Numer 6(372)    Czerwiec 2016Numer 6(372)    Czerwiec 2016
fot.Eugeniusz Czykwin
Kto nie zna historii nie zrozumie współczesności
Eugeniusz Czykwin
Siemiatycze to obok Mielnika i Drohiczyna najstarsze miasto na tak zwanej Wysoczyźnie Drohiczyńskiej. Jego powstanie jest ściśle związane z obecnością na tych ziemiach prawosławia, a w szczególności z prawosławnym rodem możnowładczym Sudymontowiczów. To wokół, jak zapisano w dokumencie fundacyjnym z 1431 roku, chrama Żywotonaczalnoj Trojcy s predełami swiatych apostołow Petra i Pawła i prepodobnoj Paraskiewy nazywajemoj Pjatok – dokument spisano w języku staroruskim – powstała pierwotna osada dworska. Fundatorem cerkwi, jak wyjaśnił profesor Antoni Mironowicz, nie był, jak uważa część badających historię Siemiatycz, Olechno (Aleksander) Kmita Sudymontowicz, ale jego brat Aleksy z żoną Fedorą. Ustalenia prof. Mironowicza są ważne, gdyż znany z tendencyjnych prac o historii prawosławia na Podlasiu – m.in. udowadniał unicki początek monasteru w Supraślu – prof. Józef Maroszek twierdzi, że wspomniany dokument fundacyjny został w XVII lub XVIII wieku sfałszowany. Niezależnie który z braci Sudymontowiczów ufundował siemiatycką cerkiew, z całą pewnością powstała ona w pierwszej połowie XV wieku, a więc kilkadziesiąt lat wcześniej niż ufundowany przez syna Olechny Michała Kmitę Sudymontowicza, który jak jego ojciec i dziad był prawosławny, pierwszy w Siemiatyczach drewniany kościół św. Michała. Datę jego powstania historycy określają na 1456 rok.
Kościół św. Michała zbudowano na przeciwległym do pierwszej osady brzegu rzeki Muchowiec i wokół świątyni powstała nowa osada o innym, jak czytamy w Wikipedii, „niż przycerkiewna charakterze narodowościowo-religijnym”. Profesor Mironowicz potwierdza tę informację. „Cerkiew – pisze – była centrum tak zwanej dzielnicy „ruskiej”, znajdującej się po drugiej stronie wobec „lackiej”, skupionej przy kościele katolickim. Podobna sytuacja (dwie wyraźnie odrębne etnicznie i wyznaniowo części miasta) była często spotykana w regionie”.
Dziś większa część Siemiatycz leży po „lackiej” stronie, a żyjący obok siebie prawosławni i katolicy często o tym historycznym podziale nie wiedzą, ale to rusko-prawosławna i polsko-katolicka, a od początków XVI wieku także żydowska społeczności kształtowały historię tego miasta. W historii tej nie brakowało dramatycznych momentów. Przeważały jednak okresy, i tak jest obecnie, zgodnego współżycia. Siemiatycze, podobnie jak dawne grody Rusi Kijowskiej – Mielnik, Drohiczyn, Bielsk Podlaski, Suraż leżą na wyznaniowej – albo jak określiłby to Samuel Huntington – cywilizacyjnej granicy (bizantyńsko-ruskiej i łacińsko-zachodniej). I właśnie dlatego, by zrozumieć postawy i wyróżniające mieszkańców Siemiatycz i okolic przywiązanie do prawosławia, trzeba znać historię tej ziemi. – Kto nie zna historii, nie zrozumie obecnej rzeczywistości – zwracając się do uczestników sympozjum stwierdził metropolita Sawa. Także po krestnym chodzie wokół cerkwi, w trakcie którego metropolita poświęcił upamiętniający bieżeństwo kamień z krzyżem, zwierzchnik naszej Cerkwi prosił zgromadzonych o pamięć o tych, którzy świadczyli prawdę o prawosławiu na tej ziemi. Wspominając bieżeństwo metropolita powiedział: – To była tragedia naszego narodu. W tym czasie ta świątynia była zamknięta, była magazynem. Dzisiaj radują się ci, którzy wówczas byli daleko. Dzisiejszy dzień jest dla nas darem Boga. Miejcie oczy otwarte i starajcie się rozumieć, gdzie jest dobro a gdzie jest zło i pamiętajcie, że to prawosławie jest wszechdoskonałym dobrem.
Zgodnie z przyjętą pod wpływem Rzymu przez króla Zygmunta III Wazę koncepcją, prawosławia na Ziemi Drohiczyńskiej, podobnie jak w całym ówczesnym państwie, miało nie być. Służyć temu miała zawarta przed 420 laty w Brześciu unia. Także siemiatycka parafia przyjęła jej postanowienia. „O zmianie – jak pisze prof. Mironowicz – zadecydowała postawa właściciela dóbr Lwa Sapiehy, propagatora unii kościelnej. Formalna zmiana jurysdykcji została przypieczętowana w 1614 roku”.
Parafia pozostawała unicka do 1839 roku, kiedy to na mocy synodu połockiego powróciła do prawosławia. W okresie unickim wygląd siemiatyckiej cerkwi ulegał stopniowej latynizacji. W nabożeństwach pojawiał się język łaciński, gdy brakowało kapłanów unickich służyli duchowni rzymskokatoliccy, wprowadzono nieznaną w prawosławiu praktykę cichych mszy przy bocznych ołtarzach, pozostawiono jednak ikonostas.
Drewniana, kryta słomą świątynia wymagała pilnego remontu. Jej ubogi wygląd kontrastował ze zbudowanym na przeciwległym brzegu rzeki kościołem katolickim. Jak stwierdził A. Naruszewicz (Cerkovnyj Viestnik nr 3 z 1954 roku) w latach 60. XIX wieku nieremontowana świątynia groziła zawaleniem. Cytowany przez prof. Adama Dobrońskiego (Studia i materiały do dziejów Siemiatycz) P. Bobrowski stan cerkwi opisał jako „kryty słomianym dachem w ostatecznej ruinie”. Dlatego w 1865 roku przystąpiono do budowy nowej, istniejącej do dziś, murowanej cerkwi. Wyświęcono ją 6 listopada 1866 roku. Miejsce, gdzie znajdował się ołtarz poprzedniej cerkwi, upamiętniono krzyżem.
Pierwsza wojna światowa, bieżeństwo, nieprzychylny stosunek władz w okresie międzywojennym, trudne lata powojenne – na terenach tych aktywnie działały oddziały zbrojnego podziemia – nie były łatwe dla prawosławnych z Siemiatycz i okolic. W tym miejscu warto – o czym przypomniał proboszcz o. Andrzej Jakimiuk – powiedzieć o wydarzeniu, związnym z obchodzonym 85 lat temu 500-leciem parafii. W wydanych przez wydawnictwo Arcana „Pamiętnikach” hrabia Henryk Ciecierski (1846-1933) opisuje, jak do jego dworu w Bacikach Średnich przyjechał ówczesny proboszcz o. Wiaczesław Skobołowicz z zaproszeniem na jubileusz 500-lecia siemiatyckiej parafii. Hrabia „z radością” zaproszenie przyjął. Okazało się jednak, o czym hrabia pisze z oburzeniem, że siemiatycki starosta zakazał udziału w jubileuszu.
Po czasach prób i trudnych doświadczeń przychodzą czasy łatwiejsze. Dla prawosławnych są to okresy, gdy ani władze państwowe, ani bracia z siostrzanego Kościoła nie próbują ingerować w życie Cerkwi. Taki okres, i oby trwał jak najdłużej, rozpoczął się po politycznym przełomie 1989 roku. Rok wcześniej proboszczem parafii św. ap. Piotra i Pawła został o. Andrzej Jakimiuk.
Do Siemiatycz przybył – jak to określił – w czasie, gdy w tym mieście wróg zmącił błagodatne źródło, że aż kipiało. Cerkiew od roku stała zamknięta. Uspokoić wzburzone morze ludzkich emocji o. Andrzejowi pomogło doświadczenie dwunastu lat służby na Łemkowszczyźnie, gdzie jako młody duchowny opiekował się tragicznie doświadczonymi wojną i Akcją Wisła Łemkami.
O służbie na Łemkowszczyźnie o. Andrzej opowiadał „Przeglądowi Prawosławnemu”: – Moje rukopołożenije miało miejsce we czwartek na Błahowieszczenije, a w niedzielę już byłem w Żdyni. Nie znałem ani łemkowskiego, ani kultury, ani realiów politycznych. I nie znałem katolickiego kleru, który stwarzał mi największe trudności. Służyłem w Żdyni, Regietowie, Gładyszowie, Koniecznej, Czarnym, przemieszczając się między tymi wsiami na rowerze. Paschalne służby w kolejnych cerkwiach o. Andrzej rozpoczynał o dwudziestej drugiej w Wielką Sobotę, kończył o czternastej następnego dnia. Szesnaście godzin służby bez jedzenia, z przerwami na przemieszczanie się między cerkwiami. W jego dekanacie były Polany, gdzie prawosławnym odebrano cerkiew i zamieniono ją na kościół. Po Łemkowszczyźnie była Łódź i służba w Narwi, gdzie po tragicznej śmierci o. Piotra Popławskiego zastraszeni parafianie, choć żyli w zwartej grupie, o życiu cerkiewnym mówili do siebie szeptem. Tych, którzy znali o. Andrzeja i jego służbę Bogu i ludziom, nie zaskoczyła decyzja ówczesnego metropolity, powierzającego mu załagodzenie konfliktów w siemiatyckiej parafii.
I rzeczywiście, modlitwy i gorliwa praca nowego proboszcza wraz z wikariuszami przyniosła obfite plony. Najbardziej widoczne świadectwa siemiatyckiego odrodzenia to powstanie z jednej, Świętych Apostołów Piotra i Pawła parafii, czterech nowych wspólnot. W 1996 roku usamodzielniły się dotychczasowe filie Cudownego Zbawiciela w Rogawce, Woskresieńska w Siemiatyczach i św. Anny w Boratyńcu Ruskim. Proboszczowie nowych parafii – Woskresieńskiej o. Bazyli Litwiniuk i św. Anny o. Andrzej Opolski – kontynuowali rozpoczęte przez duchownych cerkwi Świętych Apostołów Piotra i Pawła dzieło budowy nowych świątyń. Po usamodzielnieniu się parafii trudy wznoszenia cerkwi nieśli już samodzielnie. Ale zachęceni przez metropolitę i nowego biskupa siemiatyckiego Jerzego duchowni najstarszej cerkwi nie opuszczali rąk. W 2004 roku położono kamień węgielny pod budowę nowej cerkwi w oddalonej siedem kilometrów od Siemiatycz wsi Słochy Annopolskie. – Bóg czyni cuda – powiedział metropolita Sawa podczas Liturgii 20 sierpnia 2014 roku, kiedy to w tej wsi wyświęcono cerkiew św. Marii Magdaleny. W położonych niedaleko Słoch Annopolskich bunkrach w czerwcu 1941 roku, gdy wojska hitlerowskich Niemiec uderzyły na Związek Radziecki, długo bronili się żołnierze Armii Czerwonej. Wielu z nich zginęło. A 25 czerwca tego samego roku nastąpił dzień sądny. Niemcy rozstrzelali 58 mieszkańców Słoch i sąsiedniego Klekotowa i Wólki. Wieś spalono. Piękną cerkiew w Słochach zbudowano nie tylko dla żywych, ale też zmarłych. Za spokój ich dusz wznoszone są w niej modlitwy.
„Cerkiew św. Marii Magdaleny w Słochach Annopolskich – napisał metropolita Sawa w liście z okazji sześćdziesiątej rocznicy urodzin o. Andrzeja – będzie wspaniałą pamiątką Twojej


(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Eugeniusz Czykwin
fot. autor
i archiwum parafii

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token