Numer 9(375)    Wrzesień 2016Numer 9(375)    Wrzesień 2016
fot.Anna Radziukiewicz
Mamy teraz ładnie
Anna Radziukiewicz
Narojki były dużą wsią o kilku ulicach, siedzibą gminy, ze łą podstawową, pocztą, sklepami. Gminę zlikwidowano, szkołę przeniesiono do Janek, choć była to dużo mniejsza wieś, poczta też przestała istnieć. Została tylko cerkiew z parafią, obejmującą wsie Narojki, Bryki, Skiwy, Miłkowice Paszki, Sady, Stadniki, Kamianki, Kułygi, jedyne centrum życia duchowego i kulturalnego. Dlatego na parafii spoczywa dziś ta kulturotwórcza rola. I została dobra woda.
– We wsi są dwa źródła – mówi Władysław Pietruk, rysownik, artysta rodem z Narojek. – Myślę, że to one zadecydowały w średniowieczu o lokalizacji w tym miejscu wsi. Bo zdrowa woda to w tamtej epoce skarb. Przecież wtedy nie znano metod jej uzdatniania. A dobra, źródlana woda to mniej chorób i epidemii. Pamiętam, kiedy nawet przy największych suszach ludzie z całej wsi szli z krowami, by napoić je w niewysychającym nigdy źródle. Teraz na tym źródle zbudowano studnię głębinową i woda z niej płynie do dziewięciu wsi.
Rangę jubileuszu podkreśliła obecność metropolity Cerkwi w Polsce Sawy. Hierarcha mówił o darach i talentach, które otrzymaliśmy od Boga i które musimy rozwijać, bo jeśli tego nie uczynimy, nastąpi kryzys umysłu, kryzys mądrości. I zamiast korzystania z Bożych darów, oddamy je innym, którzy przyjdą na nasze miejsce. – To nie jest nowe zjawisko – podkreślał władyka. – O nim donosi Pismo Święte. Mówi o leniwym słudze. Na jego miejsce przyszli inni i trudzili się. Tymi słowami hierarcha nawiązał do sytuacji w Europie zachodniej, grzebiącej dar chrześcijaństwa. Zwracał się do młodych: – Rozwijajcie swoje talenty, przekazujcie dary, które otrzymaliście od przodków, bo w tym między innymi zawiera się filozofia życia w Chrystusie i Cerkwi. To podstawa twórczego życia. Nie mówcie: „Panie, przeszkadzasz mi, odejdź ode mnie”. Proście zaś: „Panie przyjdź i zobacz, co czynię w imię Twoje”. Co powinniście czynić? Pielęgnować wszechogarniającą miłość, wnoszącą do środowiska to co najważniejsze, szacunek do drugiego człowieka. Bo prawosławie od wieków wnosi pokój i miłość.
Hierarcha mówił też o metanoi, czyli z grecka przemianie człowieka, która dokonuje się w Cerkwi. To przemiana w kierunku czynienia dobra. – Właśnie w tej świątyni przez 150 lat oddziaływano na zmianę w umysłach ludzi, którzy do niej spieszyli. Dlatego nasi przodkowie tak cenili domy Boże, tak o nie dbali i oddawali na ich budowę to, co mieli najcenniejszego.
Metropolita Sawa podziękował proboszczowi parafii, o. Krzysztofowi Matwiejukowi, radzie parafialnej i wszystkim ludziom, którzy dbają o cerkiew i jej otoczenie. O. Krzysztofa nagrodził orderem Marii Magdaleny III stopnia. Listy pochwalne przekazał na ręce Aleksandra Pikulińskiego, Dorofieja Karolczuka, Zofii Czuprynko, Marty Pietruk, Ałły Warszyckiej, Aleksandara Zduniewicza, Władysława Panasiuka, Wojciecha Borzyna – burmistrza Drohiczyna. List pochwalny otrzymał także parafialny chór pod dyrekcją Ireny Kamieńskiej. Szczególne wyrazy podziękowania były skierowane dokonserwatora zabytków Andrzeja Nowakowskiego i starosty siemiatyckiego, Jana Zalewskiego.
Wojciech Borzyn, burmistrz Drohiczyna, dziękując za uznanie, mówił z przekonaniem, że prace przy świątyni i jej otoczeniu, posiadają i „wartość dodaną” – spajają społeczność.
– Kościoły chrześcijańskie powinny przeciwstawiać się zagrożeniom, płynącym z Europy Zachodniej – mówił, wręczając krzyż paschalny dla Cerkwi, starosta siemiatycki Jan Zalewski.
Podczas krestnego chodu metropolita wyświęcił krzyż, upamiętniający 150-lecie istnienia cerkwi, postawiony od strony ołtarzowej cerkwi św.św. Kosmy i Damiana. Krzyż stanął obok gruntownie wyremontowanej w latach 2008-2014 cerkwi, przy proboszczach o. Januszu Awksientijukowi i o. Jerzym Kuliku, na pięknie uporządkowanym placu. Drogę procesyjną wokół, tuż przed uroczystościami, wyłożono koliście polbrukową kostką o ciemnoszarej barwie, nawiązującej do koloru pokrycia dachowego, tworząc w ten sposób kompleks pełen kolorystycznej dyscypliny i dobrego smaku. Kilka pomników, rozsianych po całym placu, skupiono w jednym miejscu. Zasiano trawę. Przedtem wycięto duże drzewa, zagrażające cerkwi.
– Mamy batiuszkę z charakterem, energicznego – zauważa parafianin Stanisław Dawidziuk. – I mu pomagamy. Cóż by sam zrobił przy porządkowaniu placu? Przyjeżdżaliśmy z ciągnikami, przychodziliśmy z piłami motorowymi, łopatami. I mamy teraz ładnie.

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token