Numer 5(371)    Maj 2016Numer 5(371)    Maj 2016
fot.Jarosław Charkiewicz
Na początku był Chrystus czyli rozmowa trzech biskupów
Dorota Wysocka
Pięćdziesiąt lat temu, gdy Kościół rzymskokatolicki świętował Tysiąclecie, o zaproszeniu na uroczystości przedstawicieli innych denominacji nikt nawet nie pomyślał. Teraz było inaczej. Liczebnie duży Kościół być może wyraźnie tego nie akcentował, ale dawał wyraz świadomości, że Liczebnie małych Kościołów (wówczas zresztą chrześcijaństwa niepodzielonego), też ten jubileusz dotyczy.

I już na wstępie władyka Jerzy przypomniał o niejednoznaczności opinii historyków w kwestii obrządku, w jakim Mieszko I przyjął chrzest. Być może, jak pisał o tym o. prof. Jerzy Klinger, był on cyrylo-metodiański. Bo tego, że wcześniej sięgnął na południe ziem należących obecnie do Polski, nikt specjalnie nie podważa, choć dowody archeologiczne są wątłe. Klinger podkreśla, że w odniesieniu do Cyryla i Metodego można mówić o „pewnego rodzaju stopie bizantyjsko-rzymskim”.

Dziś dla większości sprawa obrządku znaczenia większego nie ma, choć współcześnie poruszamy się niemal wyłącznie w kręgu politycznego, narodowościowego i konfesyjnego wymiaru tamtego chrztu, podczas gdy uwaga powinna zostać skupiona na wymiarze soteriologicznym, czyli służącym zbawieniu. Chrzest Mieszka rozpoczął bowiem nową epokę w dziejach ziem, na których obecnie żyjemy. Pierwotna ewangelizacja daleko odbiegała, jak zauważył biskup Hintz, od dzisiejszych standardów wolności sumienia, ale tak czy inaczej był to nowy początek.

Trzej biskupi na moment pochylili się też nad kwestią świętości, a raczej braku świętości tych, którzy chrześcijaństwo na ziemie Polan sprowadzili. Biskup Ryś przywołał refleksję późniejszego papieża Jana Pawła II o związku św. Wojciecha z chrztem Polski i jakby przez analogię św. Stanisława z bierzmowaniem. I od razu pojawiły się kontrowersje. Po pierwsze prawosławie nie oddziela w czasie sakramentów chrztu i bierzmowania, a ewangelicy w ogóle nie uznają bierzmowania za sakrament, po drugie Cerkiew widzi w św. Wojciechu nieprzejednanego wroga obrządku wschodniego, Kościół ewangelicki zaś, ceniąc wysoko posłuszeństwo wobec legalnej władzy, nie może postrzegać św. Stanisława, kontestatora porządku państwowego uosabianego przez króla Bolesława, jako postać godną patronowania Polsce. „Nawet nie przypuszczałem, że moi bracia – prawosławni i luteranie, mogą mieć aż taki problem z tymi świętymi” - powiedział biskup Ryś. „ Ale musimy się uczyć takiej wrażliwości, która pozwoli nam zrozumieć, że rzeczy dla nas bezdyskusyjne, mogą innych ranić. Dopóki tego sobie nie powiemy, nie będziemy sobie z tego zdawali sprawy”.

Biskupi byli zgodni, że chrzest jest tym aktem religijnym, który mocno – jak żaden inny sakrament – łączy chrześcijan. Przypomnieli też, że już w roku 2000 Kościoły skupione w Polskiej Radzie Ekumenicznej i Kościół rzymskokatolicki podpisały deklarację o wzajemnym uznaniu ważności chrztu, dokument niesłychanie ważny, bezprecedensowy w wymiarze Europy i świata, jak go określił jeden z rzymskokatolickich biskupów, ale już jakby zapomniany, niewykorzystywany do budowania poczucia wspólnoty.

Z historii znamy wiele przykładów ponownego chrztu (na przykład raz jeszcze przed ślubem z Władysławem Jagiełłą chrzczona była prawosławna przyszła królowa Zofia Holszańska), ale i w latach sześćdziesiątych na terenach zamieszkiwanych przez ewangelików katolicy ponownie chrzcili dzieci trafiające do domów dziecka.


(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)


Dorota Wysocka
bp Jerzy Pańkowski, bp Marcin Hintz, bp Grzegorz Ryś, Na początku był Chrystus. Rozmawiają Jakub Drath i Janusz Poniewierski, Wydawnictwo Znak, Kraków 2016, ss. 256.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token