Numer 6(372)    Czerwiec 2016Numer 6(372)    Czerwiec 2016
fot.Eugeniusz Czykwin
Ludzie w drodze
Anna Radziukiewicz
W asilij Anisimow, dziennikarz z Kijowa, mówi o nierukotwornym bieżeństwie i rukotwornym. Pierwsze Ukraina przeżyła równo 30 lat temu. 26 maja 1986 roku nastąpiła awaria elektrowni atomowej w Czarnobylu. Tysiące kilometrów kwadratowych stały się niedostępne dla życia. – Wywoziliśmy najpierw całymi pociągami dzieci w wieku od 7 do 14 lat, bez rodziców. Związek Radziecki był wtedy otwarty. Pociągi mknęły w różnych kierunkach, byle dalej od katastrofy. Potem wyjeżdżali dorośli, bywało że do stref o jeszcze większym promieniowaniu radioaktywnym, mapę bowiem radioaktywności zdołano stworzyć trzy lata po katastrofie. Pierwsze zniknęły ptaki. Nauczyliśmy się przez trzy-cztery lata żyć bez ich śpiewów. Ludzie porzucili zwierzęta domowe i gospodarskie. Ale po kilku dniach przyszedł rozkaz, by je zniszczyć, by nie stały się nosicielami radiacji. Posłano w czernobylską strefę żołnierzy. Zwierzęta domowe, stęsknione za ludźmi, biegły do nich jak do przyjaciół. Ale żołnierze wykonywali rozkaz. To była tragedia. Myśleliśmy wtedy, że Czarnobyl zapowiedział takie nierukotworne, wymuszone technicznymi awariami, wędrówki mas ludzi, że wojny już tego w takiej skali czynić nie będą. Że wystarczy nam okrutna lekcja drugiej wojny. Ale teraz znów mamy na Ukrainie ogromne ruchy przesiedleńcze.
– Ukraina stała się poligonem dla rozwiązywania geopolitycznych problemów – stwierdza Jekatierina Samojlik, deputowana kilku kadencji ukraińskiego parlamentu. – Rozpoczęła się specjalna operacja pod nazwą Majdan, która doprowadziła do zewnętrznego zarządzania Ukrainą, z ideologią wojującego nacjonalizmu, wojującego na frotach Donbasu, Ługańska i kilkudziesięciu innych miast wschodniej Ukrainy. Następstwem tego stało się ogromne wewnętrzne przemieszczenie ludności, szacowane – według danych ministerstwa socjalnej polityki Ukrainy – na prawie 1,7 miliona osób. Ludzie uciekali do innych obłasti – najwięcej do charkowskiej około 210 tysięcy, dniepropietrowskiej, zaporoskiej, kijowskiej. Uciekali do swoich rodzin, znajomych. Młodzi mężczyźni skrywali się przed wojną, by nie zabijać brata lub sąsiada.
Szacunki dotyczące uchodźców, szukających schronienia za granicą, oscylują w granicach 800 tysięcy osób. Najwięcej, bo ponad 80 procent z nich, znalazło bezpieczne miejsce w Rosji, ponad 11 proc. w Białorusi, 6 proc w Polsce.
Igor Kotlarow, profesor socjologii z Mińska, mówi o 160 tysiącach ukraińskich uchodźcach, których przygarnęła Białoruś. Prezydent Białorusi, Aleksander Łukaszenko, podpisał specjalne rozporządzenie na temat przebywania uchodźców/emigrantów, które daje im ulgi w korzystaniu z internetu, transportu, umożliwia posyłanie dzieci do szkół, otwiera miejsca pracy.
– Najważniejsze jednak co uczynił prezydent, zdaniem Kotlarowa, to utworzenie w Mińsku płaszczyzny międzynarodowych rozmów, prowadzących do rozwiązania konfliktu na Ukrainie.
Wojna na Ukrainie nie tylko wygnała ludzi z ich domów. Rozbiła rodziny, a wiele z nich zepchnęła do poziomu nędzy i poczucia bycia zbędnym. Burząc przemysł, zlikwidowała prawie dwa miliony miejsc pracy. W donieckiej obłasti zniszczyła 28 spośród 21 miast, w ługańskiej czternaście.


(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka



Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token