Numer 10(376)    Październik 2016Numer 10(376)    Październik 2016
fot.Anna Radziukiewicz
Z cyrylicą
Anna Radziukiewicz
Anna Radziukiewicz: – Kiedy zajęła się Pani Profesor badaniami ksiąg cyrylickich?
Zoja Jaroszewicz-Pieresławcew: – Po studiach bibliotekoznawczych, od 1980 roku. Potem byłam na seminarium doktoranckim u prof. Barbary Bieńkowskiej w Warszawie. Tam też chodziłam na paleografię ruską. Zajęcia na Uniwersytecie Warszawskim prowadził wtedy znakomity Andrzej Poppe.
Kiedy przeprowadziłam się do Olsztyna, też miałam kontakt z księgą cyrylicką. Kolekcję w bibliotece Warmii i Mazur tworzyły zbiory pochodzące z klasztoru w Wojnowie oraz księgi pozyskane z innych źródeł przez bibliotekę muzeum. I nikt nie potrafił opracować tych cyrylickich druków. Trzeba było znać ruską paleografię, umieć odczytać daty od stworzenia świata, umieć zbadać papier. Zaczęłam się więc zajmować tymi książkami.
– Pochodziły one…
– …z szesnastego, siedemnastego i osiemnastego wieku z różnych drukarń rosyjskich i Rzeczypospolitej.
– Jaka warstwa księgi jest dla Pani najbardziej fascynująca?
– Cała książka jest ważna. Ale mnie najbardziej interesują ślady czytelnika zostawiane na tej książce. Bo książka żyje wtedy, gdy ma czytelnika. Każde podkreślenie, skreślenie, zapiski na marginesie naklejki i kolejne oprawy są znakami życia książki. Ważny jest krąg czytelników, bo przecież czytelnik decyduje o tym, co będzie drukowane i w jakim nakładzie. Bo wszyscy, w każdej epoce, starają się o zbyt książki.
Książka żyje wtedy, gdy jest czytana.
– Do kogo należały księgi?
– Według zbieranych przeze mnie przez dwadzieścia lat informacji, w 92 procentach należały do Cerkwi prawosławnej, potem unickiej. Księgi posiadały również bractwa i osoby prywatne – starostowie, młynarze, nauczyciele, burmistrzowie. Książka nieraz przechodziła z rąk do rąk. W niektórych widnieje nawet po pięć-sześć zapisów, określających kolejnych właścicieli. Czasami taką księgę kupowały całe wsie albo całe rodziny i przekazywały ją do cerkwi. Bo przecież w tamtych wiekach książka była przede wszystkim religijna. Książki ofiarowywano za odpuszczenije grechow swoich, ale także w intencji powrotu do zdrowia albo modlitwy wspólnej w celu utwierdzenie wiernych w prawosławiu. Odczytałam wiele zapisów intencyjnych w księgach, pochodzących od ludzi z podlaskich miejscowości – Zabłudowa, Dojlid, Klejnik.
– Ważne są cyrylickie księgi dla naszej pamięci?
– Bardzo. Niezwykle długo trwało lekceważenie ksiąg cyrylickich.


(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)


fot. Anna Radziukiewicz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token