Numer 9(375)    Wrzesień 2016Numer 9(375)    Wrzesień 2016
fot.Anna Radziukiewicz
Kniaź Cerkwi
Anna Rydzanicz
Dzisiaj odprowadzamy go na miejsce wiecznego spoczynku. Spocznie w cerkwi św. Włodzimierza w Krynicy, którą z takim pietyzmem budował. Spocznie niedaleko Florynki, którą kochał do końca swojego ziemskiego życia.
W języku ukraińskim podziękował zmarłemu za trud dla Chrystusa, dla ludzi. – Dziś ostatni raz uczestniczyłeś z nami w Boskiej Liturgii – mówił wzruszony hierarcha. – Dziękuję Ci za to co zrobiłeś dla dobra Cerkwi, szczególnie dla diecezji przemysko-nowosądeckiej, odrodzonej po trzystu latach.
Wspominał niedzielę 30 października 1983 roku, dzień intronizacji władyki Adama. Wspomniał rok 1926, kiedy zaczynając od Tylawy Łemkowie wracali do prawosławia. – Łemkowszczyzna żegna się z Tobą i mówił: Władyko, dziękuję Ci za wszystko. Przypomniał, że Akcja Wisła wypędziła stąd dwudziestodwuletniego młodego człowieka, który znalazł się na Ziemiach Odzyskanych. – Tam uczyłeś się, jak wielką ofiarę trzeba złożyć, aby pozostać wiernym Bogu i prawosławiu. Jak wiele trzeba włożyć starań, by zachować ojczysty język i kulturę. Z Bożą pomocą powróciłeś na Łemkowszczyznę.

Zmarły hierarcha
wybudował cerkwie,


w Rozdzielu, Gorlicach, Krynicy, Komańczy, Rzeszowie, Regietowie i kaplicę w Tylawie. W Wysowej powstał męski dom zakonny. – Twoja walka o zachowanie własnej mowy i tradycji jest wzorem dla nas wszystkich.(...)
Podziękował też biskupowi gorlickiemu Paisjuszowi, który od 2009 roku wspierał sędziwego władykę.
– Dziś żegnają Cię biskupi, duchowni, wierni, mieszkańcy Sanoka, ziemi przemyskiej, Łemkowszczyzny, władze państwowe i samorządowe – mówił metropolita Sawa. Podziękował prezydentowi Andrzejowi Dudzie, którego list został odczytany w sanockiej katedrze. „Bliskim i rodzinie Jego Ekscelencji Najprzewielebniejszego Adama, Jego współbraciom i przyjaciołom, współpracownikom oraz wiernym diecezji przemysko-nowosądeckiej składam wyrazy głębokiego współczucia” – napisał prezydent.
Metropolita Sawa dziękował współpracownikom zmarłego – o. mitratowi Janowi Antonowiczowi i jego rodzinie, sekretarzowi od 1983 roku, imości Mariannie i o. protodiakonowi Antoniemu Jarym, którzy w 1992 roku dla władyki przyjechali do Sanoka z Poczajowa. Marianna Jara przez lata dyrygowała chórami, katedralnym oraz powstałym z błogosławieństwa władyki chórem młodzieżowym diecezji przemysko-nowosądeckiej „Irmos”. Podczas żałobnego nabożeństwa po raz ostatni dyrygowała chórem swemu hierarsze.
Podziękował także tragicznie zmarłemu 14 marca 2016 roku bratu Mojżeszowi, który przez prawie dwa lata opiekował się sędziwym władyką. Ojcom dekanatu sanockiego, Marii Romańczyk oraz sanockim lekarzom.
Po otpiewaniu z ostatnim słowem wystąpili burmistrz Sanoka, Tadeusz Pióro, o. prof. Marian Bendza, w imieniu rzymskokatolickiego metropolity przemyskiego arcybiskupa Adama Szala ks. prałat Andrzej Skiba, dr Grzegorz Kuprianowicz, przedstawiciel społeczności ukraińskiej.

Płaczte dity, płaczte
Bat’ko wasz umerł

przytoczył słowa wiersza ukraińskiego poety dr Kuprianowicz.
Zanim trumna z ciałem opuściła Sanok, na ramionach duchownych procesyjnie obniesiono ją wokół katedry.
Hierarchę pożegnał tłum żałobników i bicie w dzwony.
Uroczystościom pożegnania, które rozpoczęły się panichidą około 17 w cerkwi św. Włodzimierza w Krynicy przewodniczył władyka Paisjusz wraz z kilkunastoma duchownymi. Zmarłemu śpiewał chór krynickiej cerkwi pod dyrekcją Piotra Trochanowskiego. – Czas ziemskiego życia jest bardzo krótki – głosił w homilii gorlicki hierarcha. (...) Ile łez trzeba wylać w tak krótkim czasie? Władyka Adam wstąpił na ciernistą drogę swego narodu. (…) Przeszedł przez swoistą Golgotę (…) Dziękuję Ci władyko za Twój dar – wiary, nadziei i miłości. Poprosił wiernych o modlitwę za duszę władyki Adama w dziewiąty dzień śmierci, przypadający 31 lipca, oraz czterdziesty – 1 września. Podziękował rodzinie i bliskim.
W imieniu rodziny zmarłego głos zabrał o. Władysław Kaniuk, proboszcz parafii w Hańczowej. Podziękował hierarsze za uroczystości pogrzebowe, za wsparcie. – Człowiek przygotowuje się do śmierci całe życie. Nie cały umiera, coś po sobie zostawia. Drodzy bracia i siostry, zapamiętamy władykę jako człowieka szczerego, z poczuciem humoru, kochającego nas z całego serca – mówił. Podziękował za udział w pogrzebie, za pomoc władyce, mnichom z Wysowej, o. Janowi Antonowiczowi, o. Julianowi Felenczakowi, o. Markowi Gocko, Marii Stawiskiej. Wspomniał rozmowę z władyką i jego rozmowy o bliskich. O rodzinie, znajomych. Szczególnie tych, którzy się nim opiekowali. – Wiem, że mam opiekunów, jakich nikt nie ma – mawiał.
Trumna z ciałem władyki na barkach duchownych opuściła krynicką świątynię, do której zwykle przyjeżdżał 28 lipca
na jej święto
– świętego Włodzimierza,

zanim wniesiono ją do krypty po wschodniej stronie.
Wicznaja Pamiat Wam, Władyko!

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)



Anna Rydzanicz
fot. autorka i Mikołaj Grycz


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token