Numer 8(374)    Sierpień 2016Numer 8(374)    Sierpień 2016
fot.Jarosław Charkiewicz
Freski w roli głównej
Dorota Wysocka
Współorganizatorami konferencji byli monaster Zwiastowania, Katedra Teologii Prawosławnej Uniwersytetu w Białymstoku, Akademia Supraska, Prawosławne Seminarium Duchowne i Stowarzyszenie Bractwo Prawosławne św.św. Cyryla i Metodego.
W części pierwszej, umownie nazwanej „polską”, głos zabrali prof. Antoni Mironowicz (Związki monasteru supraskiego z kulturą serbską XVI wieku), dr inż. Adam Musiuk (Technologiczne aspekty rekonstrukcji wnętrza cerkwi Zwiastowania w Supraślu) i dr Krystyna Stawecka (Szesnastowieczne pobizantyńskie freski z Supraśla w świetle dokumentacji konserwatorskiej).
Jak wynikało z wystąpienia prof. Mironowicza, związki Supraśla, wówczas ośrodka monastycznego na ponadregionalną, a właściwie ogólnosłowiańską, skalę, z Serbią były dość liczne. Profesor śledził je drobiazgowo poprzez księgi z biblioteki monasterskiej, zarówno przybywające, jak i opuszczające Supraśl. Analizował tytuły, zapiski, dopiski, wzajemne tłumaczenia, wpływy, żywoty świętych. Odnotowywał wizyty duchownych, hierarchów, zwykłych podróżnych. Przyjrzał się kontaktom św. Antoniego Supraskiego z monasterem Chilandar na Atosie. Wszystkie te relacje, choćby i częste, nie świadczyły o rzeczywistej bliskości. Dopiero malowidła w cerkwi Zwiastowania przeniosły je na inny poziom. Tak, monaster supraski nieoczekiwanie wszedł w bliski związek z szesnastowieczną kulturą serbską, jak żaden monaster w Rzeczypospolitej. Było to zjawisko zupełnie wyjątkowe, niepowtarzalne.
Dr. inż Adam Musiuk, człowiek, który o rekonstruowanej cerkwi Zwiastowania wie, od strony technicznej, niemal wszystko, uświadomił słuchaczom z jak poważnymi problemami zmagać się będzie ekipa, pokrywająca świątynię freskami.
Wydawałoby się, że technologia ich kładzenia jest bardzo dobrze znana, w średniowieczu ukazało się wiele podlinników, zbiorów wskazówek dla malarzy. Jeden z autorów, o imieniu Nektariusz, był nawet utożsamiany z supraskim mistrzem. Trzeba jednak wiedzieć, że przez stulecia wiele się w tej kwestii zmieniło. W Polsce nie kładzie się obecnie fresków nigdzie, najwyżej na małych powierzchniach. Cerkwi w Mielniku nie rozpisano freskami, a inną, nieco zbliżoną metodą. Freski wciąż powstają na Bałkanach, chętnie sięgają po nie za oceanem, ale i tamtych doświadczeń nie da się wprost przenieść do naszych warunków. Inny mamy klimat, inne wapno, inny piasek. W dziedzinie ikonopisania na mokro doświadczenie liczy się wyjątkowo.
Dr Musiuk, rozważając kwestie technologii, skupił się na tynku, który ma związać i zapewnić wieczystą trwałość warstwie malarskiej. Szczegółowo prezentował słuchaczom cechy idealnego wapna, tak by było wystarczająco czyste, a przy tym wystarczająco mocno wiązało, idealnego jako wypełniacz piasku. Wyjaśnił, czemu odrzuca stosowane niegdyś wypełniacze biologiczne, na przykład drobniutko posiekaną słomę. Podsumowując, podkreślił, że współczesny malarz ma do dyspozycji lepsze, wyższej jakości materiały niż te, które wykorzystywał jego średniowieczny poprzednik. Ale dobra jakość to jeszcze nie gwarancja sukcesu. Musi być ona dobrana do warunków świątyni, charakteru okolicy, w której stoi. No i malarz trzymać musi ostry reżim technologiczny.
W Supraślu wiosną przeprowadzano próby z kilkoma rodzajami tynku. Tak naprawdę ich rezultaty będą znane za kilkadziesiąt lat. Jak zatem zrozumieliśmy, trzeba zaufać i teoretycznej wiedzy, i praktycznym umiejętnościom tych, którzy się podjęli rekonstrukcji supraskich fresków. Wielkie to wyzwanie, ale i rezultat ich pracy, jeśli nie będzie celowo niszczony, przetrwa nie tylko pokolenia, ale i tysiąclecia.
Krystyna Stawecka, kierująca supraskim Muzeum Ikon, filią Muzeum Podlaskiego, uporządkowała i usystematyzowała wszystkie próby – udane i katastrofalne – konserwowania fresków. Jak się wydaje, do pierwszego ich uszkodzenia doszło w siedemnastym wieku, podczas instalowania nowego, okazałego ikonostasu, zajmującego całą ścianę wschodnią. a sięgającego szerokością do ściany północnej i południowej. W ten sposób naruszono strukturę malowideł, zaczynając od górnego rzędu przedstawień. W tym samym czasie powstały ołtarze boczne, przy filarach, co naraziło na uszkodzenia kolejne partie malowideł. Nowe straty przyniosło przesłonięcie wszystkich ścian, do wysokości okien, rzeźbioną boazerią. Prawdopodobnie stało się to stulecie później niż dotąd przypuszczano, w XVIII wieku. W tym też czasie z powodu zainstalowania chóru, ciągnącego się przez całą zachodnią ścianę, zbito mniej więcej połowę umieszczonych tam malowideł.
Spustoszenie w supraskiej polichromii przyniosło także pobielenie pewnych jej fragmentów, co mogło być konsekwencją fatalnego stanu dachu, tak że aż woda stała na strychu. Za bielenie ihumen Wincenty Kurhanowicz miał otrzymać karę cerkiewną. Nie pobielono jedynie sklepienia kopuły i łuków.
Podbiałę usunięto pod koniec XIX stulecia, ale wywołane przez nią uszkodzenia poprawiono jedynie powierzchownie. Trwające wtedy prace renowacyjne w swej istocie przyniosły więcej szkody niż pożytku. Malowidła zostały „popsute” nieumiejętnymi domalowaniami i przemalowywaniami. W takim, dość kiepskim, stanie, dotrwały do II wojny światowej, podczas której padły najpierw ofiarą wandalizmu stacjonujących na terenie monasteru żołnierzy radzieckich, ale też zostały okopcone przez używane w przemienionej na warsztat świątyni maszyny.
Wycofujący się z Supraśla żołnierze niemieccy w lipcu 1944 roku wysadzili cerkiew Zwiastowania w powietrze. Przetrwały oba filary oraz fragmenty wewnętrznych ścian nawy głównej, ale polichromie tylko na filarach. Odcięto od nich 33 metry kwadratowe malowideł, trzydzieści fragmentów większych i wiele mniejszych, w różnym stanie. Przebieg ich renowacji, w latach sześćdziesiątych, jest już dobrze znany i udokumentowany. Autorka szczegółowo przedstawiła proces, w efekcie którego mogły być pokazywane na stałej wystawie, najpierw w Białymstoku, potem w supraskim Pałacu Archimandrytów.
W 2006 roku utworzono w jego skrzydle Muzeum Ikon, a freski stały się najważniejszą częścią kolekcji. Od tego czasu były już dwukrotnie poddawane specjalistycznej konserwacji i z pewnością czekają je kolejne. Warto, żeby ci, którzy je ratują, pamiętali, że ich zadaniem jest ocalenie tego co autentyczne i zapobieżenie ich degradacji.
W drugiej części konferencji głos oddano Serbom.
Prof. Svetlana Pejić (Przykłady sztuki cerkiewnej w Serbii w połowie XVI wieku) wybrała sobie, wydawałoby się, niekontrowersyjny, informacyjny temat wykładu. Tymczasem wzbudził on tak wiele dociekliwych pytań, próśb o uzupełnienie i wyjaśnienie, że wprost zarzucono nimi referentkę.
Prof. Goran Janicijević (Ikonografia części ołtarzowej cerkwi Zwiastowania Bogarodzicy w Supraślu) przypomniał zebranym, że nie wiemy, co szesnastowieczni serbscy malarze przedstawili w części ołtarzowej cerkwi. Jeszcze w XVII wieku zniknęła ona za nowym, wysokim, bogato rzeźbionym ikonostasem, „gdańskiej roboty”, jak pisano. Nie ma tych ikon na żadnej fotografii, żadnym szkicu. Ikonostas zniknął najprawdopodobniej w 1940 roku w paleniskach wojskowych warsztatów, które urządzono w świątyni, a kiedy wreszcie i ona opustoszała, nie tyle od ludzi ile wszelkiego wyposażenia, nikt nie miał głowy do naukowych badań.
Profesor, z wykształcenia nie tylko malarz, ale i teolog, analizował wybrane przedstawienia zaołtarzowe i zaproponował własne, zgodne oczywiście z kanonami, które chciałby wpisać w supraską świątynię.
Jego uczeń, Miodrag Milutinović (Projekt rekonstrukcji malowideł ściennych w Supraślu), zaprosił wszystkich do wnętrza cerkwi Zwiastowania. Na słuchaczy czekały już tam szkice – plany rekonstrukcji malowideł ściennych. Rekonstrukcja, której dokonają z prof. Goranem Janicijeviciem, nie będzie bowiem wiernym, w skali 1:1 odwzorowaniem dawnych fresków. Nie odnajdziemy też na ścianach charakterystycznych, wyblakłych barw. Na taki efekt trzeba poczekać może z pięćset lat. Święci spojrzą na nas ze ścian żywymi kolorami, a i nie wszystkich rozpoznamy. Rekonstrukcja będzie i dla malarzy, i dla wiernych trochę wyprawą w nieznane. A o tym jak się zaczęła, kilka stron dalej pisze Anna Radziukiewicz.

ZAPUSTY
NA SERBSKĄ NUTĘ

Zapusty przed postem Piotrowym wypadały w tym roku w niedzielę 26 czerwca. Organizatorzy postanowili zatem, z myślą o młodych, zorganizować taneczno-rozrywkową imprezę z dynamiczną, graną na żywo, muzyką serbską. W klubie Fama wystąpił zespół Bojan Bend z Serbii. Zabawa w istocie była przednia, jednak z powodu niedostatecznego zasięgu informacji, wielu młodych nic o niej nie wiedziało. Na parkiecie w Famie było luźno.

ALBUM
O POLICHROMIACH

Głównym akcentem ubiegłorocznego festiwalu było wyświęcenie małej cerkwi św. Mikołaja Serbskiego (Velimirovicia) w domu parafialnym parafii św. Jana Teologa na Bacieczkach. Rozpisali ją prof. Goran Janicijević i Miodrag Milutinović.
W tym roku, w ramach festiwalu, parafia, przy finansowym wsparciu władz miasta i województwa, przygotowała niewielki, poświęcony cerkiewce, album.
Malowidła w niej nie są freskami, poza dwiema ikonami na murze domu parafialnego, Matki Bożej z Dzieciątkiem i św. Mikołaja Serbskiego. Powstały metodą al secco, na sucho, ale zasługują na nie mniejsze uznanie. Na niewielkiej powierzchni ikonopiscy zmieścili postaci 111 świętych, naturalnej wielkości, z różnych epok historycznych i różnych stron świata, przede wszystkim jednak z terenów Rzeczypospolitej i Serbii. W kopule, zgodnie z kanonem, znalazł miejsce Chrystus Pantokrator, na trójkątnych płaszczyznach obok niego przedstawiono symbole czterech ewangelistów, anioła Mateusza, lwa Marka, wołu Łukasza i orła Jana. Niżej, na prostokątnych ścianach rozciętych niewielkimi oknami, kompozycja przedstawiająca starotestamentowych proroków, w dłoniach których znalazły się fragmenty ich proroctw. Na suficie postaci świętych zamknięto w okrągłych medalionach. I tak płaszczyzna po płaszczyźnie, konsekwentnie, logicznie, zgodnie z zasadami.
Osobne artykuły autorzy poświęcili ikonostasowi, wyrzeźbionemu przez Leona Naumiuka i witrażom, zaprojektowanym przez Helenę Gromak Ołdytowską.
Albumu kupić nigdzie się nie da, finansowane z budżetu prace można tylko dostać. Nie będę zatem zachęcała do jego poszukiwań, polecam za to wizytę na Bacieczkach. Oryginały nie rozczarują.

WYSTAWY TOWARZYSZĄCE

Festiwalowi Kultury Serbskiej towarzyszyły dwie wystawy. Pierwsza z nich to „Serbskie freski dawniej i dziś”, poświęcona malowidłom z monasteru Pećka Patriarsza. Ich barwne fotografie pokazywano w Akademii Supraskiej, a także na Bacieczkach, gdzie opowiadała o nich prof. Svetlana Pejić, wybitna znawczyni tematu. Patriarsza Pećka była siedzibą arcybiskupów, potem patriarchów. To zespół świątyń, z których najstarszą jest cerkiew Świętych Apostołów z XIII wieku. Znajduje się w niej marmurowy tron, na którym koronowano kolejnych serbskich arcybiskupów i patriarchów, łącznie z ostatnim, Ireneuszem.
Kolejne świątynie dobudowywano do bocznych ścian cerkwi Świętych Apostołów, tworząc unikalny kompleks – św. Dymitra na początku XIV wieku, zaraz po niej Matki Bożej Hodegetrii, a kilka lat później św. Mikołaja. Wszystkie całkowicie pokryte freskami. Trzy pierwsze, stojące równolegle do siebie, poprzedza narteks – kryty przedsionek – również cały pokryty malowidłami, choć większość z nich pochodzi z XVI stulecia. Freski z Pećki uważane są za niezwykłe, mistrzowskie, wyjątkowo piękne, ale – podsumowała pani profesor – ich znaczenie dla narodu serbskiego wykracza poza to, które nadają im historycy sztuki.
Autorską wystawę „Portety świętych” pokazał także Miodrag Milutinović, absolwent Akademii Sztuki i Konserwacji Cerkiewnej, gdzie – będąc uczniem Gorana Janicijevicia – specjalizował się we freskach. Jest teraz doktorantem belgradzkiej Akademii Sztuk Pięknych, autorem polichromii w kilkunastu cerkwiach w Serbii i za granicą, będzie także, wraz ze swym mistrzem, rozpisywał cerkiew supraską. „Portrety świętych” są twórczym podejściem do tradycji ikonograficznej, stoją „wpół drogi między naturą, którą widzimy okiem, a ideałem, który widzimy duszą” – jak sformułowano to we wprowadzającym w wystawę folderze.

NA BULWARACH
ŚWIĘTEGO JANA TEOLOGA

W program Festiwalu Kultury Serbskiej wpisało się także oficjalne oddanie do użytku Bulwarów Świętego Jana Teologa. To fragment realizacji budżetu obywatelskiego 2014, tej cząstki budżetu miasta, o przeznaczeniu której, w głosowaniu, mogą decydować sami jego mieszkańcy. Inicjatywa uporządkowania podmokłego, zarośniętego i zaniedbanego terenu nad Białką wyszła od mieszkańców osiedla TBS, ale gorąco zaangażowała się w nią położona tuż obok parafia św. Jana Teologa, od której wzięły nazwę, i cała społeczność prawosławna Białegostoku. Parafia miała nadzieję, że niewielki, mający powstać w ramach projektu, osiedlowy amfiteatr będzie można wykorzystywać podczas organizowanych przez parafię imprez. Niestety, przeznaczona na bulwary kwota – 2,5 miliona złotych – nie wystarczyła na jego budowę. Powstało jednak znakomite miejsce rekreacji, osuszone, oświetlone, z utwardzonymi ścieżkami spacerowymi, z placem zabaw dla dzieci i siłownią na otwartej przestrzeni. – Kontynuacja projektu jest możliwa – zapewniał podczas uroczystości prezydent miasta Tadeusz Truskolaski. – Starajcie się, składajcie wnioski, głosujcie, a amfiteatr powstanie.
Bulwary zostały także wyświęcone, i to podwójnie, przez o. Marka Wawreniuka, proboszcza parafii św. Jana Teologa, i ks. Aleksandra Dobrońskiego, proboszcza rzymskokatolickiej parafii św. Faustyny Kowalskiej. Ks. Aleksander zapewnił, że obie parafie z Bacieczek potrafią ze sobą zgodnie, dla dobra wszystkich mieszkańców, współpracować.
W otwarciu bulwarów wziął udział ambasador Serbii w Polsce, Radojko Bogajević.

W VIDOVDAN

28 czerwca, w Dzień Świętego Wita, Vidovdan, przypada rocznica bitwy na Kosowym Polu (1389 rok) i śmierci św. Łazarza, obchodzona w Serbii jako święto państwo, ale i wielkie święto religijne. Uroczyste nabożeństwo celebrowano tego dnia w cerkwi św. Mikołaja Serbskiego w parafii św. Jana Teologa na Bacieczkach.
Wieczorem, w holu Białostockiej Opery i Filharmonii, odbył się koncert arii i pieśni, w wykonaniu solistów Belgradzkiej Opery Narodowej – Mai Tomasević (sopran), Djordje Tomicia (bas/baryton). Na fortepianie akompaniowała im prof. Akademii Muzycznej w Belgradzie, Tatjana Drobni.
W ten szczególny dzień koncert rozpoczął piętnastowieczny hymn liturgiczny Kto Tebe ne ublażit, ku czci św. Łazarza, zachowany w rękopisie, przechowywanym w monasterze Chilandar na Świętej Górze Atos. Wysłuchano go na stojąco. Po następnej pieśni, Pieta, Signore (Panie, zmiłuj się), repertuar stał się lżejszy – Haendel, Mozart, Strauss, Glinka, Rachmaninow, Bellini, Verdi, rosyjskie i serbskie pieśni ludowe. Trudno powiedzieć, że sala była wypełniona, bo hol salą koncertową jednak nie jest. Pracownicy Opery najwyraźniej nie byli przygotowani na taką frekwencję, gdyż zabrakło krzeseł i dostawiano różne siedziska. Publiczność biła jednak brawo z przekonaniem, bo koncert sprawił im dużą przyjemność.

VIDOVDAN W ŁOMŻY

W tym roku festiwal kultury serbskiej po raz pierwszy wyszedł poza granice Białegostoku. Zaprosiły go do siebie władze Łomży z prezydentem Mariuszem Chrzanowskim i proboszcz młodej, ale najrozleglejszej tamtejszej parafii rzymskokatolickiej, Krzyża Świętego, ks. Andrzej Godlewski. 29 czerwca był w Łomży Dniem Serbskim.
W sali Centrum Katolickiego przy tej parafii prof. Goran Janićijević wygłosił wykład o tradycji, ale przede wszystkim – szczegółowo – technologii powstawania fresków. Jej precyzyjne przestrzeganie, znajomość czyhających na artystę pułapek, jest przy ich malowaniu szczególnie ważna, bo jakikolwiek błąd jest właściwie nie do naprawienia – trzeba skuwać tynki i zaczynać pracę od nowa. Zwrócił przy tym uwagę, że nie jest to technika związana wyłącznie z prawosławiem, ani też sztuka zapomniana. To część ogólnoeuropejskiej kultury, przeżywająca w ostatnim czasie w zamożniejszym świecie wyraźny renesans, choć jest trudna i nietania. Z zainteresowaniem, czego dowodziły zadawane potem pytania, słuchało go ponad dwadzieścia osób, w tym grupka uczniów tamtejszego liceum plastycznego.
W tym czasie na zewnątrz, we wnęce muru u podstawy prowadzących do kościoła schodów, powstawał fresk – ikona Matki Bożej z Dzieciątkiem. Słuchacze mogli zatem od razu skonfrontować teorię z praktyką. Przy malarzu, Miodragu Milutinoviciu, zatrzymywali się też przechodnie, najczęściej wyrażając aprobatę dla takiego sposobu upiększenia świątyni.
W kościele cały dzień dostępne były dwie wystawy – portretów świętych pędzla Miodraga Milutinovicia i fotografii „Serbskie freski dawniej i dziś”. Wieczorem w kościele wysłuchano koncertu w wykonaniu solistów Belgradzkiej Opery Narodowej – Mai Tomasević, Djordje Tomicia i akompaniującej im prof. Tatjany Drobni.

* * *
V Festiwal Kultury Serbskiej Vidovdan był imprezą udaną, bardziej niż poprzednie jednorodną, skupioną na głównym wątku i wyraźnie pogłębioną. Problemem pozostaje wciąż zbytnie jego ograniczenie do kręgu prawosławnego, mam na myśli publiczność, także przez wątłe jego rozpropagowanie. Chciałoby się, żeby wrósł w główny nurt życia kulturalnego Białegostoku. Tegoroczny był bowiem w stanie sprawić jego mieszkańcom, przynajmniej tym, których obchodzi sztuka, sporą satysfakcję.

Dorota Wysocka
fot. autorka


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token