Numer 11(377)    Listopad 2016Numer 11(377)    Listopad 2016
fot.Natalia Klimuk
Przybywa świeżych ran
Eugeniusz Czykwin
W czasie obrad plenarnych i oddzielnego tematycznego spotkania przedstawiciele Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej (UPC) zaprezentowali sytuację tej największej – do niej należy około 70 proc. deklarujących się jako wierzący obywateli – religijnej struktury na Ukrainie. Chyba po raz pierwszy tak szerokie grono przedstawicieli społeczności międzynarodowej usłyszało o bezprecedensowych w europejskich państwach prześladowaniach, poniżaniu i zastraszaniu ludzi wierzących tylko dlatego, że należą oni do pozostającej w łączności jurysdykcyjnej z patriarchatem moskiewskim i kanonicznej wspólnocie ze wszystkimi autokefalicznymi Cerkwiami Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej. Cerkwi, którą tworzy ponad 12 tysięcy parafii, w której jest ponad dwieście monasterów, w tym wszystkie największe, odgrywające w historii Ukrainy i całego prawosławia wielką rolę, takie jak Kijowsko-Pieczerska czy Poczajowska Ławry. Bez tej Cerkwi nie byłoby Rusi Kijowskiej, a więc i dzisiejszej Ukrainy. I to ta Cerkiew, która poczynając od św. Olgi i św. Włodzimierza dała chrześcijaństwu wielką liczbę prosijawszych na ukraińskiej ziemi świętych, jest dziś prześladowana, a jej wierni za to tylko, że chcą modlić się w swoich świątyniach, często brutalnie bici.
Przedstawiciele Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi – tak brzmi oficjalna, zarejestrowana prawnie jej nazwa, pełniący funkcję zastępcy przewodniczącego wydziału kontaktów zewnętrznych o. Mikołaj Danilewicz, ihumen, namiestnik monasteru w Zahajcach Gierontij, kierujący wydziałem prawnym Synodu UPC o. Aleksander Bachow i członek Rady Dyrektorów Human Rights Advocacy (organizacja broniąca praw człowieka) Oleg Denisow do udziału w konferencji byli dobrze przygotowani. W swoich wystąpieniach koncentrowali się na faktach, cytowali obowiązujące na Ukrainie przepisy prawa, udostępniali materiały prasowe i nagrania wideo. W przekazanym uczestnikom dokumencie – oświadczeniu zamieszczono informacje o trzech grupach faktów, świadczących o łamaniu na Ukrainie zasady religijnej wolności, potwierdzających prowadzenie przez organy i instytucje państwa ukraińskiego polityki dyskryminacji Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej. Do pierwszej grupy zaliczono brak decyzji stosownych organów na składane przez diecezje i monastery UPC (w sumie 12) wnioski o wpisanie ich do stosownego rejestru zmian w statutach, co jest równoznaczne z uzyskaniem osobowości prawnej – takie zmiany muszą być dokonane do końca bieżącego roku. Obowiązująca na Ukrainie ustawa „o wolności sumienia i religijnych organizacjach” stanowi, że organy administracji państwowej – w przypadku Ukrainy jest to Ministerstwo Kultury – mają obowiązek w ciągu miesiąca takie wnioski rozpatrzeć – w szczególnych przypadkach termin ten może być wydłużony do trzech miesięcy. Po upływie tego czasu Ministerstwo Kultury zobowiązane jest podjąć decyzję – statut diecezji lub monasteru zarejestrować lub takiej rejestracji, wskazując podstawę prawną, odmówić.
W przypadku 3 diecezji i 9 monasterów, mimo że wnioski zostały złożone półtora roku temu (w marcu i maju 2015 roku), a w przypadku lwowskiej diecezji jeszcze w 2014 roku, decyzje nie zostały podjęte. Gdy Synod Biskupów UPC 20 lipca bieżącego roku poinformował opinię publiczną o bezprawnych działaniach ministerstwa, kierujący departamentem do spraw religii i narodowości ministerstwa Andrij Jurasz w czasie konferencji prasowej oświadczył, że w złożonych przez UPC dokumentach „znajdują się sprzeczne z obowiązującym prawem zapisy”. Jako przykład wskazał zapisy w statutach diecezji, w myśl których postanowienie o utworzeniu i rejestracji parafii podejmuje biskup diecezji. W ten sposób kierujący w sferze religijnej polityką państwa, publicznie deklarujący się jako grekokatolik, urzędnik kwestionuje obowiązującą od czasów apostolskich rolę biskupa. Nie jest też w stanie wskazać, na jakiej podstawie prawnej opiera swoje działania. Postępowanie takie przypomina sytuację naszej Cerkwi w okresie międzywojennym, kiedy to władze państwowe wszelkimi sposobami odciągały uregulowanie statusu prawnego Cerkwi, co czyniło ją bezbronną wobec prześladowań – ich apogeum nastąpiło w 1938 roku, kiedy na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu zburzono ponad 140 cerkwi.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Eugeniusz Czykwin
fot. www.uoj.org.ua

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token