Numer 3(369)    Marzec 2016Numer 3(369)    Marzec 2016
fot.
Modlitwa za ofiary
Eugeniusz Czykwin
Modlitwą za dusze zmarłych i prośbą o mirnoje żytie dla żyjących mieszkańcy powiatu bielskiego upamiętnili 70 rocznicę dokonanej na rozkaz komendanta Okręgu Białystok Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, mjr. Floriana Lewickiego „Kotwicza”, a wykonanej przez oddział dowodzony przez Romualda Rajsa „Burego” pacyfikacji prawosławnych wsi.

Jak co roku, 29 stycznia, w rocznicę tragicznych wydarzeń, mieszkańcy Zaleszan uczestniczyli w Liturgii w Uspieńskiej cerkwi w Kleszczelach, po której odsłużono panichidę za ich bliskich, zamordowanych 70 lat temu. Po służbie wszyscy spotkali się we wsi. Przed krzyżami – na jednym wypisanych jest 16 nazwisk ofiar, na drugim podziękowanie Bogu za tych których „minęła tragiczna śmierć” – o. Mikołaj Kiełbaszewski służył molebien.

– Przed tymi krzyżami – mówił batiuszka do zgromadzonych – modlimy się, by to zło, te straszne momenty nigdy się nie powtórzyły, by były unicestwiane siłą Bożą przez dobrych ludzi. To nic, że jest nas niewielu, ale przyszliśmy tu w imię Boże, by prosić Boga o pokój między ludźmi.

Burmistrz Kleszczel Aleksander Sielicki i starosta hajnowski Mirosław Romaniuk złożyli hołd pomordowanym i wyrazy współczucia ich rodzinom. Wieńce przed krzyżami złożyli także przewodniczący Białoruskiego Towarzystwa Historycznego Oleg Łatyszonek i redaktor naczelny Przeglądu Prawosławnego Eugeniusz Czykwin.

Pytana przez dziennikarza, dlaczego to się stało, staruszka odpowiedziała: – Wioska była prawosławna, a oni mówili, że wszystkie prawosławne powinni zginąć, a my wszyscy przecież bracia i siostry.

Sołtys Zaleszan zaprosił wszystkich do świetlicy na poczęstunek. Zanim tam poszli, ludzie w grupkach wspominali, słychać było płacz kobiet. Chyba po raz pierwszy od 70 lat nie unikano mikrofonów i kamery. – Przed tą rocznicą – mówi drżącym głosem jedna z nich – wszystkich ich zobaczyłam we śnie, i tych których zabito i spalono, i tych, którzy przeżyli, a byli w tej chacie. – Zostaliśmy bez niczego – mówi inna – ale nas zabrała do siebie rodzina z sąsiednich Sak. To byli katoliki, dobre ludzie.

W niedzielę 31 stycznia upamiętniono pomordowanych mieszkańców wsi Zanie, Szpaki, Wólka Wygonowska, wiozących oddział Romualda Rajsa furmanów i wszystkich „zabitych, imiona których znasz Panie, za których modlitwy wznosimy”. W Pokrowskiej cerkwi w Bielsku Podlaskim służono w ich intencji Liturgię i panichidę i modlono się przed pomnikiem pomordowanych furmanów na wojskowym cmentarzu. Wieńce złożyli burmistrz Bielska Podlaskiego Jarosław Borowski i wicestarosta Piotr Bożko. O. Jan Szmydki, zwracając się do zgromadzonych, prosił o modlitewną pamięć niewinnych ofiar.

Batiuszce i zgromadzonym w imieniu stowarzyszenia rodzin ofiar rajdu Burego podziękował Józef Antoniuk. Rodziny pomordowanych wspominały tamten czas i z niedowierzaniem pytały, czy to prawda, że teraz Bury będzie bohaterem. Starszy mężczyzna zastanawiał się, dlaczego ze strony władz państwa polskiego nie ma jakiejkolwiek reakcji: – Zrobiono z nich bohaterów, rodzinom powypłacano odszkodowania, a wobec nas Białorusinów państwo polskie nie wyraziło nawet żalu, nikt nas nie przeprosił.

Po modlitwie na cmentarzu radny miasta Bielsk Podlaski Tomasz Sulima zaprosił na projekcję filmu Jerzego Kaliny „Siaroża”.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)


Eugeniusz Czykwin, fot. autor

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token