Numer 2(368)    Luty 2016Numer 2(368)    Luty 2016
fot.Anna Radziukiewicz
Ignorowanie rozmyślne
Anna Radziukiewicz
Dziewiętnastowieczny rosyjski pisarz Aleksander Hercen, rewolucjonista i przyjaciel Polaków, powiedział, że w odniesieniu do Rosji Polacy są ignorantami rozmyślnymi. Tę uwagę Hercena przypomniał w połowie stycznia na łamach „Przeglądu” profesor Bogusław Łagowski. Nie bez przyczyny. Polacy bowiem wciąż tkwią w okowach dziewiętnastowiecznego postrzegania Rosji.

Adam Szostkiewicz, publicysta Polityki, znawca Kościołów, napisał do książki tekst o rosyjskiej Cerkwi. Podobnie jak wielu innych autorów przykłada wszystkie zjawiska dziejące się na rosyjskim gruncie do polskich lub zachodnioeuropejskich schematów myślenia. Jeśli coś do schematu nie pasuje, jest krytykowane z nutą pogardy. Szostkiewicz pisze o dość powszechnym na Zachodzie wyobrażeniu, że prawosławie żyje jakby poza czasem, odrywa się od realnego świata, jego dramatów i problemów, że jest to muzeum, zmumifikowane ciało. Po pierwsze taka teza niczego nie wnosi do poznania specyfiki Cerkwi. Po drugie jest kłamliwa.

Gdyby nie Cerkiew, nie istniałaby ani Ruś, ani Rosja. Jestem o tym głęboko przekonana. Jak więc można mówić o oderwaniu się od realnego świata? Podczas niewoli tatarsko-mongolskiej jedyną instytucją, jednoczącą ruski naród i przede wszystkich ruskich książąt, władających rozdrobnionymi, często wobec siebie wrogimi, księstwami, była Cerkiew. Śmiem twierdzić, że bez najważniejszej figury tamtych czasów, św. Sergiusza Radoneskiego, mnicha i podwiżnika, bez Cerkwi, ruscy książęta nie pojednaliby się i nie stanęliby razem w 1380 roku w bitwie z Ordą na Kulikowym Polu. Nie przeszłaby ta bitwa do historii i legendy narodu. W Cerkwi nie mielibyśmy tak zwanej Dmitriewskiej Subboty, podczas której do dziś wspomina się woinow na pole brani żizniu swoju położiwszych. To od tych pogibszych na Kulikowym Polu zaczęło się wspominanie.

Bez Cerkwi, bez patriarchy Jermogiena, bez Kazańskiej Ikony Bogarodzicy, bez wielomiesięcznej szaleńczo bohaterskiej obrony Ławry Troicko-Siergijewskiej przed dziesięciokrotnie większymi siłami polsko-litewskich interwentów nie byłoby zwycięstwa rosyjskiego narodu w 1612 roku, kiedy Polacy weszli już na moskiewski Kreml. To Jermogien, zamknięty przez Polaków w więzieniu i zagłodzony, słał stamtąd do narodu posłania, błagając, by ten się zjednoczył i uwierzył w swoje siły. Usłuchali go Minin i kniaź Pożarski. Zorganizowali powstanie. Wypędzili z Moskwy polsko-litewskich interwentów.

Gdyby nie świadomość roli Cerkwi w wojnie z Napoleonem w 1812 roku, naród nie wystawiłby wspaniałego pomnika ku czci zwycięstwa nad Wielką Armią w postaci cerkwi Chrystusa Zbawiciela.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token