ujrzałem to Dziecko, które przyniosło światu tyle Bożej miłości i mnie Siebie oddaje! Nie ma strachu, nie ma niewiadomej. Jest tylko pokój, wdzięczność i miłość”.

Oto to co niesie mnie, nam, całemu światu dzisiaj trochę zapomniane święto Sretienija – święto spotkania duszy z miłością, spotkania z Tym, który dał mi samo życie jako możliwość oczekiwania i przez to radosne oczekiwanie umożliwił jego zmianę i przemienienie.

o. Aleksander Schmemann
(audycja w BBC)
tłum. Ałła Matreńczyk


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token