Numer 1(379)    Styczeń 2017Numer 1(379)    Styczeń 2017
fot.Ikona Bożego Narodzenia
Kondakion zapomniany gatunek poezji liturgicznej
Marcin Abijski
Słowo kondakion kojarzy się dziś z krótkim hymnem, opisującym treść święta, na jakie jest przeznaczony. Tak jak troparion, kondakion powtarzany jest na nabożeństwach wiele razy, przez co łatwo zapada w pamięć. W swojej pierwotnej formie nie był on jednak krótkim hymnem, jaki znamy dziś. Znane nam kondakiony to jedynie pierwsze strofy wielostrofowych poematów, kwitnących w hymnografii bizantyjskiej w VI i VII wiekach. Za najsłynniejszego twórcę kondakionów uważa się św. Romana Melodosa (Sładkopiewca), który do dziś uważany jest za patrona śpiewaków cerkiewnych.
Roman urodził się w syryjskiej Emesie nad rzeką Orontes. W rodzinnych stronach pełnił posługę diakona w bejruckiej cerkwi Zmartwychwstania Pańskiego. W młodym wieku, za panowania cesarza Anastazjusza (491–518), przybył do Konstantynopola i osiadł przy cerkwi poświęconej Matce Bożej – Kyros, w dzisiejszej dzielnicy Heksi-Marmara. W związku z tym, iż kanon hymnograficzny był jeszcze wtedy w fazie kształtowania, Roman pełnił funkcję organizatora nabożeństw, dodając do nich swoje własne kompozycje. Tradycja głosi, że dar tworzenia kondakionów otrzymał podczas snu – objawienia Matki Bożej, kiedy to po przebudzeniu skomponował i zaśpiewał słynny kondakion „Dziewica rodzi dziś Nadprzyrodzonego”. Miało to miejsce w konstantynopolitańskiej cerkwi Blacherneńskiej. Choć tradycja chce uważać go za autora ponad tysiąca kondakionów, to pewne jest, że napisał ich co najmniej kilkadziesiąt. Do naszych czasów dotrwało 85. Problemem jest tu precyzyjne i pewne określenie autora, bowiem jeśli weźmiemy pod uwagę hymny przypisywane Romanowi, ale nie potwierdzone w stu procentach, to liczba ta znacznie wzrośnie.
Kondakiony Romana to rozległe poematy z rozbudowaną, wielowątkową narracją. Barwnie opisują one wydarzenia, nawiązując tym samym do swych źródeł – metrycznych homilii pisanych przez wczesnych ojców. Syryjskie wzorce (madrasha, soghita, memra) wydają się być bezpośrednimi inspiracjami dla bizantyjskich kondakionów. Liczą one o kilkunastu do kilkudziesięciu strof, krótką strofę wprowadzającą oraz identyczny refren po każdej strofie. Większość z nich ma akrostych, co oznacza, że pierwsze litery kolejnych strof tworzą razem zaszyfrowany przekaz, mogący np. wskazywać na autora tekstu.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Marcin Abijski

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token