Numer 11(377)    Listopad 2016Numer 11(377)    Listopad 2016
fot.Natalia Klimuk
O cerkwi, której już nie ma
Ałła Matreńczyk
Wolską cerkiew zbudował arcybiskup warszawski Hieronim (Egzemplarski), jako pamiątkę po przedwcześnie zmarłym synu Iwanie, z zawodu malarzu, jednym z pięciorga swoich dzieci. W dzień jej wyświęcenia, 15 października 1905 roku, obolały szedł za trumną swego dziecka, które na zawsze spoczęło w podziemiach świątyni.
Czasy były niespokojne – przegrana wojna Rosji z Japonią, pierwsza rewolucja, w Cerkwi podział diecezji warszawsko-chełmskiej na dwie oddzielne eparchie. Nastroje antyrosyjskie w stolicy były tak duże, że warszawscy duchowni prawosławni zwrócili się do synodu o pozwolenie na poruszanie się po mieście w cywilnym ubraniu (odpowiedź była negatywna). Arcybiskup Hieronim, znany z szerokiej działalności charytatywnej, był już bardzo słaby. Nikt nie spodziewał się jednak, że już dwa tygodnie później, w noc z 1 na 2 listopada, przeciągły katedralny dzwon obwieści o jego śmierci. Miał piękny pogrzeb. Liturgię i otpiewanije odsłużył w soborze Świętej Trójcy arcybiskup wileński Nikanodor, z którym współsłużyli m.in. biskup lubelski Eulogiusz, rektor chełmskiego seminarium, późniejszy metropolita warszawski i całej Polski Dionizy, wielu kapłanów. A później kondukt żałobny z duchownymi w białych szatach przeszedł za trumną na białym katafalku, ciągniętym przez sześć białych koni, do miejsca wiecznego spoczynku władyki – podziemi wolskiej cerkwi, którą hierarcha sam dwa tygodnie wcześniej poświęcił. Gdy żałobnicy wracają z pogrzebu, ktoś z pobliskiego domu rzuca bombę. Na szczęście trafia do rynsztoka…
Władyka Hieronim był pierwszym z arcybiskupów warszawskich, który spoczął w stolicy na zawsze. I jedynym, który pozostawił niezwykły dar – piękną cerkiew, na którą przeznaczył 40 tysięcy rubli oszczędności.
Ufundowaną przez niego świątynię zaprojektował w stylu rostowskich szesnastowiecznych cerkwi architekt Włodzimierz Pokrowski. Służy prawosławnym do dziś i do dziś zachwyca.
Musiała podobać się od razu, bo po te same plany sięgnęła prawosławna społeczność odległego o sto dwadzieścia kilometrów od Warszawy Opoczna. Nie była zbyt liczna. Stanowili ją carscy żołnierze 27 witebskiego pułku, ze sztabem w Końskich, carscy urzędnicy, nauczyciele, policjanci. W sumie ze sto pićdziesiąt osób. Trafili do powiatowego miasta w radomskiej guberni, ze szpitalem, zamkiem Kazimierza Wielkiego, ufundowanym przez niego gotyckim kościołem św. Bartłomieja, bożnicą, szkołami. Z 330 domami i 30 szerokimi, brukowanymi ulicami. Z trzema rynkami. Na jednym z nich wznosił się pomnik, upamiętniający zniesienie pańszczyzny przez cara Aleksandra II. Jego budowę zainicjował Konstanty Męcik, sołtys pobliskiej wsi Kozenin. Powołał specjalny komitet, zajął się zbieraniem środków wśród włościan. Wkrótce pięciometrowy obelisk, zwieńczony tępą iglicą, z napisami po rosyjsku, był gotowy.
Gdzieś tak pod koniec pierwszej dekady XX wieku przystąpiono do budowy cerkwi św. Włodzimierza. Podobnie jak jej bliźniacza siostra w Warszawie, także ona miała swego wielkiego fundatora.
Aż 10 tys. rubli na jej budowę przeznaczył metropolita moskiewski Włodzimierz (Bogojawleński), po latach pierwszy z rosyjskich biskupów nowych męczenników (25 stycznia 1918 roku, już jako metropolita kijowski, został zatrzymany przez pięciu pijanych bolszewików i bez sądu pod murami Kijowsko-Pieczerskiej Ławry rozstrzelany, jego relikwie znajdują się w cerkwi Zwiastowania w Dalekich Pieczarach).
A ufundowana przez niego opoczyńska cerkiew św. Włodzimierza stała właśnie tutaj – wskazuje ręką mój przewodnik, nasz wieloletni współpracownik, Włodzimierz „Koper” Koperkiewicz. Stoimy na Placu Zamkowym w Opocznie, tuż przed zbudowanym przez Kazimierza Wielkiego zamkiem, w którym obecnie mieści się Muzeum Regionalne. Na „pocerkiewnym” placu trwają prace przy ustawianiu odrestaurowanego pomnika nieznanego żołnierza. O cerkwi św. Włodzimierza przypomina duża tablica informacyjna. Także w muzeum poświęcono prawosławnej świątyni fragment ekspozycji. Sama nie przetrwała do naszych czasów.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Ałła Matreńczyk
fot. archiwum Muzeum Regionalnego w Opocznie
i Marzanna Mastalerz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token