Numer 8(374)    Sierpień 2016Numer 8(374)    Sierpień 2016
fot.Jarosław Charkiewicz
Prawosławie na świecie
oprac. Ałła Matreńczyk
Atos – Ukraina
Tysiąclecie obecności
ruskiego monastycyzmu
Od pielgrzymki ukraińskich biskupów na Świętą Górę Atos rozpoczęły się obchody tysiąclecia obecności staroruskiego monastycyzmu na Świętej Górze. Delegacji Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej przewodniczył metropolita Onufry. I to on wyświęcił cerkiew św. Antoniego Pieczerskiego w jego dawnej obitieli Ksiłurgu oraz przewodniczył pierwszej Liturgii. Goście odprawili też Liturgię w ruskim monasterze św. Pantelejmona – w obu nabożeństwach śpiewał chór Kijowskiej Akademii Teologicznej i Kijowsko-Pieczerskiej Ławry – i spotkali się z członkami Kinotu. Dalsza część uroczystości milenijnego jubileuszu odbędzie sią w Kijowie 27 i 28 lipca. Zbiegnie się więc z dniem chrztu Rusi i św. Włodzimierza. Taka zbieżność nie jest przypadkowa, to przecież kniaź Włodzimierz jest jednym z założycieli i ktitorów poświęconej Bogarodzicy staroruskiej Ławry na Atosie.
Razem z metropolitą Onufrym Świętą Górę odwiedzili m.in. namiestnicy trzech Uspienskich Ławr Ukraińskiej Cerkwi – Kijowsko-Pieczerskiej, Poczajowskiej i Swiatogorskiej: metropolita wyszgorodzki Paweł, metropolita poczajowski Włodzimierz i arcybiskup swiatogorski Arseniusz. Powstanie tych wielkich ośrodków monastycznych jest bezpośrednio związane z Atosem, a zwłaszcza z Uspienskim monasterem Ksiłurgu, w którym nieśli podwig mnisi z kijowskiej Rusi. Wszystkie trzy na pamiątkę po ksiłurskim monasterze – matce zostały nazwane Uspienskimi, wszystkie powstały przed najazdem Mongołów, na ten okres przypada rozkwit staroruskiego monasteru na Atosie, wtedy ławry, która miała pod swoją pieczą kilka atoskich wspólnot. Do jednej z nich, Nagornego Rusiku, w dwunastym wieku przeniosła się duża część braci.
Właśnie w Ksiłurgu przyjął postrig św. Antoni Pieczerski, założyciel ruskiego monastycyzmu. Z błogosławieństwem Świętej Góry Atos i świętego starca powrócił na ziemie Rusi Kijowskiej, ustanawiając na zawsze bliskie bilateralne więzi.
Ukraińscy biskupi przywieźli z Atosu wielki dar – ikonę Błogosławieństwo Świętej Góry Atos z wizerunkami wszystkich świętych, którzy wyszli, jak powiedział kierujący sprawami Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej metropolita Antoni, „z naszych ziem”, oraz ikonę św. Antoniego Pieczerskiego. Obie zostały powitane na placu przed Uspienskim soborem Kijowsko – Pieczerskiej Ławry w dzień św. Olgi.
Na uroczystości milenijne do Kijowa przybył jeromonach Kirion z atoskiego monasteru św. Pantelejmona
– W imieniu hagiorytów chcę przekazać prawosławnemu narodowi Ukrainy życzenia pokoju – mówił do wiernych podczas powitania ikon. – W naszej wspólnocie niesie podwig wielu mnichów z Ukrainy, zawsze z ogromną miłością przyjmujemy odwiedzających nas rodaków. Staramy się ich uspokoić, pomagamy rozwiązać życiowe problemy, sprawić, by odzyskali spokój i pokój w swoich duszach i zanieśli go do swych rodzin i ojczyzny.
W milenijnych uroczystościach wezmą udział też członkowie dwóch potężnych krestnych chodów, które od początku lipca podążają do Kijowa z zachodu i wschodu Ukrainy.

Austria

Czy patriarcha wiedział
o planach puczu w Turcji?
Patriarcha konstantynopolitański nie ma nic wspólnego z organizatorami wojskowego puczu w Turcji, podkreślił w wywiadzie dla austriackiej katolickiej agencji Kathpress metropolita austriacki Arseniusz (Kardamakis). Hierarcha towarzyszy patriarsze w jego podróży do Słowenii, dokąd zwierzchnik konstantynopolitańskiej Cerkwi udał się na urlop. Metropolita Arseniusz kategorycznie zdementował informacje mediów, jakoby wylot patriarchy z Turcji na kilka godzin przed rozpoczęciem puczu miał świadczyć co najmniej o jego wiedzy o planach puczystów.
– To czysty przypadek – wyjaśnił hierarcha. – Pobyt w Słowenii został zaplanowany dwa miesiące wcześniej, co potwierdzają wykupione bilety lotnicze. Patriarcha popiera każde wybrane przez naród władze tureckie, a jednocześnie występuje przeciwko przemocy – podkreślił hierarcha.
Dodał, że patriarcha Bartłomiej dowiedział się o puczu dopiero dwie godziny po przybyciu do Słowenii. Chciał natychmiast wrócić do Turcji, ale wskutek zamknięcia lotniska Atäturk było to niemożliwe.
Metropolita Arseniusz zdementował także informację o tym, jakoby 15 lipca wieczorem, a więc w dzień puczu, patriarcha Bartłomiej razem z kierownikiem tureckiego zarządu do spraw religii Mehmedem Giermezem i głównym rabinem Turcji Icchakiem Chalewem podpisali deklarację, potępiającą jego próbę i wyrażającą ból z powodu ataków terrorystycznych w kraju i na świecie.
Deklaracja została podpisana dzień przed puczem i dotyczyła potępienia terroryzmu.

Rosja

Pucz w Turcji
szkodzi chrześcijanom
Po zdławieniu wojskowego puczu w Turcji wzrośnie islamizacja kraju, umocni władza prezydenta Tayeppa Erdogana, a sytuacja chrześcijan ulegnie pogorszeniu, uważa kierownik Centrum Badań nad Religią i Społeczeństwem Instytutu Europy Rosyjskiej Akademii Nauk, Roman Łunkin.
– Uważam, że stosunek do chrześcijan, a przede wszystkim do misji chrześcijańskiej w Turcji, do szerszej reprezentacji chrześcijańskich Kościołów w tym kraju, nie tylko prawosławnych, ale także katolików, i protestantów, zmieni się na gorsze. Tym bardziej, że o ile prawosławni i katolicy funkcjonowali w Turcji w swego rodzaju gettach, to protestanccy misjonarze, przede wszystkim baptyści i pięćdziesiątnicy, działali dość otwarcie, za co byli ze strony władz tureckich prześladowani. Tak już było wcześniej – powiedział.
Trudno natomiast przewidzieć, jak zmienią się stosunek władz Turcji do patriarchatu konstantynopolitańskiego.
Już 16 lipca, a więc dzień po próbie przewrotu w Turcji, tłum islamskich fanatyków religijnych i obrońców tureckiego obozu władzy dokonał napaści na wiele obiektów należących do mniejszości religijnych. Jego ofiarą padły m.in. kościół katolicki w Trabzonie i kościół protestancki w Malatya.
Kościół katolicki obrzucono wyrwanymi z chodników kamieniami. To nie pierwszy taki atak na tę świątynię. W 2006 roku w wyniku napaści zginął ksiądz.
Podobnie przebiegł atak na zbór protestancki w Malatya.

Syria

Wizyta arcybiskupa Cypru w Syrii
Na zaproszenie prezydenta Syrii Baszara Asada kraj ten odwiedził arcybiskup Cypru Chryzostom.
– Bardzo ważna jest pomóc bratu, który jest w biedzie – powiedział tuż przed wylotem, podkreślając że celem podróży jest wsparcie chrześcijan i syryjskiego narodu. Jego świątobliwość przybył samolotem do Bejrutu, stolicy Libanu, a stamtąd samodzielnie wyruszył do Damaszku.
Tuż po przekroczeniu granic Syrii powitał go główny mufti kraju i przedstawiciel ministerstwa do spraw religii.
Wieczorem arcybiskup dotarł do Damaszku, po powitaniu przez patriarchę antiocheńskiego obaj hierarchowie wzięli udział w dziękczynnym molebnu.
Tuż przed wylotem z kraju arcybiskup Chryzostom udzielił wywiadu cypryjskiemu radiu.
– Dlaczego w tak niebezpiecznym czasie Wasza Świątobliwość wyjeżdża do Syrii?
– Przyświeca nam tylko jeden cel. Chcemy okazać naszą miłość do chrześcijan, żyjących w Syrii, wierzymy bowiem, że kiedy brat jest w potrzebie, a ty go odwiedzasz, dodajesz mu odwagi, pomagasz. Zapewnimy ich, że trudności, których doświadczają, kiedyś przeminą.
Oni powinni pozostać na ziemi swych ojców. Powinni mieszkać w swoim kraju. Nastaną lepsze dni, bo emigracja to emigracja. Jak pozostawią swoje domy i majątek? I dokąd pójdą? Dodamy im odwagi, zorientujemy się, w czym możemy pomóc. Zaprosił nas prezydent Syrii Baszar Asad. Usłyszał, że cztery lata temu razem z patriarchami Środkowego Wschodu odwiedziłem Brukselę. I tylko ja wówczas jednoznacznie wypowiadałem się na temat Środkowego Wschodu, w tym Syrii, powiedziałem nawet wtedy panu Barroso: „Wy, Europejczycy, jak i Unia Europejska, popełniacie błąd”.
Dochodzą do mnie informacje, że staracie się pomóc ekstremistom zarówno poprzez dostawy broni, jak i pieniędzy. I myślę sobie, co będzie, jeśli ekstremiści osiągną sukces i przejmą władzę w Syrii. Pytam Pana, co stanie się wtedy nie tylko z milionem prawosławnych chrześcijan, ale także z innymi mniejszościami?
Jeśli pozostaną w kraju, wszyscy zginą. Jeśli uciekną, to dokąd? Do takiej sytuacji nie można dopuścić, i wy, wielkie kraje Europy, a także Ameryka, powinniście zrozumieć, że zagrzewając ekstremistów do walki, popełniacie zło i nic dobrego z tego nie wyniknie.
Ekstremiści powinni być izolowani, a pomoc dotrzeć do normalnych ludzi. Należy powstrzymać przelew krwi, żeby kraj nie zamieniał się w ruinę, zarówno materialną, jak i duchową, bo wojna to katastrofa, nieszczęście, ubóstwo. Wszystko to niesie wojna. Wojna nie rozwiązuje ani jednego problemu, przeciwnie, tworzy je i piętrzy.
O mojej rozmowie z panem Barroso dowiedział się prezydent Syrii Baszar Asad i poprzez swoją ambasadę podziękował. Wielokrotnie zapraszał mnie do Syrii, ale z powodu sytuacji w tym kraju nie skorzystałem z zaproszenia
Teraz pomyślałem jednak, ze nadszedł czas, żeby odwiedzić ten cierpiący naród.

Ukraina

Kanonizacja Ioanna Wiszenskiego
Decyzję o kanonizacji znanego atoskiego starca, żarliego obrońcy prawosławia i pisarza polemisty, św. Ioanna Wiszenskiego, podjął Synod Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej. Zatwierdził także ikonograficzny wizerunek świętego oraz poświęcony mu tropar i kondak.
Liturgiczne wspomnienie świętego będzie odbywać się 16/29 lipca. Uroczysty akt kanonizacji ogłoszony został 28 lipca w Kijowsko-Pieczerskiej Ławrze podczas uroczystego nabożeństwa z okazji chrztu Rusi i tysiącletniej obecności staroruskiego monastycyzmu na Świętej Górze Atos.
Decyzję o kanonizacji poprzedziła żmudna praca w archiwach Ukrainy i Atosu, której owocem jest książka „Starzec Ioann Wiszenski: atoski podwiżnik i pisarz – polemista” Siergieja Szumiało, dyrektora Międzynarodowego Instytutu Atoskiej Spuścizny na Ukrainie, głównego redaktora almanachu „Atoskie dziedzictwo” .
Św. Ioann Wiszenski (1550-1620) był jednym z najbardziej znanych podwiżników, którzy stawiali opór polskokatolickiej ekspansji, przyczyniając się do odrodzenia prawosławia na Ukrainie w XVII wieku. Już za życia cieszył się głęboką czcią pośród mnichów Wołynia i Galicji, którzy nazywali go wielkim starcem Ioannem Wiszenskim Hagiorytą. Podobnie pisano o starcu Ioannie w oficjalnych soborowych aktach. I tak sobór kijowskiej metropolii, który odbył się w Łucku pod przewodnictwem metropolity Iowa (Boreckiego) w 1621 roku, w jednym ze swych dokumentów w imieniu całej Cerkwi nazywa starca Ioanna „prepodobnym mężem”, „błogosławionym”, „w życiu i teologii kwitnącym”. Znacznie później, w XIX wieku, pisarz Pantelejmon Kulisz określa go atoskim apostołem.
Starzec Ioann był współpodwiżnikiem takich tytanów prawosławia, jak św. Iow (Kniaginicki) Tysmienicki i św. Iow (Żelizo) Poczajowski, wywarł duży wpływ na ich duchową drogę. Za kontynuatorów jego misji uważani są znani podwiżnicy i bojownicy z unią – Isaakij Boryskowicz, Kiprian Osrożanin, Isaija Kopiński, Afanasij Mieżigorski, św. męczennik Afanasij (Filipowicz) Brzeski i wielu innych.
Starzec Ioann niósł podwig na Atosie ponad czterdzieści lat.
Jego życie i działalność przypada na lata tragicznych prześladowań prawosławia w Rzeczypospolitej, jego wysiłki i posłania były więc skierowane głównie na obronę prawosławnej wiary.
Starzec Ioann przyczynił się także do założenia Wielkiego Maniawskiego Skitu w Karpatach i odrodzenia atoskich ustawów w monasterach Galicji i Wołynia w XVII wieku.
Zdaniem Sergiusza Szumiało, utwory św. Ioanna legły u podstaw nowego kierunku w ukraińskiej literaturze XVII wieku – polemiki, który rozwinął się po wprowadzeniu unii brzeskiej. Wychowywało się na nich kilka pokoleń pisarzy, działaczy oświatowych, kulturalnych i społecznych na Ukrainie.
Jego twórczość przeżyła swoje odrodzenie w XIX i XX wieku, jego posłania nawet w okresie władzy radzieckiej były zamieszczane w podręcznikach szkolnych. Dzięki temu wielu młodych ludzi w XX wieku po raz pierwszy zetknęło się z duchową skarbnicą prawosławia i wiarą w Boga.

Krestnym chodem do Kijowa
O pokój i miłość na Ukrainie modlą się uczestnicy dwóch potężnych krestnych chodów, które zmierzają do Kijowa na dzień św. Włodzimierza, obchody chrztu Rusi i tysiącletniej obecności staroruskiego monastycyzmu na Atosie. Pierwszy wyruszył 3 lipca ze Swiatogorskiej Ławry na wschodzie kraju, drugi 9 lipca z Poczajowskiej Ławry na zachodzie. Uczestnicy niosą wielkie świętości, cudowną Światogorską i Poczajowską Ikony Matki Bożej, modlą się i czytają akafisty. Do udziału w krestnym chodzie wezwał wiernych metropolita Onufry.
– Wielowiekowa historia naszej ziemi liczy niemało tragicznych kart. Nasi rodacy byli poddawani wielu próbom, a największą biedą była zawsze wojna. W najtrudniejszych chwilach ludzie łączyli się we wspólnej modlitwie do Boga i Najświętszej Bogarodzicy z prośbą o pomoc. I wielokroć, kiedy wydawałoby się, że umarła wszelka nadzieja na ratunek, Matka Boża broniła naszych miast i wsi.
Siła modlitwy naszych rodaków wielokrotnie ochraniała także naszą Cerkiew i nasze ziemie. Teraz kolej na nas, potrzebna jest nasza modlitwa.
Z głębokim bólem w sercu przeżywamy obecnie nową tragedię – na wschodzie Ukrainy trwa konflikt zbrojny, nasi krajanie przelewają niewinną krew. Najlepszą rzeczą, którą może zrobić nasza Cerkiew, to wezwać do pokoju i nasilić modlitwy o darowanie pokoju naszej ukraińskiej ziemi, co czynimy od początku zbrojnego konfliktu. Ale mimo pokojowej misji naszej Cerkwi, nieustannie próbuje się z niej uczynić wroga społeczeństwa. Dzisiaj na nieobjętej działaniami zbrojnymi części Ukrainy rozognia się międzywyznaniowa wojna, dochodzi do prowokacji, skierowanych zarówno przeciwko duchownym i parafianom, jak i przeciwko całej Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej. Ale znamy wiele przypadków, kiedy zjednoczona siła modlitwy wiernych czyniła cuda.
Krestny chod to nie tylko nasz duchowy podwig. To świadome, z własnej woli, działanie każdej chrześcijańskiej duszy, która podąża za ewangelicznym przykazaniom. I dlatego patrzeć i podziwiać krestny chod to za mało. To czas, by dać wyraz naszym chrześcijańskim sumieniom.
Kto może iść w krestnym chodzie długo, niech idzie. Kto może przejść jedynie krótki odcinek, w miejscu swego zamieszkania, niech to zrobi. Kto może nakarmić pielgrzymów, zostanie to uznane za udział we wspólnym wielkim dziele.
Kiedy Pan żądał pokajania od mieszkańców Niniwy, ci odwrócili swoje serca od zła i przemocy. Odmówili jedzenia i wody i za ten podwig Pan zmiłował się nad nimi.
Wierzymy, że Matka Boża, która tyle razy broniła naszej ziemi, także dzisiaj stoi we łzach obok Tronu Swego Syna i za nas się modli. Także my powinniśmy, odrzuciwszy gniew, zwiększyć swój podwig modlitwy – żeby matki przestały wylewać swoje łzy, żeby dzieci nie zostawały sierotami, kobiety wdowami, żeby młodzież nie stawała się inwalidami, żeby nasze miasta i wsie nie były niszczone, a domy porzucone. Właśnie taki jest cel Ukraińskiego Krestnego Chodu – chodu pokoju, miłości i modlitwy za Ukrainę.
Krestemu chodowi towarzyszy nagonka medialna i liczne prowokacje ze strony Prawego Sektora.

Na podst. pravoslavie.ru
i sedmitza.ru
oprac. Ałła Matreńczyk
fot. pravoslavie.ru

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token