Numer 1(379)    Styczeń 2017Numer 1(379)    Styczeń 2017
fot.Ikona Bożego Narodzenia
U Boga wszystko jest możliwe
Eugeniusz Czykwin
Kościół w pierwszym tysiącleciu, mimo wielu problemów, zachował jedność. Na liczne w tym czasie herezje, schizmy, różnice stanowisk, chrześcijański Wschód i Zachód odpowiadał wspólnie na soborach powszechnych. Dla przykładu na IV Soborze Powszechnym w Chalcedonie koło Konstantynopola (451 r.) zgromadziło się 360 (według części badaczy ponad 600) biskupów, archimandrytów i delegatów ze wschodniej i zachodniej części chrześcijańskiego świata. Przyjęto uchwały stanowiące syntezę myśli chrześcijańskiej. Przeciwstawiono się arianizmowi, nestorianizmowi, monofizytyzmowi. W nowym zwięzłym ujęciu wyjaśniono przyjęte na poprzednich soborach prawdy wiary. Tak było w pierwszych ośmiu wiekach. Kościół prawosławny za powszechne uznaje siedem pierwszych soborów (od I Nicejskiego w 325 roku do VII także w Nicei w 787 roku). Zwoływane po tej dacie na Wschodzie sobory określa się jako „panprawosławne”, Zachód swoje sobory, łącznie z II Watykańskim (1962-1965) – było ich 21 – określa jako „powszechne”.
Następujące w obu częściach chrześcijaństwa różnice cywilizacyjno-kulturowe, odmienności teologiczne, m.in. zmiana na Zachodzie przyjętego na soborach powszechnych wyznania wiary przez wprowadzenie nauki o pochodzeniu Ducha Świętego również od Syna (filiogue), różnice w pojmowaniu roli biskupa Rzymu – na Wschodzie w ramach instytucji soborowości jako primus inter pares – pierwszy wśród równych, a na Zachodzie dążącego do objęcia pełni władzy nad Kościołem, także innymi niż rzymski patriarchat, wreszcie polityczne ambicje Franków, dążących do utworzenia, obejmującego także Bizancjum, nowego cesarstwa, doprowadziły do ostatecznego rozłamu. Jego umowną datą jest złożenie w lipcu 1054 roku przez legata papieża Leona IX na ołtarzu katedry Hagia Sophia w Konstantynopolu pisma, nakładającego ekskomunikę na patriarchę Michała Cerulariusza. W odpowiedzi na zwołanym przez patriarchę synodzie bullę legata spalono i nałożoną klątwę na Kościół rzymski. Jak głębokie podziały już w XI wieku różniły Wschód i Zachód świadczy treść wydanej zaledwie kilka lat po Wielkiej Schizmie (1057 rok) przez papieża Grzegorza VII słynnej deklaracji Dictatus Papae.
Kościół rzymski przez samego Boga został założony. Tylko sam biskup rzymski może być prawnie nazwany biskupem powszechnym. Tylko on sam może biskupów składać z godności lub do nich przywracać... Żaden synod nie może bez jego rozkazu nazywać się powszechnym... Legat jego przewodniczy wszystkim biskupom na synodzie, nawet gdy jest niższy stopniem... On sam tylko może używać insygniów cesarskich. Tylko papieża stopy mają całować wszyscy książęta... Jemu wolno władcami rozporządzać [a więc i cesarzy z tronu składać]... Żaden przepis prawny i żadna księga kanonów [tj. praw kościelnych] nie ma mieć ważności bez jego woli. Orzeczenie jego przez nikogo nie może być zaczepione, on zaś może unieważniać [orzeczenia] wszystkich innych. Przez nikogo nie może być on sądzony... Biskup rzymski, jeśli kanonicznie został obrany, dzięki zasługom św. Piotra, niewątpliwie staje się świętym... Kościół rzymski nigdy nie pobłądził i po wszystkie czasy, wedle świadectwa Pisma św., w żaden błąd nie popadnie. Konsekwencją takiego pojmowania roli papieża było, a wielu prawosławnych uważa że tak jest i dziś, dążenie Rzymu do podporządkowania sobie Wschodu.
Rozbieżności w sferze teologii i eklezjologii może udałoby się załagodzić, gdyby uczestnicy IV Wyprawy Krzyżowej (1204 rok) nie zdobyli Konstantynopola. Zdążający wyzwalać chrześcijan w Ziemi Świętej z niewoli sułtana Saladyna łacinnicy rzucili się w bestialski sposób do grabienia i mordowania swoich chrześcijańskich braci.
Brytyjski historyk Ernle Bradford ocenił, że zachowanie chrześcijańskich zdobywców w 1204 roku było o wiele gorsze od zachowania Turków, którzy zdobyli Konstantynopol w 1453 roku. Zachodni zdobywcy – pisze Bradford – bardziej nienawidzili swoich braci w wierze niż muzułmanie dwa wieki później. Błogosławiący wyprawę papież Innocenty III wyraził swoje zadowolenie z tego, że Konstantynopol powrócił do swej matki Świętego Kościoła Katolickiego. Gwałty, rabunki, profanacje świątyń, w których – jak pisze Bradford – brali udział także łacińscy zakonnicy i opaci wśród Greków – na poziomie świadomości ludu – na wieki ukształtowały obraz rzymskich katolików jako przebiegłych, okrutnych wrogów orthodoxii. Jak bolesny ślad w pamięci Greków pozostawiło zdobycie ich stolicy przez Krzyżowców świadczą argumenty przeciwników unii floreńskiej (1439 rok), którzy twierdzili, że lepiej jest ujrzeć w samym środku Konstantynopola turban tureckiego najeźdźcy, niż frankijską czapkę. Świadomość tej pamięci miał papież Jan Paweł II, który w maju 2001 roku w Atenach poprosił o przebaczenie za wszystkie dawne i współczesne czyny, które synowie i córki Kościoła katolickiego wyrządzili prawosławnym.
Niemal tysiącletnia historia rozdzielonego chrześcijaństwa przyniosła niezliczoną liczbę wzajemnie wrogich słów i czynów. Kościołowi prawosławnemu w Rzeczypospolitej szczególnie bolesne, do dziś nie w pełni zagojone, rany zadano poprzez akt unii brzeskiej i próby wprowadzenia neounii w okresie międzywojennym. Cierpieli także, zmuszani przez władze carskie do powrotu do prawosławia, unici na Podlasiu (1874 r.) i grekokatolicy na Ukrainie, których kościelną strukturę władze radzieckie w 1946 roku zdelegalizowały.
Jednak, jak stwierdził profesor Petersburskiej Akademii Duchownej Nikołaj Zabołockij, w napisanym dla naszego Przeglądu tekście „Aby wszyscy byli jedno” (PP nr 3/1994): Na przestrzeni wieków modlitwa Zbawiciela o jedność wiary Jego następców nie przestała niepokoić umysłów i serc chrześcijan. Powstałe w ciągu wieków podziały wzmagały niepokój. Wierzymy, że Duch Święty pocieszyciel niepoznanymi drogami pobudzał umysły i sumienia, pokazując zgubność chrześcijańskich podziałów.
Zapoczątkowany w XX wieku ruch ekumeniczny, wzmocniony ogólnoludzkim, szczególnie po dwóch wojnach światowych, dążeniem do pojednania, doprowadził do rozpoczęcia nowej próby zbliżania się chrześcijańskiego Wschodu i Zachodu. Wspólny dialog przebiegał w dwóch etapach.
Pierwszy, trwający od zdjęcia ekskomunik w 1965 roku do dziś Dialog Miłości, polega na budowaniu atmosfery zaufania drogą kultywowania dobrych relacji. Towarzyszyły mu znamienne gesty, m.in. w grudniu 1975 roku papież Paweł VI ukląkł przed metropolitą Helipolis Militonem, ucałował jego stopy i poprosił o przebaczenie za popełnione przez Kościół rzymskokatolicki błędy wobec prawosławnych.
Drugi, prowadzony równolegle z dialogiem miłości, etap to Dialog Teologiczny lub Dialog Prawdy. Prawie ćwierć wieku po wymazaniu wzajemnych ekskomunik, 30 listopada 1979 roku, patriarcha Dymitrios I i papież Jan Paweł II powołali Komisję Wspólną do spraw Dialogu Teologicznego między Kościołem rzymskokatolickim i Kościołem prawosławnym. Pierwsze plenarne posiedzenie Komisji miało miejsce w 1980 roku na wyspach Patmos i Rodos. Cerkiew w Polsce reprezentowali biskup łódzki i poznański Szymon i biskup białostocki i gdański Sawa, zaś Kościół rzymskokatolicki w Polsce biskup opolski Alfons Nossol i ks. prof. Wacław Hryniewicz.
Rezultaty pierwszych prac Komisji zrodziły nadzieje. Już w 1982 roku, po przeszło tysiącletnim okresie rozdzielenia, wypracowano i przyjęto tekst, który wyraził wspólną wiarę odnośnie tajemnicy Kościoła i Eucharystii w odniesieniu do Trójcy Świętej. Prof. Hryniewicz w książce „Kościoły siostrzane w dialogu” pisze, że przy wyborze tematu brano pod uwagę zbieżność pojmowania tych zagadnień w tradycji zarówno Wschodu, jak i Zachodu. (...) Starano się unikać ducha polemiki i kontrowersji, skupiać się zaś na tym, co łączy obie tradycje. Choć nie bez trudności, Komisja opracowała i przyjęła jeszcze trzy dokumenty. Dwa – zatytułowane „Wiara, sakramenty i jedność” oraz „Sakrament kapłaństwa w sakramentalnej strukturze Kościoła ze szczególnym uwzględnieniem sukcesji apostolskiej dla uświęcenia i jedności ludu Bożego” – odnoszą się do wspólnej tradycji Kościoła niepodzielonego i ukazują bliskość, a w rzeczywistości tożsamość wiary obu Kościołów w ujętych w dokumentach kwestiach. Czwartym dokumentem, dotyczącym aktualnych problemów, bolesnych we wzajemnych relacjach Kościołów, była Deklaracja „Uniatyzm, dawna metoda poszukiwania jedności, a dzisiejsze poszukiwanie pełnej Komunii”. Przyjęto ją na VII posiedzeniu Komisji Wspólnej, obradującej między 17 a 24 czerwca 1993 roku w Prawosławnym Uniwersytecie w Balamand w Libanie.
Przyjęcie deklaracji poprzedziło wspólne oświadczenie papieża Jana Pawła II i patriarchy Dymitrosa I, którzy 7 grudnia 1987 roku zadeklarowali: Odrzucamy każdą formę prozelityzmu, każde nastawienie, które byłoby lub mogłoby być odebrane jako brak poszanowania. Składając takie deklaracje, papież najwyraźniej nie przewidywał gwałtownych zmian politycznych w Europie Wschodniej, w tym upadku Związku Radzieckiego. Upadek komunizmu i osłabienie dziesięcioleciami prześladowań prawosławnej Cerkwi w Rosji postanowili wykorzystać zachodni „misjonarze”. Pokusie poszerzania swojej obecności w Rosji, kosztem oderwanych w okresie bezbożnej władzy od swojej Cerkwi współczesnych Rosjan, uległ także Kościół rzymskokatolicki. Pierwszy stały przedstawiciel Watykanu w Moskwie, arcybiskup Francesco Colasnomo, w 1991 roku stwierdził publicznie: Znajdujemy się na terytorium misyjnym (...), działalność apostolską staramy się rozwijać przede wszystkim wśród ateistów. Kierujący Wydziałem Kontaktów Zewnętrznych Moskiewskiego Patriarchatu ówczesny metropolita smoleński i kaliningradzki, obecny patriarcha Kirył, taką postawę przyrównał do siostry, która przychodzi do swej siostry, której spalił się dom, zabrać jej dzieci.
Napięcia w stosunkach Watykanu z rosyjską Cerkwią wzrosły po decyzji Jana Pawła II z 2002 roku o utworzeniu na terytorium Rosji czterech diecezji, tworzących kościelną prowincję na czele z metropolitą. Konflikty te, choć wzmogły u prawosławnych nieufność wobec Rzymu, stosunkowo szybko dało się załagodzić. Znacznie poważniejszy okazał się problem uniatyzmu, a konkretnie agresywna wobec prawosławia postawa odradzających się na Ukrainie i w Rumunii struktur Kościoła greckokatolickiego. W pierwszej połowie lat 90. na zachodniej Ukrainie wspierani przez nacjonalistyczne bojówki UNO-UNSO grekokatolicy przejęli, często przy użyciu siły, szereg prawosławnych świątyń. Zaproponowany przez prawosławnych i zaakceptowany przez przedstawicieli Watykanu sposób rozwiązywania konfliktów, polegający na przyznawaniu świątyń tej wspólnocie, za którą opowiada się większość lokalnej społeczności i wspólne wzniesienie drugiej dla pozostających w mniejszości, przez grekokatolików nie był respektowany. Wobec gwałtów i zadawanych prawosławnym cierpień świat zachodni milczał. Milczał także papież. Prawosławni, co znalazło odzwierciedlenie w pracach Komisji Wspólnej, taką postawę ocenili jako dwulicowość.
W końcu 1990 roku patriarcha rumuński Teoktys skierował do zwierzchników lokalnych Cerkwi apel o zaniechanie dialogu z katolikami: Zwracamy się z prośbą do wszystkich Kościołów siostrzanych świata, aby opowiedziały się za całkowitym przerwaniem międzynarodowego dialogu teologicznego z Kościołem rzymskokatolickim na cały czas trwania pontyfikatu Jana Pawła II, skoro wbrew ekumanizmowi popiera on prozelityzm unicki, czyli ekspansję katolicyzmu ze szkodą dla prawosławia w całej Europie Wschodniej.
Serbska Cerkiew bardzo krytycznie odnosiła się do papieża Jana Pawła II za beatyfikację (1988 r.) kardynała Stepinaca, wspierającego w czasie II wojny światowej reżim chorwackich ustaszów, i postawę papieża wobec wojny w byłej Jugosławii – w 1992 roku w czasie spotkania z zagranicznymi dyplomatami, Jan Paweł II wezwał: „Rozbrojcie Serbów albo uzbrojcie muzułmanów”.
Z kolei Cerkiew grecka krytycznie odniosła się do nawiązywanego przez Watykan dialogu z nieuznawanym przez prawosławny świat raskolnikami w Macedonii.
Nie bez znaczenia było także skierowane do strony prawosławnej wezwanie wspólnoty monastycznej na Świętej Górze Atos, mówiące o tym, że strona rzymskokatolicka przed przystąpieniem do dialogu powinna wyrzec się dogmatu o prymacie i nieomylności papieża.
W sytuacji wspierania agresywnej postawy unitów – tak prawosławni ocenili stanowisko Watykanu – nad pomyślnie rozwijającym się dialogiem zawisła groźba jego zerwania. Dalsze poszukiwania drogi pojednania prawosławni uzależnili od jednoznacznego stanowiska Kościoła rzymskokatolickiego wobec uniatyzmu. W atmosferze napięć i sporów przygotowano i zaakceptowano deklarację z Balamand. W tekście deklaracji znalazło się m.in. stwierdzenie: Ze względu na sposób, w jaki katolicy i prawosławni jeszcze raz odnajdują się we wzajemnych relacjach do tajemnicy Kościoła i powtórnie odkrywają się nawzajem jako Kościoły siostrzane, opisana powyżej forma „misyjnego apostolatu”, zwana „uniatyzmem”, nie może być dłużej akceptowana ani jako metoda, ani jako model jedności, którego poszukują nasze Kościoły. Deklaracja kończy się stwierdzeniem: Komisja wyraża nadzieję, że odrzucenie na przyszłość wszelkiego prozelityzmu i wszelkich dążeń katolików do ekspansji kosztem Kościoła prawosławnego przezwycięży trudności, które zmusiły pewne Kościoły autokefaliczne do zawieszenia swego udziału w dialogu teologicznym, a Kościoły prawosławne ponownie będą w stanie wspólnie kontynuować tak obiecująco rozpoczętą pracę teologiczną.
Do deklaracji krytycznie odnieśli się grekokatolicy. Ich sprzeciw budził fakt uznania za Kościoły siostrzane nie ich struktur, a wprost Cerkwi prawosławnej. Większość autokefalicznych Cerkwi deklarację tę przyjęła do wiadomości bez oficjalnego potwierdzenia akceptacji jej postanowień.
Dokument z Balamand nie powstrzymał agresywnych poczynań unitów na Ukrainie i w Rumunii. W tej sytuacji w 1993 roku dialog faktycznie został zawieszony. Po siedmiu latach przerwy Komisja ponownie spotkała się w 2000 roku w Baltimore w USA. Patriarchaty jerozolimski, gruziński, serbski, bułgarski i Cerkiew Ziem Czeskich i Słowackich nie wysłały swoich przedstawicieli. Przebiegające w atmosferze nieufności i wzajemnych oskarżeń obrady nie doprowadziły do usunięcia narastających z powodu uniatyzmu sprzeczności. Nie przyjęto żadnego stanowiska. W komunikacie końcowym uznano za konieczne kontynuowanie refleksji, zmierzającej do osiągnięcia wspólnego porozumienia w tej niezwykle drażliwej kwestii.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)


Eugeniusz Czykwin

fot. wikipedia.pl
www.patriarcha.ru

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token