Numer 5(371)    Maj 2016Numer 5(371)    Maj 2016
fot.Jarosław Charkiewicz
Lecząc duszę uzdrawiamy ciało
Dorota Wysocka
– Co skłoniło duchownego do zajęcia się tematem zdrowia?
– Interesuje mnie przede wszystkim zdrowie duchowe. W dużej mierze zależy ono od kondycji psychicznej, (duszewne) człowieka, czyli od współdziałania duszy i ciała. Od tego, na ile ciało, a ściślej mózg i układ nerwowy, reagują na polecenia duszy i poprzez tę współpracę wyrażają istnienie duszy, zależy jakość życia człowieka jako osoby. Wiara i religia chronią naszą psychikę. Osoby wierzące, jak wynika z badań, rzadziej doświadczają problemów psychicznych, krócej chorują i szybciej się rehabilitują. Główną inspiracją do moich rozważań na temat zdrowia były problemy ludzi dostrzegane podczas spotkań duszpasterskich, które wykraczały poza obszar duchowości i życia religijnego. Niepokoiło mnie, że osoby zaangażowane religijnie, gdy pojawiały się trudności, wzbraniały się przed kontaktem z lekarzem zajmującym się zdrowiem psychicznym. W takich przypadkach, okazując duchowe wsparcie, kierując się duszpasterską intuicją, starałem się jednocześnie przekonywać ich o pomocnej roli konsultacji z psychiatrą. Niestety, w wielu sytuacjach wiązało się to z długim procesem przełamywania nieufności wobec tego typu leczenia.

– Gdzie szukać przyczyn takiego stanu rzeczy?
– Jest ich wiele. Pierwsze to wciąż obecne w naszym społeczeństwie stereotypy. Niektórzy uważają, że kontakt z psychiatrą zostanie źle oceniony, że zostaną uznani za „nienormalnych”. To bardzo krzywdzące. Istnieje wiele problemów, które – gdyby wcześniej taki kontakt nastąpił – nie byłyby nawet zauważalne dla innych i nie stałyby się poważnymi utrudnieniami w życiu osobistym.
Jednak najważniejszy problem, który starałem się zdiagnozować, to stosunek duchownych do leczenia psychiatrycznego. Niestety, wielu z nich nie rozumie problemów psychicznych. Brakuje im wiedzy, aby zaburzenia właściwie zinterpretować. Niektórzy negują też rolę psychiatrów w rozwiązywaniu problemów ludzi chorych. Utrudnia to terapię, rodzi niepotrzebną rywalizację przedstawicieli obu środowisk.

– Jak można temu zaradzić?
– Wskazane byłoby, aby kapłan dysponował pewną wiedzą z dziedziny psychiatrii. Dzięki niej mógłby lepiej zrozumieć stan kontaktującej się z nim osoby, która doświadczając jakichś zaburzeń często najpierw szuka pomocy w Cerkwi. Przystępuje do spowiedzi, prosi o wsparcie i radę. W kontakcie duszpasterskim można wyczuć intuicyjnie, że problem ma wymiar nie tylko duchowy. Do lekarza zwrócić się jest czasami dużo trudniej. Prawda jest taka, że szuka się pomocy, dopiero jeśli zaakceptuje się swoją słabość. A przyznanie się przed sobą, że z czymś się sobie nie radzimy, jest bardzo trudne. W procesie poznawania siebie pozytywną rolę może odegrać właśnie kapłan, który zalecając konsultacje u specjalisty może przełamać stereotyp psychiatry. Ważne przy tym, aby kapłan nie przejmował sam roli psychiatry. Każdy powinien przestrzegać granic swych kompetencji. Rolą kapłana jest dbałość o duchowe życie, motywowanie do leczenia i wspieranie w trudnych stanach poprzez modlitwę oraz sakramenty.


(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)


O. Piotr Pietkiewicz w maju 2015 roku na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej obronił rozprawę doktorską „Zdrowie duchowe i psychiczne w perspektywie antropologii prawosławnej”, której promotorem był metropolita Sawa.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token