Numer 11(377)    Listopad 2016Numer 11(377)    Listopad 2016
fot.Natalia Klimuk
Po burzach wieku dwudziestego
Anna Radziukiewicz
Teraz wszystko się zmieniło, bo i ważny szlak, spajający Lublin z Rzeszowem, przesunął się gdzieś o pięćdziesiąt kilometrów na zachód od miasta. Dawna droga pozostała, ale jest jak starorzecze. Nie pulsuje w niej biznes krajowy ani międzynarodowy, przepływający między północą Europy a Bałkanami. I dwadzieścia kilometrów dalej, w stronę Lublina, wyrósł konkurencyjny, powiatowy dziś, Biłgoraj. Tarnogród stracił nawet na 117 lat prawa miejskie, by w 1989 roku znów je odzyskać, zapewne z trudem, wszak przypomina gminną osadę.
Zygmunt August, ostatni z Jagiellonów, lokując w 1567 roku Tarnogród, wiedział, że zamieszkuje je ludność ruska, prawosławna i polska, katolicka, ponieważ w akcie lokacyjnym wyznaczył uposażenie na rzecz kościoła i cerkwi. Cerkiew w nim więc już istniała albo wkrótce powstała i doczekała początku XIX wieku. Wtedy postanowiono zbudować nową, także drewnianą. Murowaną, do której chodzimy obecnie i do której chodził tarnogrodzki święty, Leoncjusz, wzniesiono w 1872 roku.
Stanęła na wzgórku naprzeciwko starej drewnianej, przy drodze do Bukowiny. I dzieliła dobry czas – do I wojny światowej. Potem weszła w jeden z najtrudniejszych okresów w historii tysiącletniego trwania prawosławia na tych ziemiach. Wierni pożegnali w 1915 roku cerkiew i udali się w bieżeństwo.
Wracając, trafili prosto na pierwszą falę rewindykacji cerkwi i cerkiewnego majątku, czyli na lata 1918-1924. Według Konstantego Srokowskiego dokonano wtedy przejęcia około 80 procent cerkiewnego majątku, nawet tych cerkwi, które nigdy nie były unickie. I tak odebrano między innymi murowaną cerkiew w Biszczy z 1912 roku, a jej wiernych posłano do tarnogrodzkiej parafii. Starosta biłgorajski 4 grudnia 1921 roku pisał: „Powiat biłgorajski liczy obecnie 16 714 ludności prawosławnej, co stanowi 18,4 procent ogólnej liczby ludności powiatu”. I dalej: „Najgęstsze zaludnienie jest w gminach Krzeszów, Potok, Biszcza i Tarnogród. (…) Z ogólnej liczby 20 byłych cerkwi 11 pochodzenia unickiego wyświęcono na kościoły”. Starosta proponuje zachować parafie w Kulnie, Babicach i Tarnogrodzie. I nie myśli o zwróceniu prawosławnym cerkwi w Biszczy, „ponieważ obecnie w Biszczy utworzona jest czynna parafia katolicka”. Prawosławni długo nie godzili się z tą decyzją. Słali pisma do wojewody lubelskiego. W odpowiedzi uzyskiwali kategoryczny sprzeciw wobec ich próśb.
– Do pierwszej wojny w biłgorajskim dekanacie było 24 prawosławnych parafii, między innymi tarnogrodzka. Po wojnie ocalały trzy – w Tarnogrodzie, Babicach i Kulnie – mówi proboszcz tarnogrodzkiej parafii, o. Włodzimierz Klimiuk.
Parafia w Tarnogrodzie liczy w okresie międzywojennym blisko sześć tysięcy osób. Jest poddawana polonizacji. Duchownym nakazuje się wygłaszać kazania w języku polskim. I sprawdza się ich. Starosta biłgorajski do wydziału społeczno-politycznego urzędu wojewódzkiego w Lublinie donosił 30 lipca 1938 roku, że w Tarnogrodzie na nabożeństwie było około czterystu osób, „ale kazania duch. Matwiejczuk nie wygłaszał”. Podobnie w Potoku nie wygłaszał kazania duchowny Dymitr Pawełko, „(…) co niewątpliwie podyktowane zostało chęcią sugerowania wiernym, by ci nie godzili się na wygłaszanie kazań w języku polskim…” – sumuje starosta i obiecuje, że podejmie wobec takich duchownych „odpowiednie kroki”.
O. Włodzimierz Matwiejczuk już w połowie 1939 roku musi opuścić tarnogrodzką parafię, nie z własnej woli. Służył tu od stycznia 1930 roku.
Kolejny czas smuty dla tarnogrodzkiej parafii to koniec wojny i po wojnie. Władze uznały wtedy, że trzeba budować Polskę jednolitą narodowościowo i wyznaniowo. Problem żydowski już nie istniał. Pozostał ruski – Rusinami nazywano wtedy miejscowych prawosławnych. Rok 1945 przyniósł wysiedlenia do Związku Radzieckiego, rok 1947 Akcję Wisła. Obie akcje gwałtownie zmniejszyły liczbę wiernych tarnogrodzkiej parafii – z blisko sześciu tysięcy do około 340, czyli prawie 18-krotnie. W dodatki ci wierni byli rozsiani w promieniu trzydziestu kilometrów od cerkwi. Przy powojennych bezdrożach i furmankach cerkiew stawała się dla wielu nieosiągalna.
– I do takiej parafii przychodzi z Chmielka w 1946 roku o. Antoni Popudniak – opowiada o. Włodzimierz Klimiuk. – Plebanii nie ma. Cerkiew z rozgrabionym wnętrzem wymaga natychmiastowego remontu. Wiernych mało, rozproszeni i zastraszeni. Ale o. Antoni cieszył się ogromnym autorytetem wśród prawosławnych i rzymskich katolików. W czasie wojny urósł do rangi lokalnego bohatera. Gdy Niemcy wysiedlali mieszkańców Chmielka, on wystawiał katolikom fałszywe świadectwa, że byli chrzczeni w cerkwi, że są Rusinami. Tymczasem Niemcy oczyszczali wtedy wieś z Polaków, posyłając ich do Niemiec na przymusowe roboty.
I tak o. Antoni ocalił wielu Polaków, sam omal nie został rozstrzelany. Zmarł w 1956 roku. Żegnali go także rzymscy katolicy. I wnieśli ofiarę na budowę nagrobka, który stanął przy tarnogrodzkiej cerkwi.
Zmieniają się proboszczowie. O. Michał Chomczyk zatrzymuje się na dłużej, na dziesięć lat. Zaciąga kredyt w banku i buduje plebanię. Po nim przychodzi o. Grzegorz Misijuk – na siedem lat. Odzyskuje kilkanaście ikon z cerkwi w Babicach i Majdanie Księżpolskim, z cerkwi, które stały się kościołami katolickimi. W 1968 remontuje wnętrze tarnogrodzkiej cerkwi. Na tamte lata był to ogromny trud. Potem przez trzynaście lat, do 1978 roku, służy o. Wiktor Szajkowski, do przyjścia o. Włodzimierza Klimiuka.
Na o. Włodzimierza czeka mnóstwo pracy. W 1980 roku trwa remont cerkwi z zewnątrz. Trzy lata później cerkiew ogrodzono. Kamień na słupy sprowadzono ze Strzegomia – wagonami do Biłgoraja, a samochodami i ciągnikami do Tarnogrodu – po czterokrotnej wizycie w Strzegomiu. Potem był remont kopuły, dzwonnicy, wymiana okien i drzwi, izolacja i wzmacnianie fundamentów, wymiana dachu, zakup dzwonów, remont plebanii z wymianą jej dachu i dobudową parafialnej sali z socjalnym zapleczem. Ogrodzono i uporządkowano cmentarz. W pobliskim Korchowie wybudowano kapliczkę. Jest podobna do zamojskiej cerkwi. Tam cerkiew Podwyższenia Krzyża Pańskiego została rozebrana przed wojną. Najstarsi parafianie pamiętali starą cerkiewkę. Marzenie o wzniesieniu nowej przekazali młodszym.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token