Numer 7(373)    Lipiec 2016Numer 7(373)    Lipiec 2016
fot.Anna Radziukiewicz
Prawosławie na świecie
oprac. Ałła Matreńczyk
Palestyna
Jeszcze jeden anioł w Betlejem
O sensacyjnym odkryciu poinformowali włoscy konserwatorzy, pracujący w Bazylice Narodzenia Chrystusa w Betlejem – pod warstwą tynków odnaleźli ukrytą od setek lat mozaikę z wizerunkiem anioła.
Silvia Starinieri z pomocą termowizora odnotowała różnicę temperatur różnych elementów składających się na wizerunek, a więc tynku, masy perłowej, fragmentów mozaiki.
Kiedy włoscy specjaliści delikatnie usunęli tynk, ujrzeli połyskujące oblicze z masy perłowej, a potem „złote” płytki nimbu. Konserwatorzy potraktowali to odkrycie jako mały cud. – W końcu piękny anioł po stuleciach ciemności może z góry patrzeć na tłumy pielgrzymów – powiedział główny konserwator Marcello Piacenti.
Znaleziony anioł, wysoki na 2,5 metra, jest siódmym, który znajduje się w świątyni – wszystkie umieszczone są między oknami.
Od 2015 roku włoscy specjaliści odrestaurowali dziesiątki mozaik z wizerunkami Jezusa, św. Józefa, Bogarodzicy, apostołów, świętych i starotestamentowych proroków. Wspaniałe mozaiki z biblijnymi scenami i wyobrażeniami aniołów pokrywały kiedyś ogromne powierzchnie bazyliki, do naszych czasów przetrwała zaledwie jedna piąta.
Siódmy anioł, ukryty pod tynkiem, zachował się w bardzo dobrym stanie. Pozostałe bezcenne mozaiki pociemniały pod warstwą wielowiekowego pyłu i kopcia albo zostały zniszczone przez sączącą się przez dziurawy dach wodę. Po odrestaurowaniu wyglądają tak wspaniale, że trudno uwierzyć, że powstały tysiąc lat temu.
Obecna świątynia na miejscu narodzin Jezusa została zbudowana w VI-VII wieku za czasów cesarza Justyniana. Wcześniej, w 339 roku, na rozkaz imperatora Konstantyna wzniesiono tam bazylikę. Niestety, podczas powstania Samarytan w VI wieku została zniszczona przez pożar.
Uczeni uważają, że mozaiki powstały w czasach panowania krzyżowców na zamówienie króla Jerozolimy Amalryka I i bizantyńskiego cesarza Manuela I Komnena. Podpisał się pod nimi, w języku łacińskim i syryjskim, artysta o imieniu Bazyli. Historycy podejrzewają, że to ten sam Bazyli, który nadał ostateczną formę Psałterzowi Melisandy, wspaniale ilustrowanemu rękopisowi, wykonanemu w XII wieku w jerozolimskim królestwie krzyżowców dla królowej Melisandy.
Restauratorzy twierdzą, że mozaiki z bazyliki Narodzenia przypominają bizantyńskie mozaiki na Sycylii, Florencji i Rawennie, a motywy roślinne i zwierzęce są niebywale podobne do mozaik epoki bizantyńskiej w Jerozolimie.
Starożytne mozaiki są wykonane z kawałków szkła, masy perłowej i miejscowych kamieni, upiększone złotą i srebrną folią. Wszystkie elementy, żeby były lepiej widoczne, zostały osadzone w ścianie pod niewielkim kątem.
Cerkiew, która przeżyła trzęsienie ziemi i wojny, ostatni raz była restaurowana w 1479 roku. Teraz znajdowała się już w fatalnym stanie, groziła zawaleniem i w 2011 roku podjęto decyzję o gruntowej restauracji, mającej ocalić wielką chrześcijańską świętość. W 2012 roku bazylika została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a dwa lata później grupa światowej sławy włoskich restauratorów z kompanii Piacenti przystąpiła do pracy. W pierwszej kolejności zrekonstuowano krokwie i legary z libańskiego cedru z czasów Justyniana i drzew przywiezionych z Alp w 1400 roku. Potem specjaliści przystąpili do restauracji wnętrz – witraży, fresków i mozaiki.
Po odrestaurowaniu mozaiki na ścianach restauratorzy zajmą się mozaikami podłogowymi, które zachowały się z czasów cesarza Konstantyna. Zdaniem specjalistów, znajdują się one w dobrym stanie. Część z nich jest widoczna pod wyłożoną w trakcie brytyjskiego mandatu półotwartą podłogą modułową.
Konserwatorzy chcieliby, żeby cała starożytna podłoga znalazla się pod szkłem. Ale do zakończenia projektu brakuje 6,7 miliona dolarów. Koszt restauracji oceniany jest na dwadzieścia milionów dolarów. Środki pochodzą z palestyńskich źródeł, państwowych i prywatnych. Ofiary napłynęły z Watykanu, Grecji, Węgier, Rosji, Francji. Także Polska na restaurację bazyliki Narodzenia przekazała 50 tys. dolarów.

Rosja
Śladem św. Germana
Wystartowała ekspedycja riazańskiego oddziału rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego „Kodiak – 2016”. Podróżnicy, którzy wyruszyli z miasta Kodiak na Alasce, chcą zbadać miejsca związane z prawosławną spuścizną Rosyjskiej Ameryki, a zwłaszcza z pochodzącym z riazańskiej obłasti, pierwszym świętym prawosławnym Ameryki Północnej, św. Germanem Alaskim.
Św. German w 1793 roku został włączony w skład alaskiej misji. Prowadził ją na wyspie Kodiak, gdzie w 1796 roku ukończono budowę cerkwi Zmartwychwstania. Otwarto też szkoły i piekarnię. Aleuci z wyspy Kodiak byli wykorzystywani przez rosyjsko-amerykańską kompanię handlową, a ich głównym obrońcą był św. German.
W 1807 roku stanął na czele misji i szkoły, w której dwudziestu chłopców uczył czytania, pisania, religii, śpiewu cerkiewnego, pracy na roli.
Między 1811 a 1817 rokiem przeniósł się na wyspę Jodłową koło Kodiaka, nazywając ją Nowym Wałaamem.
Św. German wykopał ziemiankę, a później zbudował obok niej celę z bali. Spał na niedużej ławce, pod głowę kładł dwie cegły, przykrywał się deską.
Nosił tę samą odzież latem i zimą – futrzaną parkę wkładał na gołe ciało, na nią podrasnik i riasę, potem kłobuk i buty. Dla umartwiania ciała dźwigał piętnastofuntowy łańcuch. Jadł bardzo mało – trochę ryb i warzyw. Wszystko co zdobywał, oddawał biednym i sierotom.
Z czasem obok kielii została zbudowana kaplica i dom dla pielgrzymów ze szkołą dla sierot. Podczas epidemii grypy w 1819 roku jako jedyny spośród Rosjan odwiedzał chorych Aleutów, modlitewnie ich pocieszał, spowiadał i priczaszczał przed śmiercią. W niedzielę i dni świąteczne do starca na wyspę przyjeżdżało wielu Aleutów.
Zachował się przekaz o ogromnym wrażeniu, jakie starzec wywarł na oficerach slupy „Kamczatka”, którzy zatrzymali się na Kodiaku podczas podróży dookoła świata w 1818 roku. Po spotkaniu ze starcem kapitan slupy „Newa”, luteranin, przyjął prawosławie, a kierownik rosyjsko-armerykań-
skiej kampanii handlowej stał się głęboko wierzący, a potem został mnichem.
W 1970 roku na wyspie Kodiak, w soborze Zmartwychwstania, odbyła się kanonizacja o. Germana, pierwszego świętego prawosławnego w Ameryce Północnej. Został on ogłoszony świętym przez Rosyjską Zarubieżną Cerkiew i Moskiewski Patriarchat.

O dramacie
bliskowschodnich chrześcijan
Sytuacja chrześcijan na Bliskim Wschodzie była głównym tematem Międzynarodowego Chrześcijańskiego Forum, które odbyło się od 6 do 9 czerwca w Wołgogradzie.
Duchowym przywódcą konferencji okazał się metropolita Saidnaya Łukasz, wikariusz patriarchy Antiochii i całego Wschodu Jana X. Na terenie jego eparchii znajdują się dwa monastery – Narodzenia Bogarodzicy w Saidnaya i św. Tekli w Maalula. Władyka jest doktorem teologii, absolwentem Uniwersytetu Teologicznego w Atenach. Mieszka w Damaszku, w budynku patriarchatu przy cerkwi Bogarodzicy.
Podczas forum metropolita udzielił wywiadu przedstawicielom mediów.Oto krótki fragment.
– Ilu chrześcijan pozostało w miejscach stałego zamieszkania w Syrii?
– W związku z działaniami wojennymi brak jest wiarygodnych danych o liczbie chrześcijan w Syrii. Do niektórych regionów trudno jest dojechać, ponieważ są okupowane przez terrorystów.
Chrześcijanie w Syrii służą w syryjskich siłach zbrojnych i giną za naszą ojczyznę podobnie jak muzułmanie. Walczą przeciwko terrorystom. Przed majem 2011 roku chrześcijanie stanowili około 10 procent ludności Syrii, było ich około dwóch milionów. Zdecydowaną większość spośród nich stanowią prawosławni. Ważna jest nie liczba chrześcijan, a to, że stanowią nieodłączną część syryjskiego narodu. Chrześcijanie żyli w Syrii na długo przed pojawieniem się muzułmanów w czasach Mahometa. Dlatego nie powinno się o nas mówić jak o mniejszości religijnej. Jesteśmy podstawą syryjskiego narodu, jego korzeniami.
Także kierownictwo kraju, rząd nie traktuje nas jako mniejszości, jesteśmy równorzędnymi członkami syryjskiego obywatelskiego społeczeństwa. Oficjalni przedstawiciele władz, nawet jeśli nie są chrześcijanami, uczestniczą w naszych świętach. Chrześcijanie Syrii nie chcą pozostawiać swego kraju, bo są żywotnie związani z tą ziemią.
– Dlaczego chrześcijanie mimo wszystko wyjeżdżają?
– Chrześcijanie nie chcą porzucać swojej ojczyzny. To nasza ziemia, na której narodził się Chrystus. Pan tutaj żył i wzniósł się na niebo. Cały Bliski Wschód należał do Syrii. To tutaj, na naszej ziemi, pojawiło się pojęcie chrześcijaństwa. Cerkiew utworzona przez apostołów Piotra i Pawła też pojawiła się w Syrii. A potem Paweł poniósł nauczanie chrześcijaństwa w świat do innych narodów i doszedł do Rzymu. Chrześcijaństwo rozpowszechniło się po całym świecie. Chrześcijaństwo to pokój i miłość, dlatego wyznawcy wiary Chrystusowej nigdy nie chcieli wojny i wrogości. Kochamy nasz kraj, tutaj są nasze korzenie. To nieprawda, że większość chrześcijan porzuciła kraj.
Część spośród tych, którzy musieli porzucić Syrię, osiedli w Libanie. Jestem przekonany, że wszyscy chrześcijanie powrócą. Przedtem muszą zniknąć ci, którzy odcinają głowy – bojownicy Państwa Islamskiego, Nusry i ich zwolennicy. Nasze stanowisko, od początku tragicznych wydarzeń, jest zbieżne ze stanowiskiem władz.
Chrześcijanie Syrii dzielą wartości i zasady naszego państwa. Odmówiliśmy pójścia drogą, do której nakłaniały nas USA. Ja na przykład wyprosiłem amerykańskiego ambasadora, który przybył do mojej rezydencji. A nie był sam, był z nim ambasador Francji. Cały syryjski naród jest wdzięczny Rosji. Staliśmy się spokojniejsi, odkąd Rosjanie z bronią w ręku pospieszyli nam z pomocą, przyszli jak bracia do braci. Kiedy rozbił się rosyjski samolot nad Synajem, modliliśmy się za dusze poległych. Modlimy się za każdego rosyjskiego żołnierza, który ginie na syryjskiej ziemi.
Władyka odniósł się także do losów dwóch porwanych hierarchów.
– W wyniku działań terrorystów cierpią nie tylko wierni, także duchowni. W kwietniu 2013 roku zostali porwani metropolita Aleppo Paweł i syryjsko-jakobicki metropolita Aleppo Jan. Jechali, żeby uwolnić dwóch duchownych i sami podczas podróży trafili do niewoli. Do tej pory niczego nie wiemy o ich losie.

Turcja
Recytacja Koranu w Hagia Sophii
Pierwszego dnia świętego islamskiego miesiąca Ramadan, po północy, turecka telewizja państwowa nadała bezpośrednią transmisję z soboru Hagia Sophia w Stambule, podczas której czytano Koran.
Pierwszym gościem programu, nadawanego przez cały miesiąc, był przewodniczący państwowego zarządu do spraw religii Mehmed Görmez. W trakcie audycji podkreślił, że odbywa się ona w soborze Hagia Sophii za zgodą ministerstwa kultury i turystyki Turcji, któremu jako muzeum podlega.
Już w ubiegłym roku z okazji 1444 rocznicy urodzin Mahometa w tym byłym głównym soborze bizantyńskiego imperium odczytano referat. Wówczas po raz pierwszy od 1935 roku, kiedy Hagia Sophia przestała być meczetem i została zamieniona w muzeum, czytano tam Koran.
„To przechodzący wszelkie wyobrażenie brak szacunku i kontaktu z rzeczywistością” – potępiło tegoroczną akcję Ministerstwo Spraw Zagranicznych Grecji. „Takie działania są nie do pogodzenia ze współczesnymi zasadami demokratycznego i świeckiego państwa”.
Niewykluczone, że islamska akcja w soborze Hagia Sophia była w pewnym stopniu odpowiedzią reżimu Erdogana na niedawne uznanie przez niemiecki Bundestag ludobójstwa Ormian w osmańskiej Turcji.
To niejedyna muzułmańska prowokacja. Na murach prawosławnej świątyni w mieście Iskenderun w prowincji Hatay na południu kraju Turcy wywiesili baner z napisem: „Obchodzimy święty miesiąc Ramadan w całym islamskim świecie”. Turecka gazeta „Daily Sabah” podkreśla, że cerkiew ta znajduje się przy jednej z najbardziej ruchliwych ulic miasta i należy do greckiej prawosławnej wspólnoty.
Diecezja Konstantynopola i Hatay to główne chrześcijańskie ośrodki kraju w muzułmańskiej Turcji.

Ukraina
Nowe wydanie
„Powieści minionych lat”
Kijowsko-Pieczerska Ławra wydała ponownie „Powieść minionych lat” św. Nestora Pieczerskiego. Pełny, nadany przez Nestora, tytuł latopisu brzmi: „Oto powieść minionych lat, skąd wyszła ziemia ruska, kto był najpierw księciem w Kijowie i skąd ziemia ruska powstała”.
Wydawca chciał przekazać czytelnikowi piękno staroruskiej mowy i pisma, oddać w przystępny sposób środki artystycznego wyrazu, myśl, styl pisarski kronikarza.
W obecnym wydaniu „Powieści minionych lat” wykorzystano odrestaurowane, pełne wyjątkowych detali kopie miniatur z kroniki radziwiłłowskiej.
Zachowana została gramatyka kopisty, także różny sposób napisania tego samego słowa w różnych miejscach tekstu. Ilustracje są podpisane, obok tekstu autorskiego zamieszczone jest równoległe tłumaczenie. Ale to oczywiście treść stanowi główną wartość „Powieści minionych lat”.
Nestor, korzystając z bogatych źródeł, prezentuje historię Rusi zarówno jako część światowej historii, jak i część historii rodu ludzkiego.
Kronikarz przedstawia historię prawosławia na Rusi w kluczowych momentach jego stanowienia. Mówi o pierwszych wzmiankach o ruskim narodzie w źródłach cerkiewnych, opowiada o utworzeniu słowiańskiego pisma przez św.św. Cyryla i Metodego, o chrzcie św. Olgi w Konstantynopolu. Latopis informuje nas o pierwszej prawosławnej świątyni w Kijowie, o pierwszych męczennikach – Waregach, o badaniu wiary przez św. Włodzimierza, i – najważniejsze – o chrzcie Rusi.
Pierwszemu ruskiemu historykowi zawdzięczmy wiedzę o pierwszych ruskich metropolitach, o powstaniu pieczerskiej obitieli, o jej założycielach i ascetach.
Św. Nestor zmarł około 1114 roku, powierzając swoją pracę następcom. A zostali nimi ihumen Sylwester, ihumen Moisiej, ihumen Ławrentij.
Nestor żył w czasach trudnych dla państwa i Cerkwi. Rusią targały wojny między kniaziami, stepowi koczownicy – Połowcy niszczyli miasta i wsie, zabierali lud w niewolę, palili świątynie i monastery. Św. Nestor był świadkiem rozgromienia Pieczerskiej Ławry w 1096 roku. Duchowa głębia, historyczna wierność i patriotyzm „Powieści minionych lat” stawiają ją pośród najwybitniejszych utworów światowego piśmiennictwa.

Na podst. pravoslavie.ru
i sedmitza.ru
oprac. Ałła Matreńczyk
fot. pravoslavie.ruPalestyna

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token