Numer 3(369)    Marzec 2016Numer 3(369)    Marzec 2016
fot.
Ikony w galerii
Dorota Wysocka
Nowy Sącz, ponadosiemdziesięciotysięczne małopolskie miasto w Kotlinie Sądeckiej, u podnóża Beskidu Sądeckiego, Wyspowego i wcinającego się wąskim klinem Niskiego, niegdyś królewskie, ma za sobą długą, sięgającą trzynastego wieku, historię. Dogodne położenie uczyniło z niego ważny punkt na mapie handlowej – tędy przebiegał szlak na Węgry, po latach jednak przestało to mieć znaczenie. Naprawdę cennych zabytków zachowało się w nim niewiele, ale potrafi o nie dbać.

Nieoczekiwanie stało się też interesującym miejscem dla wszystkich, którzy czują więź lub po prostu są zainteresowani sztuką cerkiewną. Otóż w tutejszym Muzeum Okręgowym czynna jest nieduża, ale bardzo ciekawa galeria ikon.

Jej początki sięgają roku 1947. Kiedy po Akcji Wisła opustoszały łemkowskie wsie, wojewódzki konserwator zabytków w Krakowie otrzymał polecenie zabezpieczenia cerkiewnych zabytków. Do składnicy muzealnej w Muszynie zwożono ikony, chorągwie, krzyże procesyjne, fragmenty ikonostasów, rzeźbione figury. Do każdego doczepiona była kartka z nazwą miejscowości, z której je zabrano. W 1951 roku zdecydowano, że przekazane zostaną placówce muzealnej w Nowym Sączu.

Kiedy w latach 60. oddano na potrzeby muzealne tzw. Dom Gotycki, kolekcja łemkowskiej sztuki sakralnej, licząca wówczas około czterystu obiektów, zyskała pierwszą stałą ekspozycję.

Kolekcja wciąż się powiększała (teraz ponad sześćset obiektów), zajmując kolejne pomieszczenia.

Część zbiorów trafiła do unickiej cerkwi z Czarnego, którą przeniesiono do Sądeckiego Parku Etnograficznego, gdzie wciąż służy celom sakralnym.

Za najciekawsze uważa się w galerii obiekty najstarsze, a te sięgają XV stulecia, trzon zbiorów to jednak obiekty późniejsze, głównie dziewiętnastowieczne.

Ich wartość artystyczna jest różna. Jak wszędzie działali na Łemkowszczyźnie prawdziwi artyści, starannie do swego fachu przygotowani, i domorośli rzemieślnicy.

Za najstarszą, a zatem dla historyków sztuki najciekawszą, uchodzi XV-wieczna ikona Matki Bożej Hodegetrii. Cerkiew, w której powinna się znajdować, spłonęła w 1975 roku, ikona ocalała, bo od lat przechowywała ją na strychu rodzina, która zajęła połemkowski dom.

Ikony w nowosądeckiej galerii otoczone są troskliwą opieką, poddawane konserwacji, badane przez naukowców. W muzealnych salach, jak zawsze, znajdują się jednak w nienaturalnym, dla nich dziwacznym, otoczeniu. To jednak ani ich, ani opiekunów wina.

Wizytę w nowosądeckim muzeum okręgowym polecam z całego serca. Zbiory sztuki cerkiewnej są piękne, jednorodne, w miejskim, ze średniowieczną metryką, otoczeniu drzemie w nich karpacki wiejski duch i i echo dramatycznie odmienionych losów. Nikt się już przed nimi nie modli, a szkoda.

Dorota Wysocka
fot. Jan Więcek


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token