Numer 4(370)    kwiecień 2016Numer 4(370)    kwiecień 2016
fot.Anna Radziukiewicz
O  Krzyżu
Patriarcha Kirył
Obchodzimy dzisiaj Niedzielę Krzyża. Wynosimy Krzyż Chrystusowy w połowie postu, by przypomnieć sobie o cierpieniach Pana. Zwykle w połowie postu ludzi zaczyna męczyć wstrzemięźliwość, postne jedzenie, nabożeństwa, nachodzi pewna duchowa słabość. Spoglądamy wtedy na Krzyż Pański, by widzieć Jego cierpienia, by jeszcze raz sobie uzmysłowić, co oznaczała ofiara na Golgocie – to nam pomoże wytrwać, kontynuować wielkopostną ascezę.

Pomimo głębokiego zbawczego sensu, ofiara złożona na Golgocie jest dla nas obrazem cierpienia – cierpienia niezasłużonego, cierpienia niesprawiedliwego. Każdy człowiek w swoim życiu doznaje niezasłużonych oskarżeń, intryg, zdrady. I jak bardzo czujemy się urażeni, kiedy się nas niesłusznie obraża! Nawet jeśli słusznie, też czujemy się dotknięci. A jeśli niesłusznie, ten stan głęboko przeżywa każdy z nas. Wtedy nierzadko, zwłaszcza kiedy te przeżycia są związane z życiowymi wstrząsami – utratą pracy, przerwaniem kariery, wieloma innymi bolesnymi okolicznościami – tracąc cierpliwość, nawet narzekamy na Boga: „Gdzie jesteś, Panie? Dlaczego nie widzisz, jak mnie krzywdzą? Dlaczego nie widzisz, jak cierpię? Gdzie tu sprawiedliwość?”. Jak często zdarza się słyszeć takie słowa, zwłaszcza nam duchownym, na spowiedzi, kiedy ludzie przychodzą nie po to, żeby się pokajać, ale żeby wylać swój ból i często nawet przed Krzyżem i Ewangelią narzekają na swoje życie, na swój los, a więc na Boga.

Krzyż Chrystusowy jest wynoszony na środek cerkwi, żeby każdy z nas, podchodząc do tego Krzyża, uświadomił sobie, że przedstawiony na nim Chrystus niezasłużenie znosił męki. Chrystus przeszedł całą otchłań i doznał głębi ludzkich cierpień. Z Jego cierpieniem mało jakie cierpienie może się zrównać. Dlatego nigdy i w żadnych okolicznościach nie możemy narzekać na Boga, bowiem ofiarą swego Syna zamyka każde narzekające usta. Bóg dla nas nie jest gromowładcą, jak dla starożytnych pogan, to nie wszechmocny król, jak dla wielu. Dla nas Bóg to Człowiek, który wycierpiał z powodu ludzkiej nieprawdy i odkupił całą otchłań ludzkiego cierpienia. Daj Boże, żeby okres Wielkiego Postu pomógł nam uświadomić sobie sens Krzyża Chrystusa i umocnił zaufanie do Boga. I jeżeli zdarza nam się cierpieć, powinniśmy pamiętać, że nie ma ludzkiego życia bez Krzyża. (…)

Patrząc na Krzyż Chrystusa, powinniśmy pamiętać, że każdy człowiek niesie swój. To tylko na błyszczących okładkach kolorowych czasopism nie ma cierpienia. Cierpienie jest organicznie włączone w istnienie człowieka tak, że usunąć go z życia nie sposób. I Krzyż Chrystusa pomaga nam nieść nasz własny, a modlitwa przed Krzyżem powinna w pierwszej kolejności sprowadzać się do tego, żeby Pan dał nam siły, męstwo, cierpliwość, żeby umocnił naszą wiarę, żeby niesienie Krzyża Chrystusa (a każde cierpienie jest Krzyżem Pana) było dla nas tak zbawcze, jak zbawczy był Krzyż Pański na Golgocie.

Wspaniale, że wspominamy Krzyż w dzień Zmartwychwstania, że czytana jest Ewangelia Zmartwychwstania (kazanie zostało wygłoszone na utrenii Krestopokłonnej Niedzieli). Nie ma najmniejszej wzmianki w Ewangelii o Krzyżu – tylko o Zmartwychwstaniu. I to nie przypadkiem: przez to połączenie wysławiania zmartwychwstałego Zbawiciela i ukrzyżowanego Pana po raz kolejny zaświadczamy, że za Krzyżem – zmartwychwstanie. Będąc posłuszny Ojcu aż do śmierci na Krzyżu, Pan zmartwychwstał trzeciego dnia i zwyciężył tych, którzy Go przygwoździli do Krzyża. A jednocześnie zwyciężył diabła i wszelkie zło, i wszelką nieprawdę, i wszelki grzech. Podobnie i my, jeśli cierpliwie niesiemy Krzyż nie tracąc wiary, Pan daruje nam zmartwychwstanie – nie tylko otwierając przez nami drzwi wieczności, ale i zmartwychwstanie jako zwycięstwo nad cierpieniem, nad tymi doświadczeniami, przez które Pan nas przeprowadza.


(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Patriarcha Kirył
tlum. Ałła Matreńczyk


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token