Numer 6(372)    Czerwiec 2016Numer 6(372)    Czerwiec 2016
fot.Eugeniusz Czykwin
W kraju świętości i uchodźców
rozmawia Anna Radziukiewicz
Anna Radziukiewicz: – Palestyna i Jordania to ziemia dla chrześcijan święta. Atef Kawar: – Na tej ziemi, w Betlejem, urodził się Chrystus. W Jerozolimie jest Święty Grób. W wodach Jordanu Chrystus został ochrzczony. I na tej ziemi od czasów starożytnych są obecni chrześcijanie. Chrześcijanstwo rozprzestrzeniało się na Syrię, Liban, stanowi nieodłączną i istotną część Palestyny, Jordanii i całej bliskowschodniej mozaiki. Tu chrześcijanie są u siebie, w domu. Czy możecie sobie wyobrazić te miejsca bez chrześcijan? Przez 1400 lat żyli chrześcijanie i muzułmanie na tych ziemiach w spokoju, bezpiecznie. Razem walczyli ze wspólnymi wrogami, by chronić swoje kraje. Tworzyli jeden naród o dwóch religiach. Ostanie dziesięciolecia zmieniły wszystko.
– Niestety, liczba chrześcijan zatrważająco maleje. W latach 50. XX wieku stanowili 30 procent społeczności Jordanii. A obecnie?
– Około dwóch i pół procenta. Większość wśród chrześcijan stanowią prawosławni. Po nich są rzymscy katolicy, do których należę. Są niewielkie grupy protestantów oraz chrześcijan dochalcedońskich.
– Na Bliskim Wschodzie międzykonfesyjne różnice wśród chrześcijan nie są tak ostro postrzegane, jak w Europie.
– W istocie, na Bliskim Wschodzie określamy siebie przede wszystkim jako chrześcijan. W naszym kraju żyją muzułmanie i chrześcijanie – tak to postrzegamy. Do parlamentu chociażby zostałem wybrany dzięki głosom prawosławnych i katolików. Reprezentuję obie konfesje i obu pomagam. Cieszy mnie, że prawosławna wspólnota w Jordanii, należąca do patriarchatu jerozolimskiego, licząca 170 tysięcy osób, jest bardzo dobrze zorganizowana, zarówno na poziomie struktur cerkiewnych, jak i świeckich organizacji. Prawosławni prowadzą na przykład szkołę w Ammanie, w której uczy się ponad trzy tysiące dzieci chrześcijan. To rzeczywiście duża szkoła. Działa wiele prawosławnych organizacji, między innymi o profilu pomocy socjalnej. Też je wspieram.
– Jak świętujecie święta?
– Razem. Prawosławni Boże Narodzenie świętują 25 grudnia według nowego stylu, czyli z katolikami. Natomiast my, katolicy, Paschę świętujemy wtedy, gdy obchodzą ją prawosławni – nie ma sensu świętowanie Paschy w innym terminie. Na święta mamy zapewnione ustawowo dni wolne od pracy.
– Jak w Jordanii postrzegacie spotkanie na Kubie papieża Franciszka z patriarchą moskiewskim i całej Rusi Cyrylem?
– To było wyrażenie naszych marzeń. Po tysiącu latach uczyniono wielki krok. To spotkanie ma ogromne znaczenie, bez porównania większe niż późniejsze spotkanie na Kubie prezydenta USA Baracka Obamy z kubańskim prezydentem Raulem Castro. Powinniśmy wreszcie zacząć rozwiązywać historyczne animozje między chrześcijanami.
– Król Jordanii Abdullah II pragnie doprowadzić do zgody między chrześcijanami i muzułmanami na Bliskim Wschodzie.
– Nasz król uważa, że obrona praw chrześcijan w konfliktach, które wstrząsnęły Bliskim Wschodem, jest zwyczajnym obowiązkiem. Przypomina, że chrześcijanie odgrywają istotną rolę w tym regionie.
– Bliskowschodnie konflikty wstrząsają także Jordanią, dostarczając jej niezliczonej liczby uchodźców. Które z nich, po drugiej wojnie, miały największy wpływ na Pana kraj?
– Gdy zaraz po wojnie formowało się państwo Izrael, około miliona Palestyńczyków uciekło do Jordanii z okupowanych przez Izraelczyków terenów. Dla tak niedużego państwa jak nasze była to ogromna fala uchodźstwa. Minęło dwadzieścia lat i w 1967 roku, w wyniku tak zwanej wojny sześciodniowej, pod kontrolą Izraela znalazł się Zachodni Brzeg Jordanu, wschodnia Jerozolima i Strefa Gazy, co spowodowało nową potężną falę uchodźstwa. Tak więc ostatecznie 2,8 miliona Palestyńczyków zamieszkało w Jordanii, która liczy 6,6 miliona mieszkańców. Uciekinierzy z Palestyny stanowią więc 42 procent mieszkańców naszego kraju.
– W 1976 roku wybucha wojna domowa w niemal sąsiednim Libanie. Jej fala do was nie dotarła?
– Dotarła. Przyniosła znów 30 tysięcy uchodźców. Większość z nich opuściła z czasem nasz kraj, ale 10 tysięcy pozostało.
– Macie nieszczęście graniczyć z krajami objętymi wojną – z Irakiem i Syrią.
– Tak. W latach 1990-1991 miała miejsce pierwsza amerykańska agresja w Iraku. Inwazję na Irak i jego okupację powtórzyli Amerykanie w 2003 roku. Do Jordanii przemieściło się wtedy 800 tysięcy Irakijczyków, ostatecznie pozostało z tej liczby w naszym kraju 300 tysięcy.
– I znów wojna w Syrii, która wybuchła w 2011 roku.
– Dostarczyła nam 1,4 miliona Syryjczyków, spośród których agencja ONZ do spraw uchodźców zarejestrowała aż 650 tysięcy jako uchodźców.
– To o czym Pan opowiada, byłoby niepojęte dla przeciętnego Polaka. W moim, prawie czterdziestomilionowym, kraju trwa spór na temat tak zwanych obowiązkowych kwot, jeśli chodzi o przyjęcie uchodźców z krajów ogarniętych wojną. Unia Europejska chce narzucać nam kwotę kilku tysięcy, ale nasza premier oficjalnie powiedziała, że kraj uchodźców nie przyjmie. Wy przyjmujecie ich miliony. Macie ku temu warunki?


(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

fot. Anna Radziukiewicz
i Eugeniusz Czykwin

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token