Numer 8(374)    Sierpień 2016Numer 8(374)    Sierpień 2016
fot.Jarosław Charkiewicz
Odszedł arcybiskup Adam
Anna Radziukiewicz
Władyka Adam miał świadomość głębokiej rany, jaką zadano jego diecezji. W 1994 roku, mówił że na tej ziemi z prawosławiem walczono sześć wieków, czyli od kiedy Kazimierz Wielki podbił Podkarpacie, które przedtem pozostawało przez ponad trzy wieki pod władzą książąt halicko-włodzimierskich. Kazimierz Wielki zaczął od częściowej konfiskaty ziem ruskim bojarom i nadawania jej polskiej katolickiej szlachcie, od wygnania mnichów z prawosławnego monasteru św. Onufrego w Sanoku i przekazania go franciszkanom. W nawracaniu Rusi na „prawdziwą wiarę chrześcijańską” pomagał mu papież. I to już wtedy zaczynał się kształtować pogardliwy stosunek do wyznawców „wiary ruskiej”. Niebawem Władysław Jagiełło odbierze prawosławnym w Przemyślu katedrę i odda ją katolikom.
Władyka Adam pasjonował się historią swojej diecezji. Pisał o niej, zwłaszcza do wydawanego w Sanoku w języku ukraińskim Kalendarza Cerkiewnego (Cerkownyj Kałendar), o wznowienie wydawania którego zadbał osobiście władyka. Zastanawiał się, dlaczego ta diecezja, tak zahartowana w obronie wiary prawosławnej, w wiekach XVIII i XIX jednak tak dalece katolicyzowała się i polonizowała. Dlaczego temu procesowi uległa niemal cała ruska inteligencja. Dlaczego przy „religii greckiej” pozostawał „chłop i pop”? I odpowiadał, że działo się to głównie za sprawą kolegiów jezuickich, zakładanych przede wszystkim na ziemiach ruskich Rzeczypospolitej, po to by Rusini, chcący kształcić swoje dzieci, nie mieli wyboru i posyłali je tam, gdzie dbano o ich odpowiednią – katolicką – formację. Ale i rzemieślnicy, jeśli chcieli utrzymać się w swoich cechach, też musieli uczestniczyć w procesjach Kościoła rzymskokatolickiego.
Arcybiskup przyglądał się sytuacji Rusinów w monarchii habsburskiej, gdzie w kilku falach unickie stały się wcześniej prawosławne parafie Zakarpacia i Słowacji, przyglądał się zwłaszcza procesowi budzenia się świadomości prawosławnej wśród unitów, poczynając od końca XIX wieku, od głośnego procesu w 1882 roku Olgi Graban, związanego z unickim księdzem Naumowiczem, kiedy kilka wsi przeszło na prawosławie. Przyglądał się procesowi powrotu do prawosławia tuż przed pierwszą wojną światową, związanemu głównie z postacią świętego Maksyma Sandowicza, do którego kanonizacji doszło przy arcybiskupie Adamie w 1994 roku. Pochylał się nad jedną z najtragiczniejszych kart w historii Rusinów, nad austriackim obozem w Talerhofie, gdzie zginęła niemal cała łemkowska inteligencja. Za co? Za rusofilstwo. To wystarczało, by ginąć bez sądu i wyroku, tak jak zginął w 1914 Maksym Sandowicz.
Interesowały go powroty do prawosławia unickich parafii w okresie międzywojennym na Łemkowszczyźnie, na jego rodzinnej ziemi – urodził się wszak władyka w dużej łemkowskiej wsi Florynka, niedaleko Krynicy, 14 sierpnia 1926 roku – kiedy nacisk na latynizację łemkowskich parafii, zaowocował odwrotnym procesem – ucieczką do prawosławia.
W dalszej historii arcybiskup już bierze udział bezpośrednio. Akcja Wisła wypędza go wraz z matką i siostrą z gór, które Łemkowie oswajali przez stulecia i które pokochali, na ziemie zachodnie i północne. Ojciec już nie żył. Zginął w Oświęcimiu. Jego ziomków zmusza się do opuszczenie około siedmiuset cerkwi unickich i prawosławnych – o takiej liczbie mówił władyka w 1994 roku. Naród skazano na kulturowe wyniszczenie, czyli asymilację, a cerkwie na zagładę. – Tak samo jak domy, zagrody, pola i nasze cerkwie zajmowali katolicy – żalił się władyka. – Nastał czas bezkarnego szabrownictwa cerkiewnego mienia i bezczeszczenia miejsc kultu. Tylko niewielką część tamtych ikon ocalono.
Znalazły schronienie w muzeum w Sanoku, niedaleko siedziby arcybiskupa. I nawet kiedy Łemkowi zabrano wszystko – dom, pole, las i cerkiew, on tęsknił za swoimi górami i, gdy tylko miał możliwość, wracał. To Gomółka pozwolił na częściowy powrót na stare ziemie. Częściowy, ponieważ, gdy ludzie wracali wagonami z całym dobytkiem, wagony plombowano i odsyłano z powrotem, ponieważ uznano, że Łemkowie w danej miejscowości nie mogli stanowić więcej niż kilka procent jej mieszkańców. Województwo krakowskie było dla nich w ogóle „zaplombowane”. Niektórzy wybierali więc okrężną drogę. Przesiedlali się np. do Kielc i wtedy jako „kielczanie” mieli prawo do kupna ziemi w górach. Wracający chcieli mieć cerkiew. Wtedy urzędnicy prawosławnym tłumaczyli, że są oni unitami i potrzebują cerkwi unickiej a unitom, że są katolikami i powinni chodzić do kościoła. Robiono wszystko, by zahamować proces duchowego odradzania się Łemków. Niemniej do lat siedemdziesiątych udało się utworzyć kilkanaście prawosławnych parafii. Kolejne dziesięciolecie to znowu zastój, nawet regres. Bo władze PRL podjęły ponowną próbę zlikwidowania prawosławia na tych ziemiach. To wtedy odebrano prawosławnym cerkiew w Polanach, a jej proboszcza, o. Anatola Fiedoruka, Białorusina, oskarżono o ukraiński nacjonalizm. Na szczęście zmiana polityki w 1980 roku w stosunku do mniejszości narodowych i niekatolików uratowała te mniejszości przed totalnym wynarodowieniem i latynizacją.
Władyka Adam wrócił na Łemkowszczyznę w 1965 roku. Został proboszczem parafii w Wysowej, potem w Kalnikowie, pełniąc tam jednocześnie obowiązki dziekana rzeszowskiego. Rok później posłano go na służbę do Sanoka i tam oddał Cerkwi ostatnie dziesięciolecia swojej pracy. W styczniu 1983 roku wyświęcono go na biskupa, z wyraźnym wyznaczeniem do mającej się restytuować diecezji przemysko-nowosądeckiej. Nie od razu jednak erygowano diecezję, ponieważ był protest w tej sprawie. Tego aktu dokonano dopiero 6 września.
– Podpis pod dekretem erygującym diecezję złożył ówczesny premier Wojciech Jaruzelski, nie było bowiem osoby z Urzędu do spraw Wyznań, która chciałaby tę decyzję przypieczętować własnym podpisem – konstatował władyka.
Przy arcybiskupie Adamie powstawały nowe parafie, nowe cerkwie i domy parafialne. Władyka wyświęcił wielu duchownych. Przy władyce został powołany diecezjalny ośrodek kultury prawosławnej Elpis w Gorlicach i ośrodek miłosierdzia Eleos w Gładyszowie.
Rok 2009 przyniósł diecezji przemysko-nowosądeckiej ważne wydarzenie. 21 podkarpackich świątyń stało się, na mocy sejmowej ustawy z 17 grudnia 2009 roku, własnością Cerkwi, przedtem stanowiły własność Skarbu Państwa. Nastąpiło to po długoletnich staraniach arcybiskupa Adama, wspieranego przez metropolitę Cerkwi w Polsce Sawę, posła Eugeniusza Czykwina i inne osoby.
W roku 2013 obchodzono 30-lecie odrodzenia diecezji. Z okazji tego jubileuszu wyświęcono nową cerkiew w Rzeszowie.
Arcybiskup Adam służył jako kapłan 52 lata. Ukochał Cerkiew i swój naród, oddając im wszystkie swoje siły. Zmarł 24 lipca. Za trzy tygodnie skończyłby 90 lat.

Anna Radziukiewicz
fot. z archiwum diecezji
przemysko-nowosądeckiej

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token