Numer 12(378)    Grudzień 2016Numer 12(378)    Grudzień 2016
fot.www.meloman.ru
Chrześcijańskie cesarstwo
Paweł Kuzienkow
Chrześcijański
duch bizantynizmu

Należy pamiętać, że mówimy o wschodnim cesarstwie rzymskim. Słowo „rzymskie” oznacza, że mamy do czynienia z politycznym porządkiem, który został ustanowiony przez Cezara Augusta, z całym bogactwem rzymskiej politycznej, prawnej i ekonomicznej kultury. Ale najważniejsze dla nas jest to, że była to chrześcijańska cywilizacja. I wschodnie cesarstwo rzymskie nazywamy w naszym cyklu wykładów Bizancjum, żeby rozgraniczyć imperium pogańskie i chrześcijańskie. Nazwa tego państwa – Cesarstwo Rzymskie – nie uległa zmianie, obowiązywała aż do jego upadku.
Bizantyńczycy określali się przede wszystkim jako chrześcijanie. Po raz pierwszy w historii spotykamy się z doświadczeniem wprowadzania do chrześcijaństwa całego ogromnego państwa. Cesarz Konstanty nie ograniczył się do uwolnienia chrześcijan od prześladowań i osobistego podążania za Chrystusem. Podjął śmiałą próbę utworzenia chrześcijańskiego imperium, które kierowałoby się przykazaniami Chrystusa, zasadami Nowego Testamentu. Było to skomplikowane i podniosłe zadanie. Jego realizacja napotkała ogromne trudności.
Ale najważniejsze, że państwo, poczynając od IV wieku do końca istnienia, uczyniło z Cerkwi rdzeń systemu wychowania społeczeństwa, a sobie pozostawiło kwestie polityczne. Stworzony został system, który w preambule do VI noweli Justyniana został przez cesarza nazwany symfonią. To specjalny system stosunków, w którym państwo i Cerkiew prowadzą społeczeństwo ku sukcesom, z tym że państwo troszczy się o jego ciało, a Cerkiew o duszę, to jest moralne kształtowanie człowieka.
Państwo i Cerkiew stawiają przed sobą jedno zadanie, a dobra materialne i duchowe nie są sobie przeciwstawne, a pojmowane jako nieodłączna część całości. Ponieważ wszelka pomyślność ma źródło w Panu i do Pana należy, to żadnych dóbr, w tym także materialnych, nie można osiągnąć, oddalając się od Boga. Oto jaka jest „recepta przetrwania” Bizancjum, jego politycznych, wojskowych, gospodarczych dokonań.
I wiele uczyniono dla realizacji tego programu. Już święty cesarz Konstanty podjął rozległą reformę prawnego systemu państwa. Nie była gwałtowna, lecz stopniowa, ale rzymskie imperium bardzo się zmieniło. Zaczęło zmieniać swoje światopoglądowe fundamenty, co przejawiło się w stosunku do kobiet, dzieci, rodziny – od tego zaczął cesarz Konstanty. A następnie rozwinęło się w dziedzinie stosunków społecznych.

Problem starego człowieka

Dotyczyło to także działalności gospodarczej. Antyczny model gospodarowania pod wpływem chrześcijańskich norm starano się uszlachetnić i nadać mu bliższe ewangelicznym ideałom formy. Nie było to proste. Gospodarka antycznego świata oparta była na prywatnej własności, osobistym wzbogaceniu. Tymczasem wspólnoty z czasów apostolskich dzieliły się własnością, potępiały każdą próbę egoistycznego, indywidualnego oddzielenia od współbraci. Ta antynomia, problem wzajemnej korelacji kwitnącej gospodarki opartej na prywatnej własności i ideału wspólnotowego posiadania majątku okazała się w ciągu całej historii bizantyńskiej cywilizacji jedną z najbardziej bolesnych.
Ale znaleziono formę, w której można było połączyć oba wzory – to życie monastyczne. Właśnie w monasterach, które pojawiły się od razu po okrzepnięciu chrześcijaństwa jako religii panującej, był realizowany ideał chrześcijańskiej gospodarki, związany ze wspólną własnością i brakiem jakiegokolwiek podziału na gospodarzy, niewolników, służących. Ludzie także z tego względu lgnęli do monasterów, ale zachowali poprzedni model gospodarczy i to przeciwstawność głoszonych chrześcijańskich wartości i praktyki dnia codziennego stanowiła jeden ze słabych punktów bizantyńskiej cywilizacji.
Znacznie gorszą rolę odegrało inne przejęte z antycznych modeli postępowanie, dotyczące walki politycznej, związanej z osiągnięciem władzy, bogactwa, z egoizmem, korporacyjną solidarnością, co często doprowadzało do wojny domowej. Zdarzało się, że Bizantyjczycy w swoich wewnętrznych bratobójczych walkach uciekali się do pomocy sił zewnętrznych, jak stało się to w katastrofalnym dla Bizancjum 1204 roku. Imperium na pewien czas przestało istnieć. Później odrodziło się, ale było już tylko cieniem dawnej wielkości. I później zagraniczna pomoc w walce z własną niemocą zawsze związana była z koniecznością złożenia w ofierze pewnych interesów i zasad.
Ostatecznie w XV wieku imperium upadło, dosłownie w kilka lat po zawarciu unii florenckiej, która w swojej formie była duchową kapitulacją Bizancjum, uznaniem swojej niepełnowartościowości jako nosicielki prawosławia. I wszyscy bez wyjątku, także łacińscy chrześcijanie, traktowali to jako formę ustępstwa ze strony Bizancjum za pomoc wojskową i ekonomiczną – przede wszystkim wojskową – zachodniego świata przeciwko tureckiej agresji.
Te problemy starego człowieka są charakterystyczne dla wszystkich chrześcijańskich społeczności. I głównym zadaniem Cerkwi jest je rozwiązywać. A to przejście od człowieka starego do człowieka nowego, od epoki Zakonu do epoki Łaski zawsze następuje w bólach i bardzo powoli. Nieprzerwana walka o udoskonalenie człowieka trwa stulecia, tysiąclecia... Chodzi bowiem o głęboką duchową przemianę samej natury upadłego człowieka, który chociaż odkupiony przez Zbawiciela podczas Jego zstąpienia na świat, wciąż zachowuje ciągoty do swojej starej natury Adama. I dlatego wszystkie pokusy, typowe dla starotestamentowego człowieka, oddziaływują także na nowotestamentowego. Ale, w odróżnieniu od Starego, Nowy Testament daje dokładną receptę, jak walczyć z tymi pokusami i walka ta leży poza granicami Prawa – to także bardzo ważne. Cesarz Konstantyn zrozumiał to jako pierwszy z chrześcijańskich panujących.
Państwo świętych

Nie można z pomocą państwowego aparatu uczynić człowieka doskonałym. Nie można przemocą zmusić ludzi do życia wspólnotą, wyrzeczenia się osobistego majątku. Nie można z pomocą sił policyjnych i wojskowych uczynić człowieka świętym. A to kultywowanie świętości było głównym zadaniem bizantyńskiego modelu cywilizacyjnego.
Można powiedzieć, że Bizancjum – to państwo świętych. Najbardziej widać to na przykładach, na których od dzieciństwa wychowywani byli Romaioi (tak w grece koine nazywali siebie wschodni Rzymianie). Jeśli ludzie antyczni wychowywali się na wzorach starożytnych bohaterów, polityków, działaczy, ludzi okrytych sławą, to dla człowieka żyjącego w Bizancjum głównym wzorem zachowania byli święci. Żywoty świętych stanowiły wzorzec wychowawczy, na którym uczyły się pokolenia Bizantyńczyków. Oczywiście, trudno oczekiwać, że wszyscy ludzie okażą się zdolni do takiego wysiłku, ale właśnie święci ustawiali moralną poprzeczkę, a najważniejsze – światopoglądowe podstawy, modele zachowań, którymi człowiek kierował się w swym dalszym życiu. Mógł je naruszać, mógł ich nie przestrzegać, ale je rozumiał.
Kiedy mówimy o Bizancjum jako państwie świętych, nie oznacza to, że wszyscy Bizantyńczycy byli święci. Ale wszyscy rozumieli, że świętość jest ich ideałem i normą.
Bizantyńska wschodnia chrześcijańska tradycja okazała się znacznie bliższa nowotestamentowej idei, zgodnie z którą wszyscy powinni osiągnąć zbawienie – a żeby je osiągnąć, trzeba stać się świętym. Nie przypadkiem pierwsze chrześcijańskie wspólnoty nazywano wspólnotami świętych i nikt tego nie uznawał za stan ponadnaturalny. Ta świętość, to pragnienie bliskiego obcowania z Bogiem, przenikało całe życie bizantyńskiego społeczeństwa.
Wniknięcie chrześcijańskiego ducha w struktury władzy, co dobrze oddaje rosyjski termin wocerkowlenije, w tym wypadku nie osoby a państwa, należy odróżnić od połączenia państwa z Cerkwią. Od czasów cesarzy Konstantego i Justyniana państwo starało się nie przytłaczać Cerkwi, nie czynić z niej swojej instytucji. Cerkiew powinna była pozostać nie z tego świata. Jeśliby stała się częścią ziemskiego świata, zwykłą społeczną organizacją, zaprzepaściłaby możliwość leczenia upadłej ludzkości, leczenia jej niemocy, sama by bowiem na nią zapadła. Na tym polega różnica między Cerkwią a systemem prawa i tzw. moralności, która będąc częścią społecznego systemu wartości, nie jest w stanie sama uzdrowić się z błędów.
Idea dążenia do Królestwa Bożego, traktowania obecnego istnienia jako etapu wchodzenia w przyszłe życie, przejawiała się także w tym, że Bizantyńczycy w pewnym stopniu prowadzili życie prawie monastyczne. Ważnym elementem codzienności była modlitwa. Modlitwa towarzyszyła człowiekowi od rana do wieczora. Nie tylko człowiekowi związanemu z Cerkwią, ale każdemu. Dotyczyło to przede wszystkim ludzi wysoko postawionych. Zachował się do naszych czasów jedenastowieczny traktat „Strategikon”, napisany przez wyższego dowódcę. To podręcznik wojskowym, ale ważną jego część zajmują moralne pouczenia. Dlaczego? Dlatego, że w światopoglądzie Bizantyńczyka żadne zwycięstwo nie byłyby możliwe bez moralnego poczucia prawdy i bez chrześcijańskiej pobożności.
Pobożność było warunkiem osiągnięcia wszelkich łask. I miłość do Boga, dążenie, żeby żyć zgodnie z Jego wolą, doznawać Jego Opatrzności sprawiały, że ludzie wiele czasu spędzali na czytaniu Pisma Świętego, rozmyślaniach nad słowami Chrystusa, studiowaniu utworów Świętych Ojców. I nawet we wspomnianym wyżej „Strategikonie” dowódca pisze: „Kiedy masz wolny czas, czytaj historyczne utwory i cerkiewne księgi” – to znaczy Pismo Święte i prace Świętych Ojców. „I nie myśl – wyjaśnia – że jako wojskowy nie będziesz miał z tego żadnych korzyści. Korzyść odniesiesz ogromną”. Dlatego, że właśnie ze świętych tekstów człowiek czerpał główne modele zachowań. Było to doświadczenie nie tylko historyczne, ale i duchowe.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Paweł Kuzienkow
tłum. Ałła Matreńczyk
fot. www.wikipedia

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token