Numer 6(372)    Czerwiec 2016Numer 6(372)    Czerwiec 2016
fot.Eugeniusz Czykwin
Smutne wspomnienia
Irena Godun
W tym roku mija 70 lat od tragicznej śmierci mojego dziadka Jerzego Iwanowa, który 5 czerwca 1946 roku został zamordowany przez Zdzisława J. „Pirata” i Dariusza Ś. z oddziału Władysława Łukasiuka „Młota” i wrzucony do rzeki Bug obok Góry Zamkowej w Drohiczynie. Wiedziałam o tym od dzieciństwa. Natomiast – dlaczego, w jakich okolicznościach to się stało – do tego dochodziłam latami.
Dziadkowie o tym, czego doświadczyli, nie opowiadali mi, bo wcześniej odeszli, a ich syn – mój tata Włodzimierz Iwanow, który został całkowitym sierotą w wieku piętnastu lat, może nie chciał mówić zbyt wiele, obawiając się zemsty. Nie przekazał mi w pełni tej bolesnej prawdy. Ale ja nie czuję już tego stygmatu, pragnę poznać prawdę i przekazać ją następnym pokoleniom. Prawda, nawet bolesna, powinna ujrzeć światło dzienne. Świadoma swego pochodzenia i tożsamości postawiłam sobie za cel ustalenie, dlaczego wspomniani wyżej zabili mego dziadka, czy robili to z religijnych, osobistych czy jakichś innych pobudek?
Jerzy Iwanow urodził się 6 października 1905 roku. Kiedy miał trzydzieści lat, zmarła jego żona Luba, osierocając czteroletniego syna. Po wojnie zaczął przysługiwać jako stróż cerkiewny przy parafii św. Mikołaja w Drohiczynie. Ludzie opowiadają, że był pracowity, spokojnego usposobienia, szanowany przez proboszcza i okolicznych mieszkańców.
Nocą z 5 na 6 czerwca 1946 roku przyszło do jego domu czterech osobników, zapukali do okna i kazali otworzyć drzwi. Gdy ociągał się, jeden z nich zagroził, że wrzucą granaty i wysadzą wszystkich w powietrze, a dom spalą. W obawie, aby nie zabili syna, matki i teściowej, Jerzy otworzył drzwi. Do mieszkania weszło trzech. Kazali mu się ubierać. Wyprowadzili…
Następnego dnia wczesnym rankiem, gdy ojciec nie wrócił do domu, syn poszedł go szukać. Kolega Mikołaj N. poinformował go, że Jerzy Iwanow leży zabity obok Góry Zamkowej. Włodzimierz pojechał furmanką, aby zabrać ciało do domu. Ojciec był obnażony, pobity, miał przestrzeloną głowę. Przywiązano go paskiem od spodni do kołka tak, że głowa spoczywała w wodzie.
Włodzimierz udał się do starosty cerkiewnego Filipa I., aby ten pomógł mu pochować ojca.
W Drohiczynie podobno niektórzy powtarzali: „Kto pójdzie na pogrzeb Iwanowa, temu kula w łeb”.
Uroczystości pogrzebowe odbyły się 7 czerwca w cerkwi św. Mikołaja. Przewodniczył im ówczesny proboszcz o. Maksym Sandowicz. Cała cerkiew była wypełniona ludźmi. Kapłan w kazaniu odniósł się do mordu. Reakcja była natychmiastowa. Po powrocie z cmentarza zastał na stole nakaz opuszczenia parafii podpisany „AK” (żołnierze „Młota” i innych dowódców zbrojnego podziemia nie należeli już do Armii Krajowej, która rozkazem ostatniego jej dowódcy, Leopolda Okulickiego, została rozwiązana 19 stycznia 1945 roku). O. Maksym natychmiast pojechał do Siedlec. W czasie okupacji służył w tamtejszej parafii i znał niektórych dowódców AK z tego terenu. Poprosił ich o pomoc. W odpowiedzi usłyszał: „To nie nasza sprawa, to robota akcji katolickiej, na krótki czas możemy księdzu zapewnić ochronę, ale radzimy opuścić parafię”. Batiuszka wyjechał z Drohiczyna po kilku miesiącach.
Ani w zachowanych w Archiwach Państwowych dokumentach, ani w rozmowach z żyjącymi świadkami tamtych wydarzeń nie znalazłam żadnych informacji, by dziadek angażował się w jakiś sposób w politykę. Jako wierzący, służący Cerkwi, nie był komunistą.
Uważam, że zamordowano go ze względu na wyznanie i funkcję stróża cerkiewnego.
Stopniowo zaciera się różnica między tymi, którzy walczyli o niepodległą Polską a zwykłymi bandytami.
Nie wszyscy członkowie podziemia są winni zbrodni, uważam zatem, że każdy konkretny przypadek powinien być zbadany i zweryfikowany w oparciu o dokumenty i zeznania jeszcze żyjących ludzi, a społeczeństwo powinno być poinformowane, kto z imienia i nazwiska (nawet jeśli już nie żyje) kazał mordować prawosławnych, kto był wykonawcą i jakie były przyczyny mordowania niewinnych ludzi.


(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Irena Godun

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token