Numer 5(371)    Maj 2016Numer 5(371)    Maj 2016
fot.Jarosław Charkiewicz
Słowo na Wielki Czwartek
Patriarcha Kirył
Tego dnia doszło do trzech ważnych wydarzeń, których analiza pomoże nam lepiej zrozumieć historię zbawienia rodzaju ludzkiego.

Pierwsze wydarzenie to zdrada Judasza. Bliski uczeń Pana nie wytrzymał wyrzutów sumienia, kiedy zobaczył, jak grzeszna kobieta, wydając wszystkie swoje pieniądze, wszystko co miała, kupiła pachnącą mirrę – drogocenny płyn, którym pomazywano cesarzy przy wstępowaniu na tron – i wylała tę mirrę na głowę Zbawiciela, jakby przygotowując Go do pogrzebu. Cały wewnętrzny świat Judasza sprzeciwiał się temu co zobaczył. Nie rozumiał sensu tej ofiary. Zupełnie inaczej widział przeznaczenie pieniędzy. Wiązał z nimi swój osobisty dobrobyt i nie mógł pojąć swoim okrutnym sercem, co to jest ofiara, ofiarność, zdolność do bezinteresownego oddania siebie czy tego co mamy drugiemu człowiekowi.

Potem podczas ostatniej paschalnej wieczerzy, którą Pan spożył ze swymi uczniami, umył im nogi. Zgodnie ze wschodnim zwyczajem ludzie, którzy wchodzili do komnaty, w której spożywano posiłek, zdejmowali obuwie i niewolnicy albo słudzy myli im nogi. Pan, będąc głową tego spotkania, zwierzchnikiem apostołów, wziął wodę i umył im nogi, mówiąc że i oni powinni myć sobie nawzajem nogi, oczywiście nie w znaczeniu dosłownym lecz przenośnym, bo najważniejszym wymiarem ludzkiego życia jest zdolność do służenia innemu człowiekowi. I jako Syn Boży, bezgranicznie przewyższający całe stworzenie, bowiem poprzez Jego Słowo z niebytu do bytu został powołany cały wszechświat, pochyla się przed Swymi uczniami i umywa im nogi, dając wszystkim nam przykład nie formalnego naśladowania, ale przykład życia.

W końcu, trzecie, być może najważniejsze wydarzenie. Pan zapragnął, żeby wszystko to, czego dokona na Krzyżu, stało się dziedzictwem całego rodu ludzkiego. Ale nie tylko w tym znaczeniu, że ludzie powinni, przynajmniej raz do roku wspomnieć to wydarzenie – On zapragnął żeby każdy wierzący człowiek, niezależnie od tego gdzie i kiedy żył, niezależnie od swojej narodowości i wieku, miał realną możliwość współuczestniczenia w Ostatniej Wieczerzy – ostatniej wieczerzy Chrystusa z Jego uczniami, a także Jego śmierci i Zmartwychwstaniu.

Dlatego Pan pod koniec tej wieczerzy pobłogosławił chleb i dając go uczniom powiedział: „Bierzcie i jedzcie, to jest ciało moje”. I potem wziął kielich, dał im mówiąc: „Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów” (por. Mt 26,26-28). I przyjąwszy ten chleb i wino, uczniowie przyjęli Ciało i Krew Chrystusa, które miały być ukrzyżowane i przelane za nich i za cały ród ludzki. I Pan nakazał, żeby tę czynność sprawowano zawsze na Jego pamiątkę.

I kiedy błogosławimy, łamiemy i przyjmujemy chleb i wino, nie tylko wspominamy, co wtedy się stało w Wieczerniku. Mocą Świętego Ducha stajemy się razem z apostołami współuczestnikami Ostatniej Wieczerzy, Ofiary na Golgocie i chwalebnego Zmartwychwstania. Wchodzimy do Bożego życia, wchodzimy do tajemnicy zbawienia, łączymy się ze wszystkim tym, co Bóg w Chrystusie uczynił dla naszego zbawienia. Stajemy się współuczestnikami Bożego życia.

To nie są tylko słowa, ale rzeczywistość, do której dochodzi nie mocą człowieka, lecz Świętego Ducha. Cerkiew Boża to wspólnota, gdzie mocą Świętego Ducha ludzie stale łączą się z tym wszystkim, czego dokonał Chrystus – poprzez przyjęcie chleba i wina, poświęconych w sakramencie Eucharystii, przez przyjęcie prawdziwego Ciała i Krwi Pana. I poprzez to przyjęcie uzyskujemy wielką siłę – Bóg wchodzi w nas, naprawia nasze słabości, wybacza nasze grzechy, daje nam siły duchowe i cielesne. Święta Eucharystia – to największe działanie, które dokonuje się w rodzie ludzkim. Nic nie może się z nim równać, jest to otwarta droga ku Bogu, po której człowiek wstępuje na niebo i po której z nieba spływa na człowieka Boża łaska.

Kiedy w trudnych latach prześladowań zamykano świątynie i cerkiewno-parafialne szkoły, kiedy zabraniano prowadzenia działalności charytatywnej, okazywania pomocy potrzebującym, kiedy zakazywano wszelkiego dialogu i wspólnego działania Cerkwi i społeczeństwa, kiedy pozwalano nam na modlitwę w nielicznych świątyniach, gdzie sprawowaliśmy Eucharystię, władze, kierowane swoją bezbożnością, nie nadawały jej żadnego znaczenia. Ale dzięki Bożej Opatrzności, Cerkwi Bożej pozostawiono to, w czym i za pośrednictwem czego odkrywa sama siebie, staje się Ciałem Chrystusa. W czasie przynoszenia bezkrwawej ofiary nasi dziadowie, ojcowie i my, należący do starszego pokolenia, modliliśmy się za nasz kraj, nasz naród, naszą Cerkiew, pokornie prosząc Pana w sakramencie św. Eucharystii o rozgrzeszenie i życie wieczne. Przez ten święty sakrament nasz naród nigdy nie był pozbawiony łaski, i wierzymy, że właśnie te otwarte drzwi do nieba pomagały nam zdobywać moc Bożej Łaski, zachować wiarę i przetrwać.

I dzisiaj, kiedy ciesząc się pełną wolnością mamy możliwość nauczania dzieci i dorosłych, prowadzenia działalności charytatywnej, wspólnego działania z władzami, państwem, ze społeczeństwem, powinniśmy pamiętać, że najważniejsze czego dokonujemy jako Cerkiew – to sprawowanie najświętszego sakramentu Eucharystii. Oto dlaczego jest ważne, żeby wierzący jak najczęściej przystępowali do Tajemnic Chrystusa.

W starożytności, kiedy ochrzczony, uczestnicząc w Liturgii, nie przystępował do priczaszczenija, musiał publicznie wytłumaczyć się przed biskupem. Dzisiaj z powodu naszej słabej wiary zatraciliśmy tę tradycję. A tradycja ta jest święta, powinniśmy starać się, żeby jak najczęściej przystępować do Świętych Tajemnic Chrystusa, wcześniej spowiadając się z grzechów, przygotowując duszę do priczaszczenija. I będziemy wierzyć, że właśnie przez to priczaszczenije Pan będzie leczyć nasze słabości i niedomagania.


(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Patriarcha Kirył
tłum. Ałła Matreńczyk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token