Numer 6(372)    Czerwiec 2016Numer 6(372)    Czerwiec 2016
fot.Eugeniusz Czykwin
Jak patriarszy egzarcha z unią walczył
o. archimandryta Andrzej (Borkowski)
Pod koniec 1596 roku główny oskarżyciel Nicefora, wielki kanclerz koronny Jan Zamoyski, powiadomił Bonifacego Vannozziego, sekretarza legata papieskiego w Rzeczypospolitej kardynała Henryka Caetaniego (3 kwietnia 1596 – 16 kwietnia 1597), że posiada dowody winy egzarchy – cztery listy, w których Nicefor rzekomo wzywał Imperium Osmańskie do interwencji zbrojnej w Rzeczypospolitej. Miał je skonfiskować u zatrzymanego podczas przejazdu przez włości Zamoyskiego wysłannika księcia Konstantego Ostrogskiego, Janiego, udającego się do Mołdawii. W czasie procesu przeciwko Niceforowi te listy traktowano jako główne dowody jego winy. Wszystko wskazuje jednak na to, że to Zamoyski je sfabrykował. Prawdopodobnie na krótko przed rozpoczęciem sejmu warszawskiego, 10 lutego 1597 roku, kanclerz zaopatrzył się w podrobione listy. Świadczy o tym diariusz gdański, z którego wynika fakt sfałszowania materiału dowodowego przeciwko Niceforowi.
Zamoyski miał wiele powodów, by skompromitować Nicefora. Chciał przede wszystkim osłabić wpływy książąt Ostrogskich w Rzeczypospolitej, szczególnie w sferze polityki zagranicznej. Żądny władzy kanclerz dążył do samodzielnego jej kreowania. Oba rody rywalizowały ze sobą o obsadę stanowisk starostów na Ukrainie. Zdecydowanymi przeciwnikami księcia Konstantego Ostrogskiego byli też kanclerz Lew Sapieha, wojewoda bracławski Janusz Zbaraski i wojewoda krakowski Mikołaj Zebrzydowski. Weszli oni w skład powołanej przez króla komisji senatorów.
Obrady sejmu warszawskiego rozpoczęły się 10 lutego 1597 roku. Sprawą Nicefora zajęto się 8 marca. Zażądano, aby książę Konstanty doprowadził do stawienia się egzarchy na przesłuchanie przed majestatem królewskim. Podgrzewaniu nastrojów sprzyjały plotki, rozpowszechniane przez ludzi z otoczenia króla, usiłujących wytworzyć w stolicy atmosferę zagrożenia. Rozpowszechniano także pogłoski o gotowości księcia do użycia zbrojnej przemocy w obronie egzarchy. Zygmunt III w tych dniach poruszał się po mieście w asyście gwardii przybocznej, która towarzyszyła mu nawet podczas mszy świętej. Wydaje się, że chodziło tu o umyślne działania przeciwników Nicefora, przygotowujących grunt pod obrady sejmowe, a następnie pod proces egzarchy. Miało to posłużyć do zdyskredytowania prawosławnych w oczach grupy posłów i senatorów, którzy do tej pory unikali zajęcia stanowiska w kwestii unii.
Książę Konstanty był zobowiązany do wcześniejszego doprowadzenia Nicefora przed sąd marszałkowski. Jednakże opóźniał wykonanie polecenia króla, usiłując do samego końca wpłynąć na zmianę tej decyzji, albowiem zdawał sobie sprawę z niechęci przewodniczącego do Nicefora i ogólnie do prawosławia. Wraz z innymi posłami starał się wymóc na królu decyzję o rozpatrzeniu sprawy przed sądem sejmowym. Jednak król nie skorzystał z prawa i przywilejów przysługujących szlachcie polskiej i litewskiej w stosunku do obcokrajowca. Ostatecznie przyjęto rozwiązanie ugodowe – proces miał odbyć się przed komisją, składającą się z kilkunastu senatorów pod przewodnictwem marszałka wielkiego koronnego.
Proces rozpoczął się 11 marca 1597 roku od odczytania czterech listów, wysłanych rzekomo do metropolity adrianopolskiego, siostry egzarchy oraz dwóch duchownych w Grecji. Przeczytano przetłumaczone z greckiego listy. Nicefor odpowiadał po włosku, utrzymując z całą stanowczością, że zostały one sfałszowane, ponieważ było niemożliwe, aby chrześcijanin i znawca teologii doradzał niewiernym niedorzeczności. 12 marca obrońca Nicefora, Jan Przylepski, ogłosił, że listy nie były napisane przez egzarchę, ale należały do metropolity Pafnucego, który w owym czasie zatrzymał się w Ostrogu w drodze do Moskwy, i że jego klient nic nie wiedział o ich istnieniu. Sam Jani, u którego znaleziono listy, na pytanie, od kogo je otrzymał, odpowiadał, że od Pafnucego, który przebywał wtedy w Ostrogu w pobliżu Nicefora, i że przejął listy na polecenie Nicefora. Podczas przesłuchania 14 marca Nicefor zaprzeczył oskarżeniu, jakoby polecił Janiego Pafnucemu, albowiem w tym czasie nie było go w Ostrogu, a metropolita, mający rzekomo napisać listy, zapewne nie był przy zdrowych zmysłach. Zaprzeczył oskarżeniu, jakoby przekazał listy metropolicie czy Janiemu. Na pytanie, czy widział metropolitę po odjeździe Janiego, oświadczył, że widział się z nim w Brześciu, gdy wraz z kupcem ormiańskim z Zamościa udawał się do Moskwy.
W korespondencji z Krzysztofem Radziwiłłem z 26 czerwca 1597 roku książę Konstanty podkreślał zdecydowanie, że wspomniane cztery listy nie miały żadnego znaczenia w całym procesie. Ich treść była na tyle bezpośrednia i naiwna, iż trudno uwierzyć, że zostały napisane przez jakiegoś „szpiega”, skoro nie zadał sobie nawet trudu, aby je zaszyfrować. Nasuwają się inne wątpliwości. Dlaczego nadawca nie zaadresował listów nawołujących Turków do inwazji zbrojnej na Rzeczpospolitą do któregoś z tureckich urzędników? Dlaczego podstarości Chrząstowski przesłał zarekwirowane listy do Jeremiasza Mohyły zamiast do swego decydenta Zamoyskiego?


(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)


o. archimandryta
Andrzej (Borkowski)
fot. Jarosław Charkiewicz


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token