Numer 7(373)    Lipiec 2016Numer 7(373)    Lipiec 2016
fot.Anna Radziukiewicz
Jubileusz cerkiewnego śpiewania
Dorota Wysocka
Impreza korzeniami sięga roku 1981, kiedy ówczesny dyrektor Hajnowskiego Domu Kultury Mikołaj Buszko i odpowiedzialny za chór wikariusz parafii Świętej Trójcy w Hajnówce o. Michał Niegierewicz zaczęli snuć plany przeglądu chórów cerkiewnych. W styczniu 1982 miały się zaprezentować zespoły kolędnicze, stan wojenny to jednak uniemożliwił. Ale już w maju 1982 roku odbyły się I Dni Muzyki Cerkiewnej, w których wzięło udział dziewięć chórów, w tym tylko jeden świecki – Warszawskiej Opery Kameralnej, którym kierował o. Jerzy Szurbak. To on w programie napisał: „Organizatorzy żywią nadzieję, że tegoroczna impreza stanie się cykliczna, zaś miejsce prezentacji chórów przeniesie się do nowej, pięknej cerkwi”. Śpiewano jeszcze w starej cerkiewce św. Mikołaja, gdyż sobór Świętej Trójcy, niemal naprzeciwko Hajnowskiego Domu Kultury, był w budowie. Ścisła współpraca Cerkwi i HDK stała się zresztą kluczem do rozwoju i sukcesu festiwalu.
Skromne „Dni” szybko nabrały rozpędu. Zaczęto zapraszać chóry z całego kraju, więc dopracowały się przymiotnika „ogólnopolskie”, by po kilku latach przekształcić się w „międzynarodowe”. Niósł je entuzjazm. Coraz więcej coraz lepszych zespołów, cerkiew podczas przesłuchań wypełniona po brzegi mieszkańcami miasta, na koncertach inauguracyjnych i galowych znamienici goście. Przekształcone w festiwal, stały się dumą Hajnówki, jego wizytówką.
Nieoczekiwanie dla postronnych obserwatorów metropolita Sawa cofnął błogosławieństwo Cerkwi dla festiwalu. Jeszcze jubileuszowy, dwudziesty, w 2001 roku, odbył się w wypracowanej formule, ale już jesienią metropolita powołał nowy komitet organizacyjny festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej.
Kością niezgody stała się powołana jednoosobowo przez Mikołaja Buszkę Fundacja Muzyka Cerkiewna, która w zamyśle miała przejąć całą, nie tylko formalno-prawną, ale i merytoryczną, stronę festiwalu. Odczytano to jako próbę jego sprywatyzowania, sprowadzenia Cerkwi do roli ozdobnika i dysponenta sali koncertowej. Mimo wielu prób nie udało się osiągnąć porozumienia z dotychczasowym dyrektorem, który odszedł, zabierając ze sobą grupę współpracowników.
Fundacja powołała własny festiwal muzyki cerkiewnej, który uważa się za kontynuatora poprzedniego, zachowując ciągłość numeracji. Dopóki Mikołaj Buszko był dyrektorem HDK, odbywał się on w Hajnówce w jego salach, potem miasto pozostało już tylko w nazwie Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Cerkiewnej „Hajnówka”, gdyż miejscem wszystkich przesłuchań i koncertów jest Białystok.
Takie rozdwojenie festiwalu pozostaje źródłem pytań i nieporozumień, ale nie ma wpływu na przygotowywanie i przebieg kolejnych jego edycji.
Od piętnastu lat ciężar owego przygotowania wziął na siebie społeczny komitet organizacyjny i Stowarzyszenie „Miłośnicy Muzyki Cerkiewnej”, na czele którego stoi emerytowany już były starosta powiatu hajnowskiego Włodzimierz Pietroczuk. Dyrektorem festiwalu pozostaje o. Michał Niegierewicz, proboszcz parafii Świętej Trójcy, która wraz z parafialnym Bractwem Młodzieży Prawosławnej wspiera imprezę organizacyjnie.
Wsparcie bardzo jest jej potrzebne, bo to niemałe przedsięwzięcie, praca nad którym zaczyna się zaraz po zamknięciu poprzedniego festiwalu. W Stowarzyszeniu „Miłośnicy Muzyki Cerkiewnej” zaangażowanych jest około trzydziestu osób, kilkadziesiąt, bliżej stu, włącza się w różne związane z festiwalem działania. Bezcenna jest pomoc wolontariuszy. Przyjeżdża przecież około trzydziestu chórów, w każdym śpiewa kilkanaście lub kilkadziesiąt osób. O wszystkich trzeba się zatroszczyć, zapewnić nocleg, nakarmić. Tradycyjnie po każdym dniu przesłuchań chórzyści spotykają się przy ognisku, gdzie w swobodnej, niemal rodzinnej atmosferze mogą się lepiej poznać, wymienić wrażeniami, zintegrować.
Od kilkunastu lat organizowany jest też wieczorny koncert przy białowieskim Ośrodku Edukacji Leśnej „Jagiellońskie”, w dawnej żwirowni, gdzie Lasy Państwowe urządziły mały amfiteatr. Cieszy się ogromną popularnością. Do tego dochodzą koncerty towarzyszące, w tym roku było ich trzynaście, w całym regionie.
Tegoroczny, jubileuszowy festiwal trwał od 9 do 14 maja. Trochę krócej niż kiedyś, gdy był rozciągnięty od niedzieli do niedzieli, ale czas przesłuchań pozostał niezmienny. Jury, któremu od kilkunastu lat przewodniczy o. Leoncjusz Tofiluk, Grand Prix przyznało ukraińskiemu Akademickiemu Chórowi Studentów Charkowskiej Państwowej Akademii Kultury (pełną listę nagrodzonych zamieściliśmy w poprzednim numerze), podkreślając jednocześnie wysoki poziom uczestników. Słuchacze uznali, że przynajmniej cztery chóry – z Łotwy, Ukrainy i Rosji – reprezentowały poziom światowy, najwyższy.
– Maj to dla mnie od lat czas festiwalu, z nim przede wszystkim się kojarzy – mówi Andrzej Skiepko, wiceburmistrz Hajnówki, dawniej dyrektor HDK. – Czuję dreszcze, kiedy słucham cerkiewnego śpiewu w naszej świątyni. A jednocześnie jakaż to promocja miasta, dzięki festiwalowi słyszeli o nim niemal wszyscy.
– Nie tylko promocja – uzupełnia Włodzimierz Pietroczuk. – To nasz wkład do kultury europejskiej, nadawanie właściwego sensu pojęciu wielokulturowość.
– Śpiew cerkiewny poza cerkwią brzmi inaczej – uważa o. Michał Niegierewicz. – Hajnowski sobór nie jest łatwy do śpiewania, zwracają na to uwagę wykonawcy i słuchacze, którym przeszkadzają tak zwane martwe pola, gdzie głos nie dociera. To wszystko rekompensuje jego mistyczna atmosfera.
– Atmosfera, dobra atmosfera śpiewania i pobytu w Hajnówce, to najważniejsza chyba cecha naszego festiwalu, dodaje Katarzyna Janowska, od pięciu lat prowadząca biuro festiwalowe. – Chóry chcą do nas przyjeżdżać kolejny raz, ten festiwal wiele dla nich znaczy.
Ma hajnowski festiwal sprawnych i zaangażowanych organizatorów, wciąż trochę mało na tę organizację pieniędzy, ale dzięki dotacjom oraz wsparciu większych i całkiem drobnych sponsorów corocznie udaje się dopiąć budżet, ma wiernych słuchaczy, ma wreszcie błogosławieństwo Cerkwi, dzięki któremu kontakt z tym rodzajem muzyki zapewnia przeżycia tak artystyczne, jak i duchowe, na wielu poziomach.

Dorota Wysocka
fot. Zbigniew Dzwonkowski


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token