Numer 11(377)    Listopad 2016Numer 11(377)    Listopad 2016
fot.Natalia Klimuk
Na północ od Sokółki
Natalia Klimuk
Jadąc do Siderki od strony gminnej Sidry najpierw natkniemy się na kościół. Cerkwi próżno szukać wśród zabudowań wsi. Trafić do niej można, skręcając w polną drogę między kościołem a pierwszym domem. Stoi na cmentarzu, chciałoby się rzec, organicznie związanym z mijanym wcześniej kościołem. Cmentarze są właściwie dwa – prawosławny i katolicki. Taki jest obecny krajobraz. W przeszłości było inaczej.
Mijany wcześniej kościół został zbudowany w latach 1819-1825 jako cerkiew. Wtedy jeszcze panowała tu unia. Potem następował proces powrotu do prawosławia. Cerkiew służyła prawosławnym do czasów bieżeństwa. Wcześniej była sercem parafii, scalającej okoliczne wsie, na terenie której były cztery szkoły cerkiewno-parafialne z liczbą 139 uczniów, trzy szkoły gramoty z 45 uczniami i narodnoje uczyliszcze, z 85 uczniami. W 1920 roku świątynia została przejęta przez katolików i przebudowana.
Obecny kościół nie był pierwszą cerkwią. Jak pisze o. Grzegorz Sosna („Zapomniane dziedzictwo”), dwór Sidra w należących do Haleckich dobrach wzmiankowany był w 1540 roku. Zwykle obok dworu budowano cerkiew dla rusińskich osadników, którzy zasiedlali niezamieszkałe wcześniej rejony puszczy grodzieńskiej. Pierwsza wzmianka o drewnianej cerkwi w Siderce pochodzi z 1706 roku. Już od ponad stu lat wszystkie tutejsze cerkwie były unickie. Unicką drewnianą cerkiew siderkowską wymienia się w 1744 roku. Wojny północne, przemarsz wojsk szwedzkich, rosyjskich, saskich i polskich przyniosły zniszczenia oraz straty ludnościowe. W 1708 roku morowe powietrze wytrzebiło tutejszą ludność. Chłopi opuszczali wsie. W XVII wieku na obszarze nad rzekami Brzozówką i Sidrą przeważać zaczęły wpływy polskie, przede wszystkim przez przyrost polskiej ludności w miasteczkach Nowy Dwór, Sidra, Kuźnica, a także oddziaływanie Kościoła katolickiego, natomiast wsie były zamieszkałe przez ludność ruską.
W końcu XVIII wieku Siderka trafiła w ręce rodziny Zawistowskich, To Ignacy Zawistowski ufundował okazałą murowaną cerkiew dla ludności unickiej, czyli obecny kościół, co zresztą było prawdziwym ewenementem w okolicach, gdzie dwór wyznawał rzymski katolicyzm, a jego poddani grecki.
W przededniu bieżeństwa parafia skupiała ponad tysiąc ośmiuset wiernych. Ale kiedy wrócili z bieźeństwa, cerkwi w Siderce już nie było. Pozostał tylko prawosławny cmentarz. Służono na nim – jak mówią ludzie – zawsze na Jana.
– Nad prestołem budowaliśmy zadaszenie z chrustu. Gdy padał deszcz, ktoś trzymał nad batiuszką parasol – opowiada jeden z późniejszych budowniczych cerkwi Mikołaj Grusza. – I tak to ludzie uradzili, że trzeba cerkiew stawiać – uzupełnia. – Budowę rozpoczęto za batiuszki Mikołaja Wakułowicza – dodaje Halina Woroniecka. – Pamiętam, jak zakładano kamień węgielny, jeszcze panienką byłam, to było gdzieś na początku lat sześćdziesiątych – zamyślając się opowiada.
W Siderce mieszkało wtedy jeszcze ponad dwustu prawosławnych (teraz w całej wsi około stu siedemdziesięciu osób). W źródłach można się natknąć na informację, że cerkiew wzniesiono w roku 1971. To data wyświęcenia. Wyjaśnia się to po dalszych rozmowach. Trudności było wiele. Zapał ludzi wciąż i wciąż był tłumiony, ale udało się przezwyciężyć naprawdę dużo – i przeciąganie wydania pozwolenia ze strony władz, i braki materiałów, i wiele innych trudności. Na pytanie o początki siederkowskiej cerkwi wszyscy odsyłają do Misojedów.
– Mój ojciec Aleksander – opowiada Anatol Misojed – był jakby kierownikiem budowy. Nachodzić się musiał dużo i dużo znieść, bo a to materiały przepadały, a to trzeba było zostawić swoje roboty i iść cerkiew stawiać.
Udało się. Cerkiew w Siderce jest. I czuje się, że wierni się o nią troszczą. W ostatnich latach przeszła gruntowny remont zewnętrzny i wewnętrzny. Przed wejściem zbudowano solidne zadaszenie. Najbardziej zmieniła się wewnątrz. Stanął nowy, drewniany, rzeźbiony przez miejscowych rzeźbiarzy, Władysława Misiewicza i jego syna Adama, piękny ikonostas. Jest też już ikona Bogarodzicy. Pisana. Kanoniczna.
Cerkiew nigdy wcześniej nie wyglądała tak jak teraz. Na to jak ważnym wydarzeniem było oświecenie, zwrócił uwagę władyka Jakub: – Dzisiaj, przed rozpoczęciem Liturgii, oświęciliśmy tę cerkiewkę po jej remoncie. Nie było to pełne wyświęcenie, tak jak to zazwyczaj jest, gdy świątynia jest wybudowana, ale to też jest bardzo ważne. Ważne, ponieważ cerkiew będzie służyć kolejne lata.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)


Natalia Klimuk, fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token