Numer 10(376)    Październik 2016Numer 10(376)    Październik 2016
fot.Anna Radziukiewicz
Pokłonić się Ikonie
Anna Radziukiewicz
- Dzisiejszy prazdnik Starokornińskiej Ikony niech zapadnie głęboko w dusze i zmienia nasze postępki – mówił hajnowski dziekan, o. Michał Niegierewicz. Mówił o cudownych pojawieniach się Matki Bożej w naszych czasach – nad cerkwią w Kairze w latach 80. minionego wieku, nad zamkniętymi cerkwiami Ukrainy, gdy komunizm chylił się ku upadkowi, mówił o ikonach Matki Bożej, które płakały w Nowym Jorku i Poczajowie. Za każdym razem – komentował duchowny – Bogarodzica przyzywała nas do największego cudu, czyli pokajania się człowieka, do skruchy i przemienia się, tworzenia dobra, zachowania spokoju w naszych rodzinach. Ale człowiek wciąż pozostaje głuchy. – Preswiataja Bogorodzice spasi nas! – kończył.
Tych słów w starokornińskiej cerkwi słuchała także profesor, pracująca w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki Polskiej Akademii Nauk, Wiera Oliferuk. Pochodzi ze Starego Kornina. Jej dom stoi w środku wsi, drewniany, na żółto pomalowany. Gdy się do niego wchodzi, czuje się oddech poprzednich pokoleń i zapach lata, schłodzonego smolistymi ścianami. Tu wszystko uszanowano – i krasny ugołok, i drewno, i len, i gościnność gospodarzy, którzy cię od furtki przyprowadzą i do o niej odprowadzą, bo tak robiła babcia i dziadek, mama i tata.
Wiera Oliferuk mieszka z mężem w Warszawie. Syn także. – Dojrzewałam w warszawskim rozproszonym prawosławiu – mówi o sobie. Nigdy jednak nie zapomniała o tym zwartym, podhajnowskim.
Jakże dobrze pamiętała dziadka – Filipa Oliferuka. W latach pięćdziesiątych był jeszcze w sile wieku. Prowadził chór tak niezwykły, że jak się przyznał pani Wierze metropolita Sawa, on jako chłopiec wysiadał w Berezowie i szedł ze swoją mamą do starokornińskiej cerkwi, by posłuchać śpiewu chóru.
Pani Wiera pamięta śpiewki. Prowadził je dziadek w swoim nowym wtedy domu. Rozbrzmiewał śpiewami, szczególnie przed dniem świętej Anny, czyli świętem parafialnym. I chociaż lato było gorące – kiedyś „gorące lato” oznaczało nawał pracy przy żniwach, młócce, drugich sianokosach – to Filip Oliferuk ćwiczył i ćwiczył swoich śpiewaków, po siedem razy te same partie, jakby był wierny niemieckiej maksymie übung macht meister, ćwiczenie czyni mistrza, komentuje wnuczka.
Dziadek Filip opowiadał też o Starokornińskiej Ikonie Matki Bożej. Przecież na długo przed bieżeństwem się urodził, kiedy w głąb Imperium Rosyjskiego wywożono dzwony, ikony, święte księgi, wraz z nimi opuszczał Stary Kornin. Zabrał ze sobą Starokornińską Ikonę, która po bieżeństwie nie wróciła. Opowiadał, że kiedyś do tej Ikony, cudami słynącej, szli ludzie nawet spod Brześcia i Knyszyna, ze wszystkich stron ciągnęli.
Dziadek Filip pamięta, że kiedy w 1893 roku budowali nową cerkiew w jego wsi – miał wtedy dwanaście lat – ze starej wynieśli tyle ułatwiających chodzenie kul, że podobno z trudem mieściły się na furze. To kule zostawione przez chromych po cudzie uzdrowienia po modlitwach przez Ikoną. Przed tą Ikoną spadły kajdany z nóg zakutego w nie niewinnego więźnia. Do dziś wiszą na balustradzie chóru kornińskiej cerkwi.
Ofiary pozostawione przez wdzięcznych Matce Bożej za uzdrowienie pozwalały na śmiały projekt budowy nowej cerkwi. A to co mówił dziadek Filip, potwierdzili także jego przyjaciele – Mikołaj Łaszewicz ze Starego Kornina i Jan Kot z Mochnatego, co prawie ze Starym Korninem się zlewa.
Minęła pięćdziesiąta rocznica śmierci dziadka Filipa. Wiera Oliferuk zastanawiała się, w jaki sposób uczcić jego pamięć. Razem z synem Michałem zaczęła zgłębiać historię Starokornińskiej Ikony, przy okazji i cerkwi. Pragnęła, by został wznowiony kult Ikony.
Wiedziała, że pierwszą cerkiew w Starym Korninie zbudowano w 1631 roku – taką datę wyryto na kamieniu, który leżał przy wejściu na cerkiewny plac. Po zbudowaniu pomnika ku czci Starokornińskiej Ikony Matki Bożej, znajduje się tuż przy cerkwi.
Ale kiedy pojawiła się tu Ikona? Być może w 1704 roku – tak można wnioskować na podstawie dokumentu „Sprawa związana z pojawieniem się cudownego obrazu dekanatu bielskiego, w cerkwi kornińskiej z lat 1716-1724”, przechowywanego w Centralnym Archiwum Historycznym Rosji w Sankt Petersburgu, do którego dotarł prof. Antoni Mironowicz, autor książki „Księga cudów przed Ikoną Matki Bożej w Starym Korninie”.


(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz

fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token