Numer 6(372)    Czerwiec 2016Numer 6(372)    Czerwiec 2016
fot.Eugeniusz Czykwin
Jak to z chrztem Rusi było - Część III
Paweł Kuzienkow
Ruś rozstawała się z pogaństwem bez specjalnego żalu. W ciągu dwóch-trzech pokoleń imiona greckie wyparły imiona pogańskie, podczas gdy w Niemczech nawet święci nosili pogańskie (np. Wolf).
Najbardziej pociągająca w chrześcijaństwie była estetyka. Pogaństwo nie było w stanie zaproponować ani takiego śpiewu, ani architektury, ani malarstwa, tego co nazywamy pięknem. Druga rzecz to księgi, którymi zainteresowały się już pierwsze pokolenia ruskich chrześcijan. Zachował się np. zapis o tym, że jeden biskup prosi innego o księgę, a ten mu odpowiada: „Nie dam, tak słodka jest jej lektura, a jeśli poślę ci, przepisz ją i odeślij, bo bez niej nie mogę się obejść”.
Ta przyjemność uczenia się z ksiąg zawładnęła Rusią i już pierwsze pokolenie wydało tak wielkiego retora jak Hilarion, pierwszy metropolita kijowski, który nie był Grekiem. Jego „Słowa o zakonie i łasce” nie powstydziłby się żaden bizantyński autor, było to arcydzieło nie tylko pod względem formy, ale także treści.
Neofici bowiem mają szczególny dar wyławiania podstawowego znaczenia tego, czego ludzie przywykli do tradycji już nie zauważają. Hilarion bardzo wyraźnie formułuje różnicę między starym i nowym człowiekiem, to różnica między zakonem i łaską. A św. Włodzimierz, podobnie jak św. Konstanty Wielki, zastanawia się, jak zbudować państwo chrześcijańskie. Nie jest to proste. Bo czym jest chrześcijaństwo? Chrześcijaństwo jest miłością, wyrzeczeniem się przemocy, wezwaniem, by poprzez swój wolny wybór iść za Bogiem. Jak państwo ma funkcjonować w takich warunkach? Ta kwestia jest nierozwiązywalna do dziś.
Włodzimierz pod wpływem wiary całkowicie zmienia swoje postępowanie. Na początku odmówił karania przestępców, dopiero greccy duchowni zwrócili mu uwagę na słowa apostoła Pawła, że „władza nie na darmo nosi miecz”, a więc powinna też karać.
Włodzimierz od razu zaczął prowadzić działalność charytatywną, urządzał przyjęcia w swoim pałacu, a na wieść o tym, że kalecy nie są w stanie tam dotrzeć, zarządził, by wozy ze stołami pełnymi jedzenia objeżdżały całe miasto. Zorganizował więc, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, służbę socjalną.
Reformy Włodzimierza nie są powierzchowne, kniaź zmienia prawo. Całe jego obszary, np. prawo małżeńskie, przechodzą do sfery prawa cerkiewnego. Zaszczepiane są nowe zasady dotyczące życia rodzinnego, zachowania w domu, szacunku wobec starszych.
Włodzimierz zakłada szkoły, w których uczą się i chłopcy, i dziewczynki. Umiejętność czytania i pisania w XI i XII wieku na Rusi była powszechna, czego nie można powiedzieć o zachodzie Europy. Gdy Anna Jarosławówna, wnuczka Włodzimierza i córka Jarosława Mądrego, zostanie królową Francji, będzie na dworze jedyną kobietą, która potrafi czytać i pisać. Analfabetą był nawet jej mąż, król Henryk I.
W ciągu jednego pokolenia, głównie dzięki proswieszczeniju, następuje przemiana całego narodu. Włodzimierz staje się bardzo pobożnym człowiekiem, cełomudrym. Potwierdzają to także zachodnie źródła. Zachowały się do naszych czasów świadectwa dwóch Niemców, którzy odwiedzili Ruś. Pierwszym z nich jest Bruno z Kwerfurtu, który postanowił „na wzór zachodni” ochrzcić Pieczyngów. Kniaź Włodzimierz ostrzegał go, uprzedzał o grożącym niebezpieczeństwie. Bruno obstawał przy swoich planach, dotarł do Pieczyngów, ochrzcił około trzydziestu osób, wyświęcił im nawet biskupa, o którym słuch szybko zaginął. Tak więc dla Bruna z Kwerfurtu Włodzimierz jest archetypem, wzorem chrześcijańskiego wodza. Drugim Niemcem, który pisze o Włodzimierzu, jest przyjaciel Bruna biskup Thietmar z Merseburga,. Thietmar nie lubi Włodzimierza, ale i on podkreśla, że ruski kniaź jest człowiekiem bardzo miłosiernym.
Ale najbardziej zaskakującym owocem chrztu Rusi stał się podwig synów Włodzimierza, Borysa i Gleba, strastotierpców, którzy powtórzyli podwig Chrystusa.
Borys był dość bliski Włodzimierzowi, najprawdopodobniej to właśnie jego Włodzimierz chciał uczynić swoim następcą. Natomiast relacje kniazia z jego starszym synem Świętopełkiem nie były proste, doszło między nimi do konfliktu i śmierć Włodzimierza zastała Świętopełka w więzieniu. Po wyjściu na wolność to właśnie on obejmuje tron. Borys w tym czasie jest na wyprawie wojennej, ma przy sobie całą armię, może zdobyć Kijów, ale „nie chce podnosić ręki na swego starszego (przyrodniego) brata”– już taka postawa robi wrażenie.
Ale na tym sprawa się nie kończy. Świętopełk postanawia zabić Borysa, pozbyć się konkurenta. Choć jest też ochrzczony, myśli starymi kategoriami.
Borys dowiaduje się o tych planach. I co robi? Nie ucieka, nie przeklina Świętopełka, nie woła o pomstę do Boga, ale modli się za brata – czyli robi to, co odróżnia chrześcijanina od poganina. Modli się, żeby Bóg wybaczył jego zabójcy grzech.
Borys odmawia modlitwy, śpiewa psalmy, to podwig nie szaleńca czy jurodiwego, lecz kniazia – dowódcy wojskowego, który mógłby wydać walkę swym zabójcom, ale woli przyjąć wieniec strastotierpca, rozumie bowiem, że w przeciwnym wypadku dojdzie do wojny domowej, która doprowadzi Ruś do krawędzi zagłady.
Gleb jest rodzonym bratem Borysa. Świętopełk postanawia się pozbyć także jego. I Gleb także ginie, choć mógł tego uniknąć. Składa siebie w ofierze dla zachowania pokoju, dla spełnienia swego obowiązku, i najważniejsze, bez przeklinania, bez złości.
Cała Ruś była tym zdumiona. Najpierw zaczyna ich czcić naród, potem włącza się Cerkiew, chociaż metropolita, Grek, długo się temu sprzeciwiał. „Jacy strastotierpcy? W Bizancjum takich nie było”.
I rzeczywiście, w Bizancjum wielu ludzi zginęło w wojnie domowej, ani jeden nie został świętym. A tutaj ofiary wojny domowej nagle zostają świętymi. Borys i Gleb nie zginęli przecież za Chrystusa czy z rąk pogan, zostali zabici przez swego przyrodniego brata. Jakie są podstawy do kanonizacji?
Absolutne naśladowanie Chrystusa. Przykład Borysa i Gleba stał się fundamentem, który utrzymywał ruskich kniaziów w systemie wyznaczników moralnych. Wszyscy, aż do ostatniego Rurykowicza, wiedzieli co to „grzech Świętopełka”, wszyscy wiedzieli co to „przeklęty” (okajannyj). A perspektywa przejścia do historii jako okajannyj była tak straszna, że przypadki zabójstw kniaziów z rąk kniaziów, z wyjątkiem sytuacji na polu bitwy, są praktycznie nieznane.
I nawet Iwan Groźny, który doprowadził do śmierci swego ciotecznego brata Włodzimierza Andrejewicza, pisał „nie chcę być Świętopełkiem” . Nie zabił go osobiście, przysłał rozkaz, że Włodzimierz Andrejewicz musi umrzeć i ten popełnił samobójstwo.
W średniowieczu to wyjątkowa sytuacja – nawet w Bizancjum zabójstwo było powszednim zjawiskiem, nie mówiąc już o Europie czy Wschodzie.
W tym sensie średniowieczna Ruś jest niezwykła – praktycznie nie ma kary śmierci, nawet za zabójstwo. Także to różni Rosję od Bizancjum, gdzie w oparciu o rzymską tradycję kara śmierci była rozpowszechniona.


(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Paweł Kuzienkow
tłum i opr. Ałła Matreńczyk


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token