Numer 7(373)    Lipiec 2016Numer 7(373)    Lipiec 2016
fot.Anna Radziukiewicz
Panichida przy pomniku męczenników
Michał Bołtryk
O męczennikach wspominał w kazaniu podczas Liturgii o. Paweł Szwed z parafii Wszystkich Świętych w Białymstoku, o ich żywej wierze, oddaniu Cerkwi i przykładzie dla nas wszystkich.
Po modlitwie przy pomniku o. Jerzy Boreczko mówił do zebranych: – XX wiek został naznaczony wieloma tragicznymi wydarzeniami. Najważniejsze to dwie wojny światowe – pierwsza i druga. Dziesiątki milionów ludzi straciło wówczas życie. Zakończenie drugiej wojny przyniosło ulgę żyjącym. Zdawało się, że spokój nastanie dla wszystkich, niezależnie od wyznania i narodowości. Na Chełmszczyźnie i Podlasiu tak się nie stało. Lata 1945 i 1946, a więc już w czasie pokoju, były dla wielu mieszkańców Podlasia straszne. Wielu naszych przodków wówczas straciło życie, bo byli prawosławni. Za wiarę zginęły wówczas setki ludzi.
Wspominając tamte wydarzenia myślimy, jak zło może być silne, a nienawiść ludzka okrutna. Niestety, dziś mało kto wspomina ten czas, naoczni świadkowie są już nieliczni, a młode pokolenie – mówię to ze smutkiem – nie jest zainteresowane przeszłością swoich przodków. Aby zachować pamięć, przy cerkwi Świętego Ducha w Białymstoku został wzniesiony pomnik-kaplica, upamiętniający prawosławne ofiary z okresu drugiej wojny światowej i czasów powojennych, męczenników za wiarę i narodowość.
Od 2003 roku, w pierwszą niedzielę czerwca nasza Cerkiew wspomina Męczenników Ziemi Chełmskiej i Podlaskiej. W cerkwi Świętego Ducha wznosimy modlitwy w czasie Liturgii, a od 2012 roku celebrujemy panichidę przy pomniku.
Wspominamy tamte wydarzenia nie po to, aby jątrzyć i potęgować nienawiść. Wspominamy, bo zadaniem Cerkwi jest modlitwa. A my, potomkowie tych, którzy oddali życie za wiarę, mamy za zadanie przekazać naszym następcom właściwą lekcję historii. Nie pozwólmy, aby zło było nazywane dobrem, a sprawcy tragedii bohaterami. Mamy wielki dług u naszych przodków, którzy oddali za nas życie.
Pomnik, żelbetowej konstrukcji, obłożony czerwonym marmurem, u podstawy ma kamień polny, na nim napis: „Wsie spacyfikowane: Końcowizna, Popówka, Potoka, Rajsk, Sypnie, Szpaki, Wólka Wygonowska, Zaleszany, Zanie...i inne”. Niżej znajduje się tablica z napisem po polsku i słowiańsku: „Prawosławnym ofiarom drugiej wojny światowej, męczennikom za wiarę i narodowość w latach 1939-1956. Świętym Ziemi Podlaskiej”.
To najbardziej zwięzła tragiczna historia Podlasia. Kilka zdań uzupełnienia o sprawcach okrutnych zbrodni w roku 1945 i 1946.
Porucznik Zygmunt Błażejewicz „Zygmunt”, dowódca 1 szwadronu 5 Brygady Wileńskiej, którą dowodził major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, dwa razy najechał Potokę. 16 maja 1945 roku jego szwadron zastrzelił czterech mieszkańców wsi, a 22 maja spalił wieś, w jednym z domów spłonęło troje dzieci... Przypomnijmy, działo się to rok po skończeniu wojny na tym terenie, kilka dni po kapitulacji Niemiec w Berlinie.
Kapitan Romuald Rajs „Bury” dowodził oddziałem Pogotowia Akcji Specjalnej – Narodowe Zjednoczenie Wojskowe. Oddział ten w 1946 roku – 29 stycznia, 31 stycznia i 2 lutego – zamordował, strzelając i paląc żywcem, 80 osób. Wszystkie ofiary byli Białorusinami wyznania prawosławnego.
Przewodniczący Komitetu Budowy Pomnika Konstanty Masalski w wyniku wieloletnich badań, na podstawie świadectw rodzinnych i danych archiwalnych, ustalił, że w latach 1939-1956 zginęły 4784 osoby wyznania prawosławnego z 598 wsi na Białostocczyźnie. Już wiadomo, że ta lista jest niepełna...
Pomnik męczenników wieńczy kopułka z krzyżem. W kopułce z czterech stron są umieszczone cztery mozaikowe ikony: Chrystusa Zbawiciela, Matki Bożej, Gabriela Zabłudowskiego i Atanazego Brzeskiego. Ikony wykonali artyści z Białoruskiej Akademii Sztuki w Mińsku pod kierunkiem prof. Włodzimierza Zinkiewicza.
Budowa pomnika trwała od początku 2009 roku do wiosny 2012. Pomnik wzniesiono bez wsparcia władz lokalnych i centralnych. Bez pomocy Cerkwi budowa byłaby trudna do zrealizowania. Metropolita Sawa kilka razy błogosławił zbiórkę pieniędzy w parafiach Białostocczyzny oraz jedną zbiórkę w całym kraju. Inicjatywę komitetu wsparło wielu proboszczów. Wielką pomoc okazał proboszcz parafii Świętego Ducha, o. Jerzy Boreczko. Budowa kosztowała 70 tysięcy złotych.
Realizacja projektu architektów Jana Kabaca i Stefana Wyszkowskiego trwała ponad trzy lata. Ale historia budowy pomnika jest o wiele dłuższa. Zaczęła się oficjalnie 30 kwietnia 1997 roku. Wtedy Sąd Wojewódzki w Białymstoku zarejestrował Stowarzyszenie Budowy Pomnika. Przewodniczącym Stowarzyszenia został Konstanty Masalski. Wśród aktywnych członków byli Jan Syczewski, Witalis Bonda, Aleksy Mularczyk.
Historia budowy małej kapliczki-pomnika, jak się okazało, była długa i wielce pouczająca. To nasza współczesna historia na przełomie XX i XXI wieku.
Tylko upór członków komitetu oraz odwaga i oddanie tej sprawie o. Jerzego Boreczko doprowadziły do szczęśliwego finału.
I tak w największym skrócie. Od początku przeciwko budowie pomnika były władze miejskie. Wspierał je ówczesny wojewoda podlaski Jan Dobrzyński, dziś senator PiS. Zasadność budowy i lokalizacji kwestionowali niektórzy wpływowi białostoccy historycy. Blisko dziesięć razy odwoływały się komitet i parafia Świętego Ducha do władz miejskich i wojewody. W końcu parafia zaskarżyła decyzję wojewody, odmawiającą prawa budowy pomnika (na terenie cerkiewnym!), do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku. Parafię w sądzie reprezentował mecenas Piotr Juszczuk. Argumenty, zaprezentowane przez mecenasa, doprowadziły do tego, że sąd stwierdził, iż wojewoda naruszył przepisy.
Można było budować.
4 czerwca 2012 roku, w dniu Świętego Ducha, arcybiskup białostocki i gdański Jakub oraz biskup supraski Grzegorz poświęcili pomnik.
Władyka Jakub po poświęceniu pomnika mówił do zgromadzonych w cerkwi Świętego Ducha: – W Piśmie Świętym jest mowa o tym, że nie ma większej miłości, niż oddać życie za przyjaciół swoich. Dziś, podczas procesji, byliśmy przy pomniku. Na tablicy jest mowa o ludziach, którzy zginęli, gdyż byli prawosławni. Wspominaliśmy ich w modlitwach podczas poświęcenia pomnika. Pomnik wzniesiono po to, by pamiętać i czcić tych, którzy polegli za wiarę. Nasza Cerkiew w 2003 roku uczciła ich w sposób szczególny. Wtedy kanonizowaliśmy Męczenników Chełmskich i Podlaskich. Pod tym pojęciem kryją się imiona tych, którzy oddali życie za wiarę. Byli prawosławni, więc zginęli. Uczmy się swojej historii, nie zapominajmy o naszych męczennikach.

Michał Bołtryk, fot. autor

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token