Numer 9(375)    Wrzesień 2016Numer 9(375)    Wrzesień 2016
fot.Anna Radziukiewicz
Jak z nim rozmawiać
Tadeusz Wyszomirski
Znaczna część ludności Podlasia została podczas I wojny światowej ewakuowana w głąb Rosji w ramach tzw. bieżeństwa. Niektórzy z bieżeńców pojechali bardzo daleko, znaleźli się aż nad Amurem.
Obcy zupełnie kraj, ludzie też jacyś dziwni. Chłop na widok miejscowego odruchowo przeżegnał się wielkim prawosławnym krzyżem. Wystające kości policzkowe, lekko skośne oczy, typ raczej azjatycki. Teraz przyjdzie pomiędzy nimi żyć do końca swoich dni. Chłop jęknął w modlitewnym westchnieniu:
– Hospody, jak z takim sia dohoworyty? Mówił oczywiście swoją rusko-podlaską gwarą. Usłyszawszy go Chińczyk odpowiada:
– Howory po swojomu!
Pytacie jak to możliwe? Skąd nad dalekim Amurem znalazł się mówiący po rusku Chińczyk? Odpowiedź jest prosta: z łaski carskiej a raczej niełaski, niedobitki zaporoskich kozaków znalazły się na pograniczu Państwa Środka. Za żony wzięli sobie Chinki, lecz u ich potomków, pomimo wyraźnie azjatyckiej urody, dusza pozostała słowiańska.

Tadeusz Wyszomirski

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token