Numer 4(370)    kwiecień 2016Numer 4(370)    kwiecień 2016
fot.Anna Radziukiewicz
Mnisze pożegnania
Ihumenia Agnia
2 marca 2016 roku, w wieku 89 lat, zmarła ihumenia Ludmiła (Polakowska), wieloletnia przełożona monasteru świętych Marty i Marii na Świętej Górze Grabarce oraz pierwsza przełożona odrodzonego dzięki jej staraniom domu zakonnego Zaśnięcia Matki Bożej w Wojnowie.

Matuszka Ludmiła urodziła się 20 lutego 1927 roku w Osiniaku koło Wojnowa. Jej rodzice byli potomkami rosyjskich emigrantów – staroobrzędowców żyjących na Mazurach i należeli do parafii Zaśnięcia Matki Bożej. Przyszła mniszka uzyskała wykształcenie zawodowe i pracowała na poczcie. W 1944 roku została ewakuowana do Niemiec, gdzie pracowała jako tłumaczka i urzędniczka. Do Polski powróciła w 1947 roku z tęsknoty za Cerkwią prawosławną.

Pod wpływem o. Aleksandra Awajewa w 1950 roku postanowiła wstąpić do monasteru. Nie uzyskała jednak ani zgody rodziny, ani błogosławieństwa spowiednika na zamieszkanie w tworzącej się wspólnocie na Świętej Górze Grabarce, wówczas jedynym żeńskim prawosławnym monasterze w Polsce. Zamieszkała w żeńskiej wspólnocie w Wojnowie, żyjącej według reguły zakonnej, jednak bez statusu monasteru, którą zorganizował o. Awajew. Rok po jego śmierci, w 1957, udała się na Świętą Górę Grabarkę i została nowicjuszką w tamtejszym monasterze. W 1962 roku przyjęła postrzyżyny w riasofor. W trybie zaocznym ukończyła kurs Prawosławnego Seminarium Duchownego w Warszawie. W latach 1975-1985 przebywała w Hajnówce, gdzie pracowała w miejscowej parafii Świętej Trójcy.

Na Świętą Górę Grabarkę powróciła w 1985 roku. W 1986 roku, po śmierci ihumenii Barbary (Grosser), została wybrana na nową przełożoną monasteru. Jej postrzyżyny według reguły małej schimy, z imieniem Ludmiła, odbyły się 9 listopada 1987 roku.

W 1995 roku została przełożoną Żeńskiego Domu Zakonnego w Wojnowie, o którego odrodzenie usilnie zabiegała. W 1998 roku powróciła do macierzystego monasteru na Grabarce, w którym spędziła w stanie spoczynku ostatnich 18 lat życia.

Pogrzeb ihumenii Ludmiły odbył się na Świętej Górze Grabarce 4 marca. Przewodniczył mu biskup supraski Grzegorz, a w uroczystościach pogrzebowych wzięło udział ponad dwudziestu duchownych, siostry ze wszystkich żeńskich monasterów w Polsce, bracia z monasterów w Jabłecznej i Sakach, duchowe dzieci zmarłej ihumenii, przedstawiciele Bractwa Młodzieży Prawosławnej, parafianie oraz znajomi.

Po Liturgii do przybyłych na uroczystości pogrzebowe zwrócił się biskup Grzegorz. Mówił m.in., że życie każdego człowieka, szczególnie mnicha, jest tajemnicą ukrytą w jego sercu i celi: „Nie widzimy, ile się modli, ile łez przelewa, jaką prowadzi walkę duchową, jak kaja się i pokutuje”. Mówił o życiu ihumenii Ludmiły, o jej miłości do Boga i Cerkwi, które towarzyszyły jej przez całe życie. W imieniu zmarłej prosił o wybaczenie i modlitwy, których każda dusza potrzebuje szczególnie zaraz po śmierci.

Ciało ihumenii Ludmiły spoczęło na monasterskim cmentarzu na Świętej Górze Grabarce.

Wiecznaja jej pamiat’!

ihumenia Agnia i www.orthodox.pl

14 marca w godzinach porannych w wypadku samochodowym w pobliżu miejscowości Janków w Wielkopolsce zginął o. ihumen Mojżesz (Klebus).

Trumna z ciałem tragicznie zmarłego dotarła do domu zakonnego w Wysowej Zdroju następnego dnia. Na jej przybycie w cerkwi św. Michała oczekiwało ponad dwustu wiernych z Łemkowszczyzny i Słowacji z biskupem gorlickim Paisjuszem, o. Janem Antonowiczem, o. Piotrem Sawczakiem ze Słowacji i duchownymi dekanatu nowosądeckiego.

Nad ciałem zmarłego władyka Paisjusz w asyście duchownych odprawił parastas. Ze słowem do wiernych zwrócił się o. mitrat Władysław Kaniuk. Duchowni przeczytali Ewangelię, a wierni trwali w modlitwie za tego, którego lubili i szanowali.

W godzinach porannych, 16 marca ponownie czytano Ewangelię, a władyka Paisjusz wraz z duchownymi odprawił pierwszą w tegorocznym Wielkim Poście Liturgię Uprzednio Poświęconych Darów. Hierarcha w kazaniu mówił o ślubach monastycznych, będących wyrzeczeniem się doczesności i porównał je z powrotem syna marnotrawnego do domu ojca. Wyjaśniał wiernym sens tych ślubów i tłumaczył, dlaczego pogrzeb mnichów jest sprawowany według specjalnego rytu.

Ze słowami pożegnania w imieniu duchownych zwrócili się o. Władysław Kaniuk i o. ihumen Pafnucy, przełożony domu zakonnego w Wysowej. Wierni żegnali się ze zmarłym, będąc jednak pokrzepieni słowami kazań. Duchowni, trzymając na ramionach trumnę z ciałem o. Mojżesza, procesyjnie obeszli cerkiew, a chór śpiewał irmosy Pomoszcznyk i pokrowytel… Żegnała go Wysowa, Łemkowszczyzna, cała diecezja.

Wieczorem ciało o. Mojżesza przewieziono do rodzinnego Białegostoku, gdzie w cmentarnej cerkwi św. Eufrozyny Połockiej oczekiwała na nie matka i siostra, rodzina i znajomi, duchowni. Całą noc w cerkwi modlono się i czytano Ewangelię.

17 marca o godz. 11.00 biskup supraski Grzegorz w asyście trzydziestu duchownych odprawił nabożeństwo pogrzebowe. Przybyli mnisi. Przed pogrzebem o. ihumen Pafnucy wspominał
o. Mojżesza, który życie poświęcił Cerkwi, a w ostatnim czasie opiekował się chorym arcybiskupem przemyskim i nowosądeckim Adamem, co wymagało szczególnych wyrzeczeń.
Ciało o. ihumena spoczęło w grobie przy cerkwi św. Eufrozyny. O. ihumen Pafnucy, żegnając się ze zmarłym, powiedział: „Ojcze Mojżeszu, osierociłeś Wysową, nasze góry Karpaty, wiernych Łemków – powróciłeś w rodzinne strony w swym doczesnym ciele, lecz w naszej pamięci pozostaniesz na zawsze naszym, wysowskim mnichem. Wiecznaja Ti pamjat’, błażennyj pokoj.

O. ihumen Mojżesz (Igor Klebus), syn Michała i Haliny z domu Brewczyk, urodził się 2 lipca 1975 roku w Białymstoku. Śluby monastyczne złożył 20 maja 2001 roku. 6 września 2002 otrzymał święcenia hierodiakońskie, a 24 maja 2003 hieromnisze. W 2008 roku niósł posłuszanije w Domu Zakonnym w Wysowej Zdroju. W 2013 roku został podniesiony do godności ihumena.

o. prot. Julian Felenczak
fot. Jarosław Charkiewicz


Opinie

[1] 2016-07-01 09:05:00 Antoni
Z wielki żalem i wzruszenie przyjąłem wiadomość o śmierci ojca Mojżesza o czym dowiedziałem się dziś w przededniu rocznicy Jego urodzin. Nie było mi dane poznać Igora osobiście ale ufam, że kiedyś to nastąpi. Miałem okazję poznać Jego wiersze a poprzez nie i to jakim był wspaniałym człowiekiem. Na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Antoni

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token