Numer 11(377)    Listopad 2016Numer 11(377)    Listopad 2016
fot.Natalia Klimuk
Lata wojny w Choroszczy (3)
Halina Surynowicz
1 października 1943 roku o. Włodzimierz Garustowicz odnotował w Metrykalnej Księdze Zmarłych dwa pochówki. Odbyły się one na prawosławnym cmentarzu „bez wiedzy proboszcza”, jak brzmiał zapis uczyniony jego ręką. Dzień wcześniej w Barszczewie członkowie zbrojnego podziemia zabili dwie Sowietki (tak nazywano żony stacjonujących tu do 1941 roku oficerów radzieckich), trzecią ranili. Niemcy nakazali mieszkańcom wsi przewieźć furmanką ciała kobiet i pogrzebać na cmentarzu. Trzecią Sowietkę, ranną, odwieziono do szpitala w Białymstoku, gdzie prawdopodobnie zmarła. Po zabitych kobietach pozostały małe dzieci. Zaopiekowali się nimi mieszkańcy Barszczewa, a potem zabrali je Sowieci.
O. Garustowicz w swych wspomnieniach nie opisał okoliczności śmierci Sowietek, ale jedno ze wspomnień poświęcił małej Zojeczce, córeczce Sowietki: ...Pozostało niemało sowieckich kobiet z dziećmi, które nie zdążyły wyjechać do Rosji i te po cichu zabijano. Kiedyś zauważyłem, że w czasie Liturgii weszła do cerkwi przystojna, wysoka kobieta z 3-4-letnią dziewczynką. Po Liturgii podeszły do krzyża. Jakże śliczna była ta mała dziewczynka w białej, futerkowej papaszce. Śledziłem je wzrokiem aż do drzwi, jakby były mi bliskie. Jak później się dowiedziałem, była to sowiecka kobieta – kozaczka, zamieszkiwała u sołtysa w Zaczerlanach. Tam przyszli z Baciut ludzie do młócenia zboża. Po pracy zaczęli pić wódkę. Było to przed Bożym Narodzeniem. (...) I przyszli bandyci. W popłochu kozaczka ukryła swoją córeczkę pod pierzyną, a sama uciekła na strych. Bandyci zabili sołtysa i wszystkich jego gości, ściągnęli z góry kozaczkę i zastrzelili, a jej córeczka, Zojeczka, cichutko leżała pod pierzyną. Potem przynieśli słomy i przed odejściem podpalili. Wszystko oglądał przez okno sąsiad i wbiegł ugasić pożar. W domu leżało 6 trupów.
– Ach, Boże mój. Wszyscy zabici!
– A ja żywaja! – Wyskoczyła spod pierzyny Zojeczka. Włosy mu dęba stanęły. Ubranko na niej już się tliło. Sąsiad zabrał dziecko do swego domu i przywiózł na drugi dzień do mnie. Zojeczka przeżyła u nas około dwóch lat. Ja ją ochrzciłem (...) Zabrali ją Sowieci.
Kozaczka to Maria Fiewrałowa, która z córką zamieszkiwała na kolonii w Zaczerlanach u sołtysa Franciszka Gogola. Dwie zastrzelone sowieckie kobiety w Barszczewie to Wiera Sujetin z domu Poźniak, ur. 21 pażdziernika 1926 roku we wsi Grodzień w powiecie słuckim i Pelagia Popowa, ur. 5 czerwca 1905 roku we wsi Aleksiejewka w powiecie Ulek, dane trzeciej nie są znane. Położenie Sowietek w okresie okupacji niemieckiej było bardzo trudne. Wykorzystał tę sytuację szpicel niemiecki Edward Maciorowski, który zapewne zmusił Fiewrałową do współpracy i polecił jej „...zorganizować fikcyjną komórkę komunistyczną, do której miała wciągnąć wszystkie Sowietki” (IPN). Inny, podwójny agent niemiecki, Józef Stefanowski, doniósł gestapo ... o komunistce Fiewrałowej, u której odbywają się zebrania (IPN). ). Powiadomił też Mieczysława Olesiewicza, dowódcę IV kompanii AK okręgu Choroszcz. Fiewrałowa została uznana za osobę niebezpieczną, a wraz z nią pozostałe Sowietki.
10 stycznia 1944 roku w Gajewnikach została zabita kolejna Sowietka, 63-letnia Salomea Sofia Kocaurek – córka Fiodora i Anastazji z domu Masilewa, urodzona w Bogotowie 5 maja 1881 roku, zamieszkująca w Oliszkach. Pochował ją na cmentarzu w Choroszczy o. Garustowicz.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)


Fragmenty wspomnień
w opracowaniu i tłumaczeniu
z białoruskiego
Haliny Surynowicz
fot. Dorota Wysocka


Tłumaczka serdecznie dziękuje rodzinie o. Włodzimierza Garustowicza za udostępnienie wspomnień.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token