Numer 12(378)    Grudzień 2016Numer 12(378)    Grudzień 2016
fot.www.meloman.ru
Kronika Michała Bołtryka
Michał Bołtryk
- Z rozmowy z prof. antropologii i kulturoznawcą Wojciechem Bursztą: „Byłem jednym z pierwszych, którzy dziwili się w latach 90., że etnografowie przestali zajmować się wsią. Zaczęli interesować się szlachtą, ziemiaństwem, wzorami kulinarnymi klasy wyższej. To był wyraźny regres w naukach społecznych. Jeśli się spojrzy na ostatnie lata, jakie było zainteresowanie wsią polską, to mamy albo okrucieństwo i stereotypy, albo gospodarstwa agroturystyczne, legendy o pięknych zmianach i rozwoju. Nikogo nie interesowało, co tak naprawdę się działo z ludźmi na wsi i w małych miasteczkach. Upraszczając, mieliśmy jedną ulicę, czyli Nowy Świat w Warszawie, i przez jej pryzmat obserwowaliśmy życie społeczne w Polsce. Nie dopuszczaliśmy do głosu tych wszystkich, którzy zapłacili ogromną cenę w procesie modernizacji. Dzisiaj słyszymy o chamstwie, ale co w tym szokującego, dlaczego nagle zaczynamy się dziwić?! Zatraciliśmy instynkt obserwowania tego, co naprawdę dzieje się z ludźmi. Skąd nienawiść, dlaczego ludzie raczej manifestują poglądy, a nie komunikują się z innymi. Przywołana przez PiS figura „suwerena” nie jest taka bezsensowna, jak się ją przedstawia”.

- Prof. Heliodor Muszyński, emerytowany wybitny pedagog i psycholog społeczny, o szkodliwości gimnazjów: „Nawet nauczyciele, a nierzadko i rodzice, nie zdają sobie sprawy z tego, że przyczyna ich trudności tkwi w nieszczęśliwym tworze, w jakim ich ulokowano, a mianowicie w samej instytucji gimnazjum. Już żywiołowe i dość masowe tworzenie gimnazjów niepublicznych jest najjaskrawszym dowodem na to, że jako ogniwo naszego systemu szkolnego nie zdają one egzaminu. Gdyby bowiem gimnazja dobrze wypełniały funkcje, które dla nich przewidziano, tysiące rodziców w Polsce nie musiałoby szukać jedynego ratunku dla siebie i swoich dzieci w szkolnictwie niepublicznym – najczęściej prywatnym. W ten sposób utworzenie gimnazjów przyczyniło się walnie do niezgodnego z konstytucją naruszenia prawa każdego do kształcenia. Prawo to zostało zróżnicowane: dobre gimnazja dla wybranych, byle jakie dla całej reszty”.

- Od wejścia Polski do Unii liczba emigrantów zwiększyła się ponaddwukrotnie – z około miliona w 2004 roku do 2,4 mln. Kraj opuszcza coraz więcej wykwalifikowanych i dobrze opłacanych specjalistów – lekarzy, inżynierów, programistów. W 2012 roku stosunek liczby wyjeżdżających do tych, którzy wracali na stałe, wynosił w przybliżeniu 14:1 – proporcja ta w zasadzie utrzymuje się do dzisiaj. Według danych GUS ponad 80 proc. rodaków, przebywających czasowo poza krajem w 2015 roku, opuściło Polskę przeszło 12 miesięcy wcześniej, co jest progiem uznawanym przez socjologów za granicę między możliwą migracją incydentalną a dłuższym pobytem, zmniejszającym szanse na powrót. Spośród wszystkich krajów Europy to Wielka Brytania przyjęła najwięcej Polaków (od 720 tys. do nawet 2 mln), drugie miejsce zajmują Niemcy – 655 tys., popularne są niezmiennie Francja, kraje Beneluksu i Norwegia...

- Z rozważań prof. Bronisława Łagowskiego: „Orban jest przyjacielem interesów gospodarczych swojego kraju. Wicepremier Mateusz Morawiecki też próbuje być przyjacielem interesów swojego kraju i z taką intencją pojechał do Mińska. (...) Nie jestem pewien, czy ta nowa polityka nie skończy się tak samo, bo jej nieeksponowanym, ale też nieukrywanym celem jest próba odciągnięcia Białorusi od Moskwy. Nie wchodząc w sprawy ciemne, widoczną stronę tej nowej polityki trzeba jednoznacznie uznać za słuszną. Białoruś, nawiasem mówiąc, to najbardziej przyjazny z krajów, które nas otaczają, jako byłe Wielkie Księstwo Litewskie przyznaje się chętnie do wspólnej z nami przeszłości w ramach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, czego nie czyni Litwa”.

- Uwagi Filipa Memchesa (Rzeczpospolita Plus minus 8-9 X) po obejrzeniu filmu „Wołyń”: „Smarzowski nie stroni od epatowania drastycznymi scenami. Tyle że „Wołyń” nie jest produkcją antyukraińską. Zawiera on przekaz, który jak najbardziej pokrywa się z tym, jak o świecie myślą elity III RP. A te zawsze dążyły do tego, żeby bolesna przeszłość nie zatruwała stosunków polsko-ukraińskich. Być może najbardziej dobitnie o intencjach reżysera świadczy w filmie zderzenie kazań dwóch ukraińskich duchownych: greckokatolickiego i prawosławnego. Ten pierwszy przestrzega wiernych przed nienawiścią na tle narodowościowym, drugi zaś nawołuje do masakry Polaków. I nie chodzi tu tylko o banał, że wśród Ukraińców były różne postawy (podobnie zresztą jak wśród Polaków – co możemy w „Wołyniu” zobaczyć). Smarzowski w zamierzony sposób odszedł w szczegółach od prawdy historycznej, bo to przecież kler greckokatolicki, a nie prawosławny patronował działalności UPA”.

- Ukraińskie media już polubiły Sławomira Nowaka, byłego ministra transportu i wpływowego polityka PO. Od kilkunastu tygodni Nowak pełni obowiązki szefa ukraińskiego urzędu Ukrawtodor, odpowiednika polskiej GDDKiA. To już drugi Polak, który ma naprawić kluczowy sektor ukraińskiego transportu. W kwietniu szefem ukraińskich kolei został Wojciech Balczun, były prezes PKP Cargo.

- A Polacy na Litwie lubią Putina. Tak wyszło w sondażu przeprowadzonym tego lata na terenie Wilna i rejonu wileńskiego, a także w Visaginasie, Solecznikach i Kłajpedzie. 64,6 proc litewskich Polaków zadeklarowało, że podoba się im, a nawet bardzo, Władimir Putin. Według 63,8 proc. litewskich Polaków Rosja to kraj przychylny Litwie, innego zdania było 32,53 proc. Ze stwierdzeniem, że Krym legalnie stał się częścią Rosji, „zdecydowanie” bądź „raczej się zgodziło” 40,6 proc., a zdecydowanie się „nie zgadza” bądź „raczej się nie zgadza” 31,1 proc. Sondaż, chyba ze względu na wyniki, potępił Związek Polaków na Litwie.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token