Numer 12(378)    Grudzień 2016Numer 12(378)    Grudzień 2016
fot.www.meloman.ru
Póki co utknęliśmy w tunelu
Anna Radziukiewicz
Anna Radziukiewicz: – Rozmowa z Panem jest smutna. Mówi Pan o zmęczeniu.
Souheil Farah: – Wszystkie doktryny są zmęczone – komunistyczna, liberalnej demokracji. Zmęczony jest Wschód i Zachód.
– I świat islamu?
– Oczywiście też. Przeżywa on głęboki kryzys, choć agresywnie pretenduje do islamizacji całego globu, nie tylko Bliskiego Wschodu. Ale to iluzja, utopia.
– Dla chrześcijan niezwykle niebezpieczna, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie.
– Na Bliskim Wschodzie cierpią wszyscy, ale najbardziej mniejszości, bo są bezbronne. Liczba chrześcijan dramatycznie tu spada, w pierwszej kolejności w ostatnich latach w Iraku i Syrii, wcześniej ten proces objął Turcję i Iran. Na ten temat napisałem kilka artykułów. Danych szukałem w różnych źródłach, są więc zbliżone do rzeczywistości. Do czasów obalenia Saddama Husajna mieszkało w Iraku 2,2 miliona chrześcijan. Ostatnie statystyki mówią o 350 tysiącach. To katastrofa. W Syrii podobnie. Tam do wojny 8-9 proc. społeczności stanowili chrześcijanie, teraz 4-5 proc. O Libanie jeszcze 30-40 lat temu można było mówić jako o jedynym chrześcijańskim państwie na Bliskim Wschodzie, prozachodnim, o demokratycznej kulturze, wysokim poziomie cywilizacyjnym. 65 procent stanowili w nim chrześcijanie, teraz 42. Pozostali to muzułmanie. W Palestynie chrześcijanie stanowią 2-3 proc. W Jerozolimie, w mieście matce wszystkich chrześcijańskich miast świata, tylko dwa procent to chrześcijanie. W Sudanie, po jego rozdzieleniu, mieszkają w północnej części niemal wyłącznie muzułmanie. Do niedawna był to kraj chrześcijan i pogan.
– W kim mogą pokładać nadzieję chrześcijanie Bliskiego Wschodu – w Ameryce, Rosji, Francji, w Bogu?
– W pierwszej kolejności w Bogu, w drugiej w Rosji i rosyjskiej Cerkwi. Byliśmy bardzo wzruszeni, kiedy prezydent Putin podjął decyzję o odbudowie wszystkich prawosławnych cerkwi i monasterów na Bliskim Wschodzie, zrujnowanych przez bojowników Państwa Islamskiego. To dla nas wielki dar. Zawsze mówię, że jedynym krajem, który jest rzeczywiście zatroskany losem chrześcijan na Bliskim Wschodzie, jest Rosja. Wiele dobrego czyni, ostatnio wznowione, Imperatorskie Prawosławne Palestyńskie Towarzystwo czy takie organizacje jak Międzynarodowa Fundacja Jedności Prawosławnych Narodów. Watykan, którego pozycję bardzo cenimy, który skupia półtora miliarda chrześcijan na świecie, też robi dużo, by podtrzymać chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Niestety, Zachód nie interesuje się losem chrześcijan w naszym regionie, zapewne dlatego, że przestaje być chrześcijański. Także Ameryka niewiel robi dla powstrzymania chrześcijan. Wyobrażacie sobie sytuację, kiedy nie będzie chrześcijan na Bliskim Wschodzie, tam gdzie chrześcijaństwo się rodziło? Jak będzie ono wyglądało w ogóle? Uważam, że świętym obowiązkiem każdego wyznawcy Chrystusa w świecie jest obrona chrześcijaństwa na Bliskim Wschodzie. Potrzebujemy istotnej, realnej pomocy – może to być budowa szkół, uniwersytetów nawet, poliklinik, po to, by ludzie zostali na swoich miejscach, sieli tam miłość i pokój, święte boskie dary. My, chrześcijanie całego świata, płyniemy w jednej łódce. Dziś, kiedy mamy wspólnego wroga, wojujący islam, kiedy trwa wojna, musimy się jednoczyć. Nie możemy wzajemnie odgrzebywać swoich krzywd sprzed tysiąca, czterystu czy siedemdziesięciu laty. My, przedstawiciele różnych konfesji chrześcijańskich na Bliskim Wschodzie, zapomnieliśmy o swoich historycznych bólach i żalach i zjednoczyliśmy się wobec naporu islamu.
– Twierdzi Pan, że cierpi cała ziemia.
– O tak, wy tu w Polsce żyjecie mniej więcej normalnie. Ale pojedźcie do krajów Trzeciego Świata, a nawet wielu miejsc na Bliskim Wschodzie, zobaczycie straszny obraz ich miast, miasteczek i wsi. Dotkniecie beznadziei, która zda się wieść tylko ku kresowi. Odwiedziła pani kilka lat temu Bejrut. Zobaczyła pani piękne miasto. Ale teraz rządzi nim mafia, prawo jest nieobecne. A Bejrut, w porównaniu z innymi miastami arabskiego świata, nie wspominając o afrykańskich, jest jeszcze interesujący. Co stanie się z tymi miastami za pięćdziesiąt lat?
– Jak Pan patrzy na demografię?
– Spójrzcie, gdzie rodzi się najwięcej dzieci? W krajach islamskich i afrykańskich. Tam rodziny traktują swoich potomków jak fundusz ubezpieczeniowy na starość. Te dzieci wyrastają w środowisku, w którym islam jest fanatyczny i prymitywny, opiera się na tych fragmentach Koranu, które nawołują do nienawiści, a nie dialogu. Egipt, kraj w sumie biedny, doszedł już do stu milionów mieszkańców! Co roku przybywa w nim milion ludzi! A ponieważ poziom ekonomii i wykształcenia jest tam słaby, tworzy się grunt do rodzenia się fanatyzmu. To tacy między innymi ludzie tworzą armię Państwa Islamskiego. To państwo, które ukradło ropę, jest zdolne płacić swoim żołnierzom miesięcznie po 1500-1800 dolarów.
To są dla nich ogromne pieniądze, przy średniej w Egipcie 200-300 dolarów, przy której można żyć normalnie. Oni będą ścinać głowy jak kłosy, myśląc że czeka na nich za to jeszcze i zapłata w niebie. Rodzą się nieszczęśni biedacy, którym nikt nie zapewni porządnego wykształcenia ani opieki zdrowotnej, którzy będą przenikać do Europy i sprawiać jej ból głowy. Już to widać. Świat islamski gwałtownie się rozrasta, chrześcijański, w którym w rodzinie rodzi się po jednym-dwoje dzieci, kurczy się.
– Państwo Islamskie wyrosło na tym religijnym konserwatyzmie i fanatyzmie.
– Niewątpliwie. Problem islamskiego świata polega na tym, ze większość muzułmanów nie może znaleźć wspólnego języka z duchem współczesności. Oni nie patrzą w przyszłość, tylko na to co się działo półtora tysiąca lat temu. Nie odnawiają siebie. I ten wzór chcą narzucić światu. Dlatego za 200 miliardów dolarów budują meczety i centra kultury po całym świecie. Oczywiście mają prawo budować co chcą. Ale co w nich robią? Propagują najbardziej fanatyczny i konserwatywny nurt islamu.
– Ale są umiarkowani muzułmanie.
– Są. I z nimi prowadzimy dialog.
– Nas w Europie najbardziej niepokoi potok uchodźców i emigrantów. Jakby Pan określił jego przyczyny?
– Najpierw określę wewnętrzne. Ludzie, którzy rządzą islamsko-arabskim światem, nie potrafili póki co stworzyć systemu, który by pozwalał żyć w ludzkich warunkach. Nastąpiło rozczarowanie i komunistyczną, i liberalną drogą rozwoju. To tworzy emigrację ekonomiczną. Druga przyczyna to szyicka rewolucja, która wpłynęła na wzrost religijnego fanatyzmu jednocześnie w świecie szyickim i sunnickim, będąc zarazem odpowiedzią na skrajności zachodniej liberalnej cywilizacji z jej sekularyzacją, z degradacją ludzkich wartości i rodziny. Ona wypędza nie tylko chrześcijan, ale i umiarkowanych muzułmanów. Zewnętrzna przyczyna kryzysu to wtargnięcie Ameryki i jej zachodnich satelitów do Iraku, Syrii, Libii i innych krajów. Ameryka ma wszystko – władzę, siłę i pieniądze, by rozpalać konflikty między grupami religijnymi i etnicznymi.
Ogromnymi pieniędzmi dysponują również kraje Zatoki Perskiej – Arabia Saudyjska, Katar. Pojawienie się Państwa Islamskiego to już jedynie reakcja na sytuację chaosu. Do tego dochodzą przyczyny historyczne. Muzułmanie wszystkich chrześcijan nazywają krzyżowcami. A krzyżowcy zawsze na nich napadali. Tym usprawiedliwiają dziś walkę z chrześcijanami, którzy masowo opuszczają Bliski Wschód.
– A rola Europy w tym potoku uchodźców?
– Zapytam wprost – gdzie byliście, gdy wasze państwa prowadziły egoistyczną politykę, kiedy grabiły bogactwa Bliskiego Wschodu i Afryki. Nikt nie dbał o zrównoważony rozwój tych krajów. Nie myślał, że wpychanie ich w ubóstwo wcześniej czy później odbije się czkawką. Dlatego uważam, że bogate kraje świata, mające siłę i pieniądze, ponoszą za ten stan rzeczy odpowiedzialność.
– Należy Pan do światowej grupy intelektualistów, którzy nie godzą się na owe zmęczenie planety i jej wszystkich systemów, na „koniec historii”, „koniec cywilizacji”, „koniec kultury”, tak chętnie dziś wieszczony.
– Proponujemy neosferyczny model cywilizacji – tak został nazwany. Władimir Wiernadski (1863-1945), rosyjski i radziecki mineralog i geochemik, jeden z twórców geochemii, biogeochemii i radiologii, wprowadził ideę neosfery, czyniąc ważny wkład w pojmowanie filozofii przyrody w Rosji na początku XX wieku. Według niego neosfera to trzeci etap rozwoju Ziemi, związany z pojawieniem się ludzi obdarzonych zdolnościami poznawczymi, tak jak na drugim etapie – biosfery, zmiany na Ziemi nastąpiły w wyniku pojawienia się życia biologicznego.
W ten nurt wpisuje się Pitirim Sorokin (1889-1968), jeden z najmądrzejszych ludzi na świecie. Mówił, że społeczeństwo ma dwoistą strukturę, społeczną i kulturową. Społeczeństwo to sieć interakcji. Kultura to znaczenia, normy, wartości i ich materialne nośniki. Bez regulacji kulturowej życie społeczne, według Sorokina, nie byłoby możliwe.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

fot. Anna Radziukiewicz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token