Numer 5(371)    Maj 2016Numer 5(371)    Maj 2016
fot.Jarosław Charkiewicz
Mała parafia duże wyzwania
Dorota Wysocka
Gorzowie od 1962 roku działa prawosławna parafia Narodzenia Przenajświętszej Bogarodzicy. Skupia kilkadziesiąt rodzin.

O jej początkach już niegdyś w PP opowiadaliśmy. O tym, jak ówczesny biskup wrocławski i szczeciński Bazyli i o. archimandryta Atanazy (Sienkiewicz), nie znając nikogo, przyjechali do miasta, gdyż dotarły do nich sygnały, że mieszkają tam prawosławni, którzy chcą mieć własną parafię, i jak pewna kobieta na ulicy rozpoznała w nich duchownych, podeszła i zaprosiła na herbatę.

Ojciec Atanazy już w Gorzowie został, na ponad dwadzieścia lat, a właściwie dużo dłużej, do śmierci. Cerkiew urządzono w zakupionej na ten cel kamienicy przy Warszawskiej 25, proboszcz zamieszkał nad świątynią. Utensylia sprowadzono z różnych parafii, na przykład płaszczanicę ze Świętej Góry Grabarki, ikony do ikonostasu napisał o. ihumen Alipij (Kołodko). Ikonostas ten służy wiernym do dziś, teraz w Torzymiu. Pierwsze nabożeństwo odprawiono w kamienicy na Wielkanoc 1963 roku, ostatnie w październiku 1995.

Kiedy o. Atanazy nie był już w stanie pełnić obowiązków proboszcza, zastąpił go, w roku 1984, o. Bazyli Michalczuk. Służył tu niemal trzydzieści lat, zostawiając po sobie jak najlepsze owoce pracy.

Przed nowym proboszczem i parafianami szybko stanęło wielkie wyzwanie – trzeba było budować cerkiew, gdyż parafialna kamienica, zgodnie z planami, miała zostać wyburzona. Władyka Jeremiasz poświęcił krzyż w miejscu budowy i wmurował kamień węgielny w październiku 1988 roku, na wiosnę ruszyła budowa.

Mała parafialna społeczność w dziele budowy wykazała się determinacją, hartem ducha i poświęceniem. Co tylko można, wykonywano społecznie, z zapałem i zaangażowaniem. Lista osób, którym należałoby za tę pracę szczególnie podziękować, jest długa. Wymienię zatem tylko długoletniego starostę cerkiewnego, Mirona Gaborka.

Pieniędzy wciąż brakowało, budowa trwała zatem sześć lat. Świątynię metropolita Bazyli wyświęcił 21 października 1995 roku. Wewnątrz ustawiono imponujący ikonostas z ikonami napisanymi w bielskiej szkole. Wkrótce obok niej wzniesiono dom parafialny, a po dziesięciu latach dzwonnicę z trzema dzwonami. Świątynia wyrosła poza centrum, w nie najciekawszej okolicy, ale urodą przyciąga wzrok przechodniów. Pięciokopułowa, z jasnej cegły, na planie krzyża greckiego, w pełni zaspokaja potrzeby prawosławnej społeczności.

W październiku 2013 roku, nieoczekiwanie, ledwie wkroczywszy w sześćdziesiąte lata życia, o. Bazyli Michalczuk zmarł. Zgodnie z życzeniem pochowano go w grobie rodzinnym na Dolnym Śląsku, symboliczną mogiłę rok później ustawiono i przy gorzowskiej cerkwi.

Nowym proboszczem, trzecim w ponadpółwiecznej historii parafii, po kilkumiesięcznej opiece nad nią stargardzkiego proboszcza o. Jarosława Biryłko, w lutym 2014 roku został o. Jarosław Szmajda.

To jego pierwsza samodzielna parafia, wcześniej był wikariuszem parafii, także Narodzenia Przenajświętszej Bogarodzicy, w Lesznie Górnym.

O. Jarosław jest Łemkiem urodzonym w Szprotawie na Ziemiach Zachodnich, magistrem inżynierem informatykiem, absolwentem zielonogórskiej uczelni, dopiero po jej ukończeniu podjął studia teologiczne. W maju 2011 roku zdał w Warszawie Europejski Certyfikat Językowy TELC z języka rosyjskiego na poziomie B2, do którego przygotowała go dr Olga Charkiewicz. Matuszka Krystyna pochodzi z Białegostoku, w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie zrobiła specjalizację z roślin leczniczych, a po podyplomowych studiach farmaceutycznych zdobyła uprawnienia do pracy w aptekach.

Na razie nie może się w Gorzowie wykazać umiejętnościami, gdyż pochłania ją opieka nad ponadtrzyipółroczną córeczką Asią, która w ubiegłym roku bardzo poważnie zachorowała. Matuszka spędziła z nią kilka miesięcy w szczecińskim szpitalu. Choroba się cofnęła, ale niepokój na zawsze już chyba osiadł w sercach rodziców, którzy wszystkim dziękują za modlitwę.

Parafia tymczasem wymaga od swego gospodarza pełnego zaangażowania. Dwudziestoletnia gorzowska świątynia, a i dom parafialny, wymagają poważnego remontu, wcześniej jednak kompetentnej ekspertyzy budowlanej. Trzeba ustalić, czemu zarysowały się ściany, pojawiły rozwarstwienia, zacieki i grzyb, o innych usterkach nie wspominając. Takie badania są kosztowne, naprawy pochłoną jeszcze więcej pieniędzy. Trzeba też zainstalować ogrzewanie. Mała parafia takich wydatków sama nie udźwignie. Sobór Biskupów wyznaczył na sierpień tego roku ogólnometropolitalną kolektę na rzecz remontu w gorzowskiej parafii, ale trzeba też szukać innych źródeł finansowania.

Parafię tworzy kilkadziesiąt rodzin – wspomniałam na wstępie. Na niedzielnych nabożeństwach dobrze jak jest trzydziestu wiernych, na ogół mniej. Na Paschę w ubiegłym roku rozdano siedemdziesiąt kilka jajek – tyle osób przyszło do cerkwi. Jakiej narodowości są parafianie? Kiedy zakładano wspólnotę, dominowali w niej Białorusini, repatrianci zza wschodniej granicy. Sami o sobie mówili „synodalni” i to określenie się utrwaliło. Potem zaczęli napływać Łemkowie. Jest ich teraz więcej niż „synodalnych” i proboszcz, także Łemko, po łemkowsku głosi kazania, z czym niektórzy mają problem. Emigranci zarobkowi ze Wschodu również się pojawiają, ale nie oni kształtują oblicze parafii.

– Moi parafianie to dobrzy, oddani Cerkwi ludzie – mówi o. Jarosław. – Zmierzą się z każdym wyzwaniem. I – jestem pewien – wesprą mnie w trudnościach.

Dumą i wizytówką parafii jest chór „Sotiria”, założony w 2005 roku. Tworzy go kilkanaście pań różnej narodowości i różnego wyznania – mniej więcej połowa to rzymskie katoliczki, choć na ogół o wschodnich korzeniach. Śpiewają znakomicie i podczas Liturgii, i na koncertach. Dyryguje nimi, od początku, Aleksander Lewczyszyn, Ukrainiec, absolwent seminarium duchownego w Równem.

Kiedy „Sotiria” śpiewa w cerkwi kolędy lub daje koncert paschalny (w tym roku 15 maja), jest ona nabita po brzegi. Popularny chór jest chętnie zapraszany także z innym niż cerkiewne utwory repertuarem. W styczniu 2016 roku, z okazji dziesięciolecia działalności, władyka Jeremiasz wyróżnił dyrygenta błogosławioną gramotą, a chór i kierującą nim Marzannę Rajchel listami pochwalnymi.

W tym roku, na 6 listopada, zaplanowano w cerkwi inny niż zwykle koncert, umownie nazwany zadusznym, gdyż poświęcony będzie pamięci dwóch poprzednich proboszczów oraz starosty Mirona Gaborka. Inny także dlatego, że sprzedawane będą na niego bilety, a dochód przeznaczony na remont świątyni.

Życie parafialne toczy się w Gorzowie spokojnym rytmem. Budują je nabożeństwa, lekcje religii, spotkania i wiele innych drobnych niby działań, z których w sumie tworzy się prawosławna wspólnota.

Dorota Wysocka
fot. autorka i archiwum parafii
Wszystkim, którzy chcieliby wspomóc gorzowską parafię, podajemy jej adres i numer konta:
Parafia Narodzenia Przenajświętszej Bogarodzicy, u. Kostrzyńska 2B, 66-400 Gorzów Wielkopolski
Bank BGŻ Paribas 28 2030 0045 1110 0000 0349 3250
www.cerkiew-gorzow.pl

Opinie

[1] 2016-05-04 23:10:00 Inka Bobryk
Bardzo ladny artykul dajacy obraz dziejow naszej Gorzowskiej Cerkwi.
Szkoda tylko, ze na wstepie nie podano nazwiska
osoby, ktora starala sie o zalozenie parafi w Gorzowie, a ktora to pierwsza, jesienia 1962r.( byl to chyba listopad) spotkala Biskupa Bazylego i Archimandryte Atanazego na przystanku tramwajowym na ulicy o bylej nazwie Gw.Ludowej, a obecnej 11-go Listopada.
Ta "nieznajoma" kobieta to moja sp.mama - Eugenia Sawczuk.To jej duza zasluga, ze parafia powstala. Niestety sama nie dozyla tej pieknej chwili rozpoczecia dzialalnosci w G-wie, poniewaz zmarla 21.03.1963r.
Z Bozym Blogoslawienstwem
Inka Bobryk-Bartkowiak (z domu Sawczuk)

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token