Numer 10(376)    Październik 2016Numer 10(376)    Październik 2016
fot.Anna Radziukiewicz
Kronika Michała Bołtryka
Michał Bołtryk
- Pociąg do Grodna wraca z jesienną korektą rozkładu jazdy. Trasa została przedłużona aż do Krakowa. I tak pociąg PKP Intercity z Grodna wyjedzie o godzinie 15.32 czasu lokalnego, a w Krakowie ma być o 23.04. W Kuźnicy zatrzyma się o 15.10, w Białymstoku będzie o 17.08. W sumie pokonanie trasy między Grodnem a Krakowem zajmie osiem godzin. W drugą stronę, z dworca Kraków Główny, pociąg wyruszy o godz. 4.46, w Białymstoku zatrzyma się o godz. 10, a w Grodnie będzie o godz. 14.22 czasu lokalnego.

- Decyzją Komisji Europejskiej na terenie województwa podlaskiego zakazany jest obrót trzodą chlewną, a przewożenie zwierząt będzie możliwe tylko i wyłącznie do uboju. Wszystko to z powodu afrykańskiego pomoru świń (ASF). Decyzja Komisji Europejskiej obowiazuje do 15 października 2016 roku. Rządową specustawą w tej sprawie zajął się Sejm. W pierwszym okresie planowany jest skup około stu tysięcy zwierząt. W strefach, w których wprowadzono restrykcje, jest około 600 tysięcy trzody chlewnej.

- Dr hab. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, o suwerenie i konstytucji: „Pojęcie suwerenności narodu bywa rodzajem alibi dla polityków, by legitymizować posunięcia niezgodne z podstawowymi wartościami porządku konstytucyjnego. W imię suwerenności „narodu”, rasy, klasy, popełniano w historii niewyobrażalne zbrodnie. Przeciwstawianie konstytucji narodowi jest ahistoryczne. Gdybyśmy, nie pamiętając o tym, uznali, że po jednej stronie mamy konstytucję i prawo, a po drugiej jakąś abstrakcyjną suwerenność, której dysponentem bywa dziś ta a jutro inna grupa, to znajdziemy się w pułapce. Sens współczesnych konstytucji polega na tym, że ograniczają władzę, także suwerena, prawami człowieka. A demokracja to ustrój, w którym władza większości jest ograniczona przez prawa mniejszości. W społeczeństwach XXI wieku legitymacją władzy nie jest jedynie wynik wyborów, ale także przestrzeganie praw człowieka”.

- Prof. Bronisław Łagowski o Polsce cierpiącej: „Polska cierpi na słoniowatość (fachowo mówiąc: elephantiasis) władzy politycznej, która niesamowicie się rozrasta. Ciało ustawodawcze rodzi w króliczym tempie regulacje, nakazy, zakazy i rozciąga swoją władzę opiniowania na zdarzenia dawno minione. Każda nowa ustawa to nowe urzędy i biura, nowi urzędnicy, funkcjonariusze, nadzorcy i kontrolerzy. Odpowiednio do tego degeneracyjnego rozrostu zwiększa się rola polityków partyjnych. Polityka to najszybszy sposób na robienie kariery, wyjście z anonimowości, awansowanie w hierarchii społecznej dla ludzi bez talentów, o słabych lub żadnych kwalifikacjach zawodowych...”.

- Prof. Antoni Kamiński, członek Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie Andrzeju Dudzie: „W Polsce nigdy nie wiadomo, kto za co odpowiada. Urzędnicy z wyboru zwalają winę na urzędników z mianowania i vice versa. A ludzie z „mocnymi plecami” mogą popełniać nie wiem jakie błędy i nie pociąga to żadnych konsekwencji. (...) Posłowie w naszym Sejmie sami wymyślili dla siebie termin „semafory” – na polecenie z partyjnej góry trzeba podnosić ręce i głosować. A przecież poseł – nawet jeśli nie czuje się w obowiązku reprezentować interes mieszkańców swojego okręgu – został wybrany po to, żeby dbać o interesy kraju! (...) Sejm przestał być ciałem poważnie deliberującym o sprawach politycznych – decyzje w najważniejszych kwestiach zapadają niejawnie na szczytach partyjnych i są podejmowane przez ludzi o ograniczonych kompetencjach”.

- Polskę odwiedził prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew. Prezydent Andrzej Duda zaproponował gościowi korzystanie z naftoportu w Gdańsku. Poprzednim razem, w 2007 roku, w Astanie prezydent Lech Kaczyński próbował namówić Nazarbajewa na udział w finansowaniu ropociągu Odessa-Brody-Gdańsk. Nazarbajew odpowiedział: „Bardzo chętnie, ale z udziałem Rosji”. Teraz Nazarbajew nie podjął tematu naftoporu, natomiast namawiał Polskę do zacieśnienia współpracy między Unią Europejską i Unią Eurazjatycką (gdzie główną rolę odgrywa Rosja).

- Ani przyzwoity wzrost gospodarczy, ani zmiana władzy nie zniechęciły Polaków do wyjazdów za pracą za granicę. W 2015 roku przybyło 77 tys. polskich emigrantów. 2 mln 397 tys. – na tyle GUS szacuje liczbę Polaków na emigracji – czasowej i stałej – na koniec 2015 roku. Milion z tych 2,4 mln mieszkało za granicą, zanim weszliśmy do Unii Europejskiej i rynki pracy stanęły dla nas otworem. Narodowy Bank Polski zapytał emigrantów, jaka pensja w kraju skłoniłaby ich do powrotu. Żadna – odpowiedziała jedna piąta. Jedna czwarta chce 4-6 tys. zł na rękę, Kolejne 1 procent 6-8 tys. Średnia krajowa w Polsce to ponad 4 tys. brutto, ale dwie trzecie z nas zarabiają w kraju poniżej tej średniej.

- Prof. Andrzej Sakson, niemcoznawca z Instytutu Zachodniego w Poznaniu: „Polski nie wyzwoliły oddziały amerykańskie, angielskie, dywizja gen. Maczka ani korpus gen. Andersa, lecz Armia Czerwona oraz walczące u jej boku 1 i 2 Armia Wojska Polskiego. Możemy mówić o zdradzie naszych sojuszników, ale utrata na rzecz Związku Radzieckiego Kresów Wschodnich została przesądzona już na pierwszej konferencji Wielkiej Trójki. Bez Związku Radzieckiego Polska nie przesunęłaby się nad Odrę i Nysę Łużycką. Można z łatwością sobie wyobrazić Polskę po II wojnie światowej jako państwo kadłubowe – bez terenów zabużańskich oraz ziem północnych i zachodnich. (...) Z przykrością obserwuję, jako badacz, marginalizację roli Armii Czerwonej oraz 1 i 2 Armii Wojska Polskiego w zwycięstwie nad III Rzeszą, przedstawianie czerwonoarmistów głównie jako ciemiężycieli Polaków, morderców, gwałcicieli, szabrowników. Na podstawie tego przekazu młodzi ludzie mogą odnieść wrażenie, że przeciwnikiem Polski w 1945 roku nie były Niemcy, lecz Związek Radziecki”.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token