Numer 3(369)    Marzec 2016Numer 3(369)    Marzec 2016
fot.
W rocznicę zbrodni Burego
Eugeniusz Czykwin
Rocznica zbrodni Burego, dokonanych na przełomie stycznia i lutego 1946 roku, jest okazją do refleksji nie tylko historycznych. Pamiętają o nich rodziny ofiar, nie zapomina cała prawosławna społeczność. Przede wszystkim ona. Pamięć bowiem, o czym już na naszych łamach pisaliśmy, nie jest wspólna także w układzie większość-mniejszość. Wojna była tragedią, bólem przeżywanym powszechnie, ale już o powojniu na Białostocczyźnie przekazy są różne. Zbrojne podziemie miało na tych terenach oblicze nacjonalistyczne, wrogie nie tylko nowemu porządkowi i ludziom z nim związanym, ale i nie-Polakom, niekatolikom, z definicji uznanym za wrogów. Ograbić Białorusina było łatwiej, bo nie uważano go za „swego”, łatwiej było go zabić. Oczywiście, działalność „ludzi z lasu” uderzała także w rdzennych Polaków. Niedawno w krótkiej biografii jednego z takich żołnierzy, działającego w powiecie wysokomazowieckim, autor, poważny historyk, wspominając o stukilkudziesięciu ofiarach jego oddziału, na których wykonano wyroki jako na współpracownikach UB, milicji, członkach partii, lekko tylko wspomniał: „Oczywiście, zdarzały się pomyłki”.

Bury nie popełnił pomyłki, w białoruskich chłopów, ich żony i dzieci uderzył świadomie, zabijał za to kim byli, a ci, którzy ocaleli, ze swoim bólem zmagać się musieli sami, bo władze nie okazywały im współczucia ani pomocy.

Ciężar tego niezrozumienia ujawnił się w ostatnich latach w kulcie, jakim zaczęto otaczać „żołnierzy wyklętych”, wyklętych w domyśle przez komunistów, nie godzących się na nowe porządki, zbrojnie stawiających im opór, a zatem – znów w domyśle – walczących o Polskę wolną, demokratyczną – dzisiejszą. Zaczęto – jako bohaterów niezłomnych – stawiać ich za wzór młodemu pokoleniu. Przy zatarciu pamięci przez czas, a jeszcze bardziej przy całkiem innym funkcjonowaniu pamięci wśród większości, całkowicie ignorującym doświadczenia mniejszości, mogły się pojawić hasła typu „Bury nasz bohater”.

Pisząc w 70. rocznicę o pacyfikacjach białoruskich wsi, piszemy nie tylko o przeszłości, ale i o wyzwaniu, któremu trzeba stawiać czoła nieustannie.

Eugeniusz Czykwin

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token