Numer 6(372)    Czerwiec 2016Numer 6(372)    Czerwiec 2016
fot.Eugeniusz Czykwin
Chrystos Woskres na grobach
o. prot. Julian Felenczak
W drugim dniu Paschy, 2 maja, do Morochowa przybył biskup gorlicki Paisjusz. Władyka celebrował Liturgię w Sanoku, po czym udał się do Morochowa, skąd z o. Janem Antonowiczem z Sanoka, o. prof. Marianem Bendzą z Warszawy, ihumenem Pafnucym z Wysowej, o.o. Julianem Felenczakiem z Morochowa i Markiem Gocko z Komańczy oraz ponad setką wiernych udał się z procesją przez las i mokradła na cmentarz w miejscu nieistniejącej wsi Zawadka Morochowska. Ta wieś, oddalona od Morochowa o około cztery kilometry, liczyła 46 zabudowań, z których połowa została spalona w 1944 przez hitlerowców, zaś między 25 stycznia a 13 kwietnia, w trzech rzutach, żołnierze Ludowego Wojska Polskiego dokonali bestialskich mordów na miejscowej ludności ukraińskiej. Zamordowano ponad siedemdziesiąt osób, w tym dzieci, starców i kobiety. Po wsi pozostał cmentarz, na którym spoczęli niewinni męczennicy naszej ziemi i cerkwisko.
Po przejściu ponad dwóch kilometrów procesja ze śpiewem pieśni paschalnych dotarła do cmentarza. Władyka Paisjusz rozpoczął paschalną panichidę i radosne Chrystos Woskres rozniosło się po cmentarzu i byłej wsi, uświęconej krwią jej mieszkańców. Potem władyka odczytał imiona pomordowanych.
U obecnych widać było łzy wzruszenia. Wspomnienie tych strasznych chwil jest do dziś wielkim przeżyciem dla miejscowej ludności.
Biskup podkreślił, że krew męczenników uświęciła tę ziemię. Podziękował duchownym, a w szczególności synowi Ziemi Morochowskiej o. Marianowi Bendzy i proboszczowi o. Julianowi Felenczakowi za organizację uroczystości i pamięć o tym miejscu, także przybyłym wiernym i młodzieży, wszystkim, którzy przygotowali miejsce do modlitwy, wykarczowali zarośla i położyli kładkę nad rozlewiskiem, a byli wśród nich nie tylko prawosławni, także grekokatolicy, unici i rzymscy katolicy.
Pierwsze procesje z morochowskiej cerkwi do Zawadki Morochowskiej odbywały się za czasów proboszcza parafii Spotkania Pańskiego w Morochowie, o. mitrata Bazylego Roszczenki (1966-1979), kiedy jeszcze ówczesna władza nie wyrażała zgody na tego typu uroczystości. Dlatego wierni z Morochowa i Mokrego wraz z proboszczem szli z procesją polami, lasem, w poczuciu duchowego obowiązku, podejmując ryzyko nawet pod rygorem kary.
Procesje kontynuowano za czasów o. mitrata Anatola Tokajuka, który był proboszczem w Morochowie w latach 1979-1996.
Po roku 1989 nie potrzebujemy zgody na wyjście modlitewne z procesją i co roku co najmniej raz w okresie paschalnym z prawosławnej morochowskiej świątyni idzie procesja do Zawadki Morochowskiej, tak jak w tym roku po siedemdziesięciu latach od tej wielkiej tragedii, aby zaśpiewać Chrystos Woskres!

o. prot. Julian Felenczak
fot. Michał Gierla, Bogdan Gocko

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token