Numer 10(376)    Październik 2016Numer 10(376)    Październik 2016
fot.Anna Radziukiewicz
O starych księgach
Anna Radziukiewicz
O księdze podczas otwarcia konferencji biskup supraski Grzegorz mówił: – I choć myśl ta może wstrząsnąć człowiekiem, przywołam refleksję teologiczną św. Jana Chryzostoma. W zasadzie chrześcijanin nie musi mieć ksiąg, nawet świętej Ewangelii – mówił święty. Gdyby człowiek pojął pełnię Bożej łaski, żadna księga nie byłaby mu potrzebna. Ale mając na uwadze ludzką ułomność, księgi są niezbędne. Powinniśmy je zgłębiać. I żeby zgłębiać Ewangelię, trzeba jeszcze poznawać twórczość Ojców Cerkwi, najlepiej w języku oryginalnym albo po słowiańsku. Każdy bowiem przekład jest także interpretacją i nigdy nie odbije w całości pierwotnego przekazu. Hierarcha ze smutkiem stwierdził, że prawosławni Słowianie są teraz dotknięci kryzysem, jeśli chodzi o nauczanie i rozumienie języka cerkiewnosłowiańskiego. Niektórzy nazywają go martwym. Tymczasem jest to jeden z najżywszych języków, używanych codziennie, on komunikuje człowieka z Bogiem – kończył władyka.
Podobna myśl zabrzmiała w wystąpieniu Aleksandra Naumowa, który mówił o XVI-wiecznych drukach Božidara Vukovicia. Ów Serb uświadamiał swego czytelnika, że dopóki ludzie mają czysty umysł i wiarę doskonałą, pisma, a więc i druk, nie są im potrzebne, bo wprost oświeca ich Święty Duch i intuicyjnie rozpoznają wolę Bożą, czyli znajdują się w stanie naturalnej świętości. Dopiero gdy ten stan utracili, zrodziła się potrzeba powstawania ksiąg. I księga stała się najważniejszym środkiem umożliwiającym zbawienie duszy.

SPÓR O SKORYNĘ

Rozważania o Franciszku Skorynie i jego dziele zdominowały tegoroczną konferencję. A to dlatego, że świat słowiański, głównie Białorusini, szykują się w 2017 roku do obchodów 500-lecia wydania w Pradze słynnej „Biblii Ruskiej” Skoryny. Na ten temat mówili Białorusini, którzy w swoim państwie mają order i medal im. Franciszka Skoryny, uniwersytet jego imienia, ulice i place nazwane jego imieniem.
– Drukarz, tłumacz, poeta, aforysta, grafik książkowy, filolog, teolog, hymnograf, paleograf, edytor, kaligraf, także lekarz – wymieniał prof. Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Iwan Czarota pola aktywności, dziś powiedzielibyśmy zawody, Skoryny. Do tego dochodzi charakterystyka Skoryny, jaka stała się stereotypem, jakże często odbiegającym od rzeczywistości – „białoruski tytan odrodzenia i reformacji”, „nasz Luter”, „europejski humanista”, „jeden z pierwszych humanistów wschodniej Europy”.
Skoryna zadaje się podlegać tym samym procesom interpretacyjnym, jakim podlega historia wtłoczona we współczesną politykę historyczną. Współcześni stawiają przed minioną kulturą własne oczekiwania, jakby wymagali, by przeszłość była inna.
Współcześni stawiają pytanie o konfesyjną przynależność Skoryny – mówił o. Siarhej Hardun, profesor Mińskiej Duchownej Akademii. Pisano na ten temat już przed rewolucją i prowadzono spory. Za sowietów to był temat tabu. Sowieci kreowali Skorynę jako postępowego oświeciciela humanistę, który nie potrafił do końca zerwać z Cerkwią i religią, pozostawał jednak daleki od życia chrześcijańskiego. Przytoczył słowa Aksiutowicza, sowieckiego badacza, który twierdził, że „Biblia Ruska” nie była cerkiewnym wydaniem, ponieważ nie powstała na zamówienie Cerkwi, a wtedy to Cerkiew jawiła się zwykle stroną zamawiającą. Z charakteru napisanych przez Skorynę przedmów do wszystkich biblijnych ksiąg ten sam badacz sądzi, że Biblia nie odpowiadała duchowi ortodoksji i tak naprawdę występowała przeciw przemocy i reakcyjnej roli duchowieństwa, które było wrogiem nauki i postępu. Pisze nawet, że obca była Skorynie pokora i samoograniczenie. Rozważania Aksiutowicza wyszły w 1958 roku w ramach wydań Akademii Nauk BSSR i w typowy sposób dawały wyraz sowieckiej ideologii.
Ale my też żyjemy w czasach dyktatu ideologii. Na Skorynę także każdy patrzy z punktu widzenia własnej kultury lub ideologii. „Jest nasz” mówią o Skorynie prawosławni, rzymscy katolicy, a nawet protestanci.
– Światopogląd Skoryny jest na pewno chrześcijański – mówił o. Siarhiej Hardun. – W jego twórczości liturgicznej – modlitwach, akatystach do św. Jana Chrzciciela, Słodkiego Imienia Chrystusowego, św. Mikołaja Cudotwórcy, św. Michała Archanioła, apostołów Piotra i Pawła, widzimy człowieka pełnego pokory. Pełnej jednoznaczności co do jego przynależności konfesyjnej brak. We współcześnie wydanej w Moskwie po rosyjsku katolickiej encyklopedii czytamy, że Skoryna był wiernym Kościoła rzymskokatolickiego, a to dlatego, że jego wydanie nie zostało przyjęte w Moskwie i stamtąd go wygnano. Przy czym autorzy noty nie powołują się na źródła.
O. Siarhiej polemizuje z takim stanowiskiem. Twierdzi, że Skoryna nigdy w Moskwie nie był. Po drugie, Moskwa wyganiała nawet tak prawowiernych synów prawosławia jak drukarz Iwan Fiodorow, zwany Moskwicinem, który potem drukował w Zabłudowie, Wilnie, Lwowie, Ostrogu czy nawet Maksyma Greka, który na Ruś przybył z Atosu, a w Moskwie na długie lata odłączono go nawet od Komunii świętej, by następnie uznać go za świętego podwiżnika.
Imię Franciszek. – Nie ma takiego w prawosławnej Cerkwi – mówią katolicy. Tu wrócę jeszcze do słów Iwana Czaroty. – Uważnie przejrzałem zbiór materiałów, jakie ukazały się z okazji 450-lecia wydania „Ruskiej Biblii”. Tam w każdym zdaniu, w którym wspomina się Skorynę, stoją dwa imiona – Gieorgij i Franciszek. Dziś żaden z moich studentów o pierwszym imieniu w ogóle nie słyszał. Wytarto je ze świadomości zaledwie w ciągu 50 lat. O. Siarhiej: – Skoryna uczył się w Krakowie, Bolonii. Mógł wtedy przyjąć drugie imię, charakterystyczne dla tradycji zachodniej. Ale mógł mu je nadać i ojciec, kupiec, mający szerokie kontakty z różnymi krajami i tradycjami. Dziś na Białorusi prawosławni potrafią też chrzcić swoje dzieci imionami, których nie ma w cerkiewnym kalendarzu. A są to dzieci prawosławne.
– W wydaniach Skoryny nie ma żadnych elementów katolickiej tradycji – twierdzi o. Siarhiej. „Biblię” przełożył Skoryna na bliską narodowi mowę ruską. A to przeczyło doktrynie Kościoła katolickiego, który w tamtych czasach trzymał się łaciny i wręcz zabraniał przekładów Pisma Świętego na języki narodowe. W swojej „Małej podróżnej książce”, wydanej w Wilnie a zawierającej modlitwy, nigdzie nie wspomina Skoryna rzymskiego papieża, co dla katolika byłoby niedopuszczalne w tamtych czasach. „Symbol wiary” także zamieszcza bez obowiązującego katolików „filioque”.
Protestanci też Skorynę uważają za swego. O Siarhiej przytoczył słowa jednego z dyskutantów, które padły na pewnej konferencji, odbywającej się w Mińsku, a dotyczącej kanonicznych terenów misyjnych: – Dajcie nam choćby prospekt Franciszka Skoryny jako nasze kanoniczne terytorium, domagał się baptysta (teraz ta główna ulica Mińska nazywa się Prospektem Niepodległości). – Dlaczego? – zapytano go. – Bo Skoryna był protestantem. Wszak „Biblię” wydał!
Tymczasem Skoryna nie wspominał w swoich wydaniach o Janie Husie, Lutrze ani o Kalwinie, czołowych postaciach ruchu protestanckiego. Jego pewne stwierdzenia byłyby zupełnie nie do przyjęcia dla protestantów. To on zamieszcza modlitwy do świętych i Bogarodzicy i odnosi się do nich z głębokim szacunkiem, co byłoby zupełnie nienaturalne dla protestanta. Poza tym wydania Franciszka Skoryny mieszczą takie teksty liturgiczne, jakich nie mogą mieć ani katolicy, ani protestanci. Choćby Psałterz drukowany przez Skorynę ma taki podział, jaki stosuje się w prawosławnej tradycji, służącej do jego czytania w cerkwiach i domach. Podobnie wydrukował Skoryna Apostoł, czyli tak jak czyta się go w cerkwiach.
W trzech miejscach Skoryna, podając prawosławne paschalia, pisze: „nasza Pascha”
Dr Lidia Kułażanka, historyk z Mińska, stwierdziła, że chociaż niemało w ciągu dwóch poprzednich wieków uczyniono w dziele badań wydań Franciszka Skoryny i choć powstała gałąź nauki – skorynoznawstwo – wciąż stoimy przed wieloma zagadkami i przeciwstawnymi punktami widzenia. Na Białorusi nie oczyszczono się jeszcze z ateistycznych ram widzenia tego zagadnienia. Do dziś brak jego oceny ze strony Cerkwi, mimo że Skoryna kierował swoje książki do prawosławnego czytelnika.
To co Skorynę ustawia, zdaniem Kułażanki, po stronie prawosławnej, to jego przedmowy do biblijnych ksiąg. One nie są nowatorskie, przedłużają patrystyczną tradycję tłumaczenia biblijnych ksiąg. Biblia według Skoryny symbolizuje całą historię ludzkości. A każda jej księga jest symbolem związku Boga z człowiekiem.
Pytanie o światopogląd męża z Połocka. Był renesansowo-humanistyczny – odpowiadali jednoznacznie badacze sowieccy, czyli zawierał wolnomyślicielstwo, racjonalizm i antycerkiewność. Stanowił syntezę kultury średniowiecza i odrodzenia – twierdziła Kułażanka. Żył w XVI wieku i świeckie formy kształcenia, literatury i sztuki musiały mieć na niego wpływ. Ale nie mógł odrzucić, i nie odrzucił, kultury, w której się urodził, czyli Rusi Kijowskiej i wschodniosłowiańskiego odrodzenia, zapoczątkowanego przez świętych Cyryla i Metodego, kontynuowanego choćby przez świętych – Eufrozynę z Połocka czy Cyryla Turowskiego. Gorąco przyzywali oni do oświaty i ksiąg czytania. Ich tropem szedł Skoryna. I nie był popularyzatorem antycznych pogańskich tradycji, jak czyniło to zachodnioeuropejskie odrodzenie, tylko w centrum swojej oświatowej działalności postawił właśnie Biblię, do której odnosił się z wielkim szacunkiem, a nawet zachwytem. Widział w niej mądrości początek i koniec. O Biblii pisze jako o objawieniu Boga i o środku zbawienia duszy. Przyjmuje ją jako wysoką naukę o Bogu i człowieku, wszechświecie i społeczeństwie, jako skończony system praktycznego i teoretycznego rozumu. Poprzez Biblię dochodzimy do mądrości i piękna. Jednym słowem Skoryna pozostawał na tradycyjnych pozycjach wiary.
Lidia Kułażanka zakończyła wystąpienie słowami metropolity mińskiego i słuckiego Filareta, wypowiedzianymi w 1990 roku, kiedy świętowano 500-lecie urodzin sławnego męża z Połocka: „Duch chrześcijańskiej miłości, pokoju i miłosierdzia, który żyje w przedmowach Skoryny, jest szczególnie potrzebny naszym niespokojnym czasom”.
Dobrze, że w Supraślu poruszono skorynowski temat. Żyjemy bowiem w czasach polityki historycznej. W tej historii zwykle mało, a dużo ideologii. Ideologia może parzyć jak sowiecka, która ze Skoryny chciała uczynić wroga Cerkwi. Ideologie mogą też odbierać Skorynę prawosławnym. Bo to postać wybitna. Targ o nią, o jej zawłaszczanie, na pewno będzie trwał w jubileuszowym 2017 roku.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token