Numer 5(371)    Maj 2016Numer 5(371)    Maj 2016
fot.Jarosław Charkiewicz
Wizja historii w pomniki przekuta
Eugeniusz Czykwin
Skopje to zapewne miasto z największą liczbą pomników na metr kwadratowy. Ich zagęszczenie w okolicy głównego palacu jest tak duże, że stając przy jednym można ujrzeć dwa-trzy kolejne. Powstały w ramach rządowego projektu „Skopje 2014”. Większość inspirowana jest sztuką antyku. Dominującym elementem centralnego placu stolicy, Placu Macedonia, jest dwunastometrowy jeździec na spienionym koniu. Ustawiono go na dziesięciometrowym cokole, na którym widnieje napis „Aleksander Wielki”, choć wszyscy wiedzą, że to Aleksander Macedoński. Kilkanaście metrów dalej ustawiono ogromny pomnik Filipa II. Formalnie pomnik ten nie przedstawia ojca wielkiego wodza, twórcy imperium macedońskiego, lecz bliżej nieokreślonego „wojownika z towarzyszącymi mu elementami” – rzeźbę otaczają cztery fontanny. Jest też pomnik cesarza Justyniana, A także mitycznego tytana Prometeusza i wiele innych.

Realizacja projektu „Skopje 2014”, w ramach którego obok pomników wzniesiono nowe centrum rządowo-kulturowe, wywołała wiele, także międzynarodowych, kontrowersji.

Choć pomniki Aleksandra i Filipa formalnie noszą neutralne nazwy, ich wzniesienie dolało oliwy do toczącego się między Grecją a Macedonią sporu o historyczne dziedzictwo. Grecja, która od 2008 roku blokuje euroatlantyckie aspiracje Macedonii, twierdzi, że oficjalna nazwa republiki może stwarzać podstawę roszczeń terytorialnych do greckiej prowincji Macedonia. Ateny, uznające Aleksandra Macedońskiego i jego ojca Filipa II za greckich herosów, wzniesienie pomników uznały za prowokację i próbę przywłaszczenia sobie greckiej historii.

Kontrowersje wywołał także pomnik Prometeusza. Tym razem nie chodziło o „zawłaszczenie” postaci z greckiej mitologii, lecz nagość posągu. Po protestach „kobiecych organizacji” władze nakazały przykryć biodra tytana specjalną przepaską z brązu.

Częścią wielkiego planu „Skopje 2014”, którego początkowe koszty szacowano na około 200 mln euro, miał być ogromny, ponadtrzydziestometrowy pomnik Matki Teresy z Kalkuty, która urodziła się i pierwsze osiemnaście lat swego życia spędziła w Skopje. Koszt budowy miał sfinansować hinduski miliarder Subrata Roy, który „przy okazji” planował także wznieść nad Jeziorem Ochrydzkim ogromny, na 2000 miejsc, hotel i kasyno. Jak dotychczas plany te nie zostały zrealizowane ale w centrum Skopje postawiono kilkumetrowy pomnik błogosławionej (jej kanonizacja ma się odbyć 4 września w Watykanie). Jej imieniem nazwano główną ulicę Skopje, przy której zbudowano muzeum – Dom Pamięci Matki Teresy, finansowany przez rząd Republiki Macedonii. Kamień węgielny pod budynek 9 maja 2008 roku wmurował premier Nikola Gruevski, który w październiku 2013 roku powiedział, że „Matka Teresa stanie się nowym symbolem Macedonii”. Nad galerią muzeum, gdzie zgromadzono wiele eksponatów, rzeczy osobiste, nagrody, które laureatka Pokojowej Nagrody Nobla (1979) otrzymała, znajduje się mała kaplica, gdzie katoliccy księża sprawują nabożeństwa. Jedną z planowanych, otaczających centralny plac Skopje, budowli miała być prawosławna świątynia. Zrezygnowano z jej wzniesienia, gdy okazało się, że powstałaby na miejscu, gdzie kiedyś stał dom – jego kontury są oznaczone – w którym urodziła się Matka Teresa. W tej sprawie – informuje nas macedoński profesor – miał interweniować papież Benedykt XVI. Na Bałkanach nic nie jest proste i nawet postać Matki Teresy wzbudza kontrowersje.

Projekt budowy wielkiego pomnika błogosławionej w Skopje nie spodobał się w Tiranie, która z Macedonią prowadzi spór o jej pochodzenie. Powód? Co prawda Matka Teresa urodziła się w Skopje, ale jej rodzice byli Albańczykami, a dokładniej Albańczykami z Kosowa, co tłumaczy traktowanie jej także przez Kosowarów jako swojej. W Tiranie jej imieniem nazwano międzynarodowe lotnisko i drugi najważniejszy plac w mieście, a w centrum Kosowa Prisztinie postawiono jej pomnik, zbudowano także pod jej wezwaniem katolicką katedrę.
Macedońsko-albański konflikt o Matkę Teresę ujawnił się już w 2003 roku, kiedy to przed beatyfikacją macedoński rząd wysłał do Rzymu kopię jej postawionego w Skopje pomnika. Przeciwko postawieniu go w stolicy Włoch zaprotestowało 38 najbardziej znanych albańskich intelektualistów. W wysłanym do burmistrza Rzymu Waltera Veltroniego otwartym liście protestowali przeciwko próbie „uzurpowania sobie przez Macedonię postaci i zasług Matki Teresy” – na pomniku był napis cyrylicą „ Macedonia honoruje swoją córkę Gouxe Bojaxhinu – Matkę Teresę”. Choć Macedończycy twierdzili, że Matka Teresa zapewne kochała równo oba narody, burmistrz Rzymu odesłał kłopotliwy podarek.

Niezależnie od kontrowersji, których powodem są wypowiedzi i działania polityków, zwykli Macedończycy są autentycznie dumni i z wielkim szacunkiem odnoszą się do już niebawem świętej Teresy z Kalkuty. Szanują też, co może zaskakiwać, pamięć o innych, nie należących do ich narodu, ale związanych z ich ziemią postaci. W Bitola, drugim co do wielkości mieście Macedonii, jest muzeum Kemala Paszy Atatürka. Cieszący się we współczesnej Turcji wielkim szacunkiem twórca narodowego państwa tureckiego ukończył w Bitoli szkołę oficerską. Macedonia od 1389 do 1912 roku, a więc ponad sześć wieków, znajdowała się pod okupacją turecką. Mimo to współcześni Macedończycy nie żywią do Turków większych pretensji czy niechęci. Choć katolicy w Macedonii to zaledwie jednoprocentowa mniejszość, Matce Teresie stawiają pomniki, a tureckiemu bohaterowi otwierają muzeum. Mimo woli może pojawić się pytanie, czy takie gesty możliwe byłyby w naszym, szczycącym się wielką tolerancją, kraju?
Ale słowiańsko-prawosławna otwartość Macedończyków wystawiona jest na większą próbę. Szacowana na 25 procent ogółu mieszkańców mniejszość albańska, w rzeczywistości znacznie większa (oficjalnie islam wyznaje 35 procent), nie w pełni respektuje obowiązujący, przyjęty na wzór państw zachodnich, ustrój państwa. Muzułmanie otrzymują znaczącą pomoc, głównie od Arabii Saudyjskiej, czego widocznym przejawem jest wielka liczba nowo wybudowanych meczetów. Pomoc płynie także do muzułmańskich rodzin, w których z reguły jest znacznie więcej dzieci niż w rodzinach chrześcijańskich. Macedończycy obawiają się powtórzenia scenariusza z Kosowa, w którym na przestrzeni XX wieku Serbowie z dominującej większości stali się pozbawioną podstawowych praw mniejszością – większość mieszkających w Kosowie Serbów wspierani przez Zachód Albańczycy zmusili do opuszczenia swoich domów.

Otwarte konflikty na tle etnicznym pomiędzy Albańczykami i Macedończykami trwają od 2012 roku, kiedy przez kraj przetoczyła się fala manifestacji, starć i aktów przemocy. 11 maja 2012 roku dziesięć tysięcy Albańczyków manifestowało przed rządowymi budynkami w Skopje. Wymachiwali albańskimi flagami narodowymi i czarną flagą dżihadu, wykrzykując „Wielka Albania”, „Śmierć chrześcijanom”, „Bóg jest jeden” i „Allah jest wielki”.

Jak kruchy jest pokój w Macedonii, świadczą starcia sił rządowych z dużą grupą (około siedemdziesięciu osób) terrorystów, które wybuchły w maju ubiegłego roku w oddalonym o 40 kilometrow od Skopje Kumanovie. Terroryści, z których część nosiła mundury Armii Wyzwolenia Kosowa (UCK), zaatakowali posterunek policji. W walkach zginęło ośmiu macedońskich policjantów, 37 żołnierzy oddziałów antyterrorystycznych odniosło rany. W walkach z użyciem ciężkiego sprzętu zginęło także czternastu napastników, wszyscy pochodzenia albańskiego.

Macedońscy politycy szansy na uniknięcie kosowskiego scenariusza upatrują w euroatlantyckiej ingerencji i amerykańskiej obecności – Amerykanie w Kosowie zbudowali największą na Bałkanach bazę wojskową, a w Skopje ogromną ambasadę. Naród macedoński ma być konsolidowany w oparciu o pamięć o antycznych, z epoki przedchrześcijańskiej, bohaterach. Jednocześnie politycy nie sprzyjają rozwiązaniu bolesnej kwestii trwającego od 1967 roku raskołu, w wyniku którego macedońska Cerkiew pozostaje poza wszechprawosławną wspólnotą. Trudno powiedzieć, jak potoczy się historia Macedonii. Jedno jest pewne, Macedonia to przyjazny kraj, a jej mieszkańcy to przyjaźni ludzie.

Eugeniusz Czykwin
fot. Anna Radziukiewicz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token