Numer 9(375)    Wrzesień 2016Numer 9(375)    Wrzesień 2016
fot.Anna Radziukiewicz
Unia z jednej strony
Krzysztof Mazur
Zapoznając się z eksponatami i komentarzami autora wystawy (od czasu do czasu) wypowiadałem krytyczne opinie. Gdy zatrzymałem się przed obrazem przedstawiającym Jozafata Kuncewicza, któremu artysta włożył w dłoń potężnych rozmiarów topór, nieznany mi jegomość (przedstawił się jako historyk) spytał o powód mojej irytacji.
– A jak pan myśli, co symbolizuje topór w dłoni owego męża, uważanego wszak za świętego? – odparłem pytaniem na pytanie.
– Toporem kozacy zabili Kuncewicza. To symbol męczeństwa… – padła odpowiedź.
– … ale czyjego: Kuncewicza, czy tych, których do przyjęcia unii przymuszał?
Pan spojrzał na mnie nieprzyjaźnie i porzucił moje towarzystwo. Nie pogadaliśmy więc jak historyk z historykiem…
Spytałem organizatorów, czy wystawę widział któryś z lokalnych duchownych prawosławnych. Dowiedziałem się, że nie. „I dobrze – pomyślałem – bo jakby był słabego zdrowia, to mógłby dostać zawału…”. A propos „duchowny” – w opisach znajdujących się na ekspozycji kler prawosławny określany jest per „popi”, gdy kler unicki (oraz rzymskokatolicki) zasłużył sobie na miano „księża”.
I jeszcze jedno: „scenarzysta” wystawy w opisach umieścił informacje, że zaproponowana na tzw. synodzie zamojskim (1720) latynizacja obrządku unickiego (np. zaprowadzenie „Filioque” do ksiąg liturgicznych – tego akurat nie napisał) spotkała się ze stanowczym oporem kleru greckokatolickiego. Bo przecież byli tacy duchowni, którzy zagrozili powrotem do Cerkwi prawosławnej. Jednak z treści jednej z następnych tablic można się było dowiedzieć, że żołnierze rosyjscy, przejmując siłą cerkwie unickie, wyrzucali z nich „organy, konfesjonały, dzwonki i monstrancje”. To wiele mówi o brutalności likwidacji obrządku unickiego, ale też i o tym, że mimo oporów latynizacja tego obrządku się dokonała…
I smutna refleksja: dziś, gdy nie ma już unitów podlaskich, gdy Rusinów stanowiących grono wiernych Cerkwi greckokatolickiej na Podlasiu publicyści i hagiografowie „przerobili” na „dobrych Polaków i rzetelnych katolików”, uczyniono z nich przykład wierności wierze… Cóż, ale też – całkiem niedawno – różnie z tym chwaleniem się unitami bywało…
Co mnie najmocniej zgniewało, to fakt, że – w zamiarze organizatorów – wystawa ma przybliżyć widzom (głównie młodzieży) tak ważne wydarzenie, jakim było zawarcie Unii Brzeskiej. Pięknie! Tylko czy temu celowi ma służyć wybiórcze i zakłamane prezentowanie historii? Jeśli wystawę poświęcono Unii Brzeskiej, to należy powiedzieć i pokazać całą prawdę o niej. Prawdę – od początku do końca, nie zaś prawdę częściową.… Nie może być zgody na to, by dla jakichś doraźnych celów zamącano obraz dziejów ojczystych! Dla jakich? Oto jest pytanie!
Wystawa, o której piszę, ma też kontekst ogólniejszy. Jest nim okazjonalne wydawnictwo, mające – w zamyśle pomysłodawców i autorów – stać się przewodnikiem po historii Polski w latach 966-2016 dla przybywających na tegoroczne Światowe Dni Młodzieży. Znalazłem w tym wydawnictwie passus mówiący o tym, że terytorium II RP zamieszkiwało 69 procent Polaków, inne zaś nacje „były jednym z najważniejszych problemów Rzeczypospolitej”.
Problemem? Jak najbardziej! Tyle tylko, że problemem na życzenie rządów II Rzeczypospolitej. Rządy te – tego nie ma w przewodniku – nie tylko nie zrobiły nic, by wejść w dialog z owymi mniejszościami, ale przeciwnie! Uczyniły sporo, by im II RP „obrzydzić”. Głównie przez przymuszanie ich do wyzbycia się własnej świadomości narodowej i tożsamości kulturowej, w tym także religijnej. Marzeniem wielu ekip politycznych było stworzenie państwa złożonego wyłącznie z Polaków – katolików. Nie dla innych powodów starano się w polskich mediach oficjalnych rozdzielić „dobrych Rusinów” od „złych Ukraińców” albo przeciwstawić „złych” prawosławnych Białorusów (Białorusinów), „dobrym” – jak ich określano – „Polakom wyznającym prawosławie”. A do tej grupy kwalifikowano m.in. aprobujących presję kół rządowych, by w kazaniach język ruski zastąpić polskim…
Wiele słów wypowiedziano i napisano o „nocy zaborów” – i słusznie. Jedynie narody Bałkanów żyły dłużej „pod obcym butem” od nas, Polaków, których państwo przemocą zlikwidowali sąsiedzi. Ale też tak mało powiedziano i napisano o tym, że nasi przodkowie (a na pewno tzw. klasy polityczne) ledwie zrzucili z siebie jarzmo niewoli, natychmiast zabrali się za nakładanie owego jarzma na karki Ukraińców i Białorusinów – by mentalnie na wschodnich rubieżach Polski pozostać. Nie jest moim zadaniem opisywać, jak traktowano te nacje, ale na pewno jest czego się wstydzić… (ciekawym tej tematyki polecam książkę prof. Eugeniusza Mironowicza, „Wojna wszystkich ze wszystkimi”, wyd. Avalon, Kraków 2015).
Autorzy przewodnika dla obcokrajowców (który przywołałem wcześniej) słusznie napisali, że „przez cały okres międzywojenny nie udało się wypracować racjonalnej i stabilnej polityki wobec mniejszości etnicznych”. Jednak nie wspomnieli, że dlatego jej nie wypracowano, bo rządzący o to nie zabiegali. Doszło do tego, że metropolita greckokatolicki, arcybiskup Andrzej Szeptycki, okazał się jedynym (wśród hierarchów rzymskokatolickich) orędownikiem poniechania barbarzyńskiego procederu niszczenia cerkwi prawosławnych, unickich też, u schyłku II RP. A ludzi, którzy mieli jakieś pomysły na nią, usuwano, jak wojewodę wołyńskiego Henryka Józewskiego (1938).
Niepokoi mnie, że pokazywane są wystawy i wydaje się niby-przewodniki, które tak mocno „pudrują” dzieje Polski, że Polak, tym bardziej cudzoziemiec, powierzchownie obeznany z dziejami mojej ojczyzny, nie jest w stanie spod warstwy „posypki” dostrzec obiektywnego przekazu historycznego.
Pojawiło się zjawisko, które na swój użytek nazywam „oczadzeniem” środowisk pretendujących do bycia elitami intelektualnymi, przewodnikami narodu. Podobno – wedle niektórych psychologów społecznych – owe elity są bardziej od innych grup podatne na „zbiorową hipnozę”… Uważam jednak, że właśnie od ludzi wykształconych oraz pełniących istotne funkcje społeczne oraz publiczne należy oczekiwać odwagi.

Krzysztof Mazur

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token