Numer 1(379)    Styczeń 2017Numer 1(379)    Styczeń 2017
fot.Ikona Bożego Narodzenia
Wschodnie malowidła i zachodni gotyk
Anna Radziukiewicz
Minęło pół wieku od czasu, kiedy krakowscy artyści Adam Stalony-Dobrzański i Jerzy Nowosielski podjęli pierwszą próbę położenia malowideł w gotyckim wnętrzu wrocławskiej cerkwi. Niewiele ich powstało – na suficie w przedsionku i na niedużej części sklepienia. Nowosielski pozostawił rząd ikon w ikonostasie.
Potem długo zadawano sobie pytanie – kto mógłby dzieło kontynuować. Myślano o wykonawcach z zagranicy. Ale wciąż pilniejsze sprawy przysłaniały marzenia o polichromii. Remont cerkwi, od dachu do fundamentów, przy wsparciu finansowym ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego oraz gminy Wrocław, rozłożony na kilka etapów, stał się sprawą priorytetową na pięć lat.
Ale już na zachodzie Polski malowidła zaczęły nieśmiało wkraczać do cerkwi – w nowej cerkwi w Szczecinie, w Zimnej Wodzie, Michałowie, Cieplicach, Rudnej, potem w Głogowie.
– Zgłosiliśmy się do monasteru Paraklitu pod Atenami, w którym posługę jako ikonopisiec niesie hierodiakon Atanazy, pochodzący spod Dąbrowy Białostockiej – mówi proboszcz wrocławskiej parafii o. Jerzy Szczur. Ale okazało się, że na przybycie ikonopisca stamtąd trzeba czekać co najmniej pięć lat. Wtedy zaczęliśmy rozmowy z Jarosławem Wiszenko, który rozpisywał cerkiew w Szczecinie, Cieplicach oraz Zimnej Wodzie, a w zasadzie zaczęliśmy przekonywać go, by tego dzieła się podjął.
Zadanie w istocie dano trudne – trzeba było wejść z malowidłami do starej świątyni, w której odsłonięte pozostały ogromne połacie muru z czerwonej cegły, z gotyckimi sklepieniami, połączyć cerkiewną sztukę z zachodnim gotykiem i jeszcze uszanować prace wybitnych artystów, Nowosielskiego i Stalony-Dobrzańskiego, głównie z jego witrażowym oknem w części ołtarzowej.
Temat Jarosławowi Wiszenko zadano. Odpowiedź długo nie nadchodziła. – Bo to bardzo trudne – odpowiadał artysta, pracując nad koncepcją, którą „rozmalował” najpierw na planszach. Arcybiskup wrocławski i szczeciński Jeremiasz projekt zaakceptował. W połowie 2016 roku artysta przybył ze swoim pomocnikiem i położył polichromię w części ołtarzowej, oczywiście tylko na dolnych, tynkowanych częściach ścian. Potem ruszą prace w nawie głównej. Wszedł też ze swoimi malowidłami do bocznej, małej cerkwi. – Nie wytrzymamy finansowo – oponował proboszcz, gdy usłyszał o zamiarze. – W cerkwi bocznej zrobię gratis – odpowiedział artysta. I tak uczynił.
– Genialnie rozwiązał Jarosław Wiszenko program ikonograficzny – zachwyca się proboszcz. – Święci patrzą na nas, gdy służymy Liturgię. To tak jakby się czuło ich obecność. Zrobiło się ciepło i lekko. To zadziwiające odczucie po latach służby we wnętrzu surowym, bez malowideł. Ołtarzową częścią zachwycają się teraz wszyscy nasi goście. A władyka Jeremiasz powiedział, że po położeniu malowideł i w nawie głównej z pewnością będą przyjeżdżać do nas ludzie nie tylko z Polski, ale i innych krajów, by zobaczyć tę polichromię.
A i teraz mnóstwo uczniów odwiedza wrocławską katedralną cerkiew, głównie w ramach zajęć edukacyjnych „Szkoła w Mieście” oraz „Edukacja w Miejscach Pamięci”. – Po wizycie w innych świątyniach (cerkiew leży w Dzielnicy Czterech Świątyń), uczniowie bardzo często pytają, dlaczego w cerkwi odczuwają tyle ciepła – zauważa o. Jerzy. A ciepło dla nich to bliskość ikony, światło lampki oliwnej, nie zamienionej elektryczną, zapalonej świecy. Teraz jeszcze będą czekały na nich malowidła, jak otwarta Księga, jak święte obrazy pozawieszane na ścianach. Bo tu połacie zamalowanego tynku, porzucające surowość cegły, wyglądają w istocie jak obrazy pozawieszane na ścianach. Jakże inaczej niż w innych cerkwiach.
Dla tych, którzy chcą przesłać swoją ofiarę na ikony pisane na ścianach cerkwi, podajemy konto parafii Narodzenia Bogarodzicy we Wrocławiu.

Konto: 54 1020 5242 0000 2802 0150 2988

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token