Numer 1(379)    Styczeń 2017Numer 1(379)    Styczeń 2017
fot.Ikona Bożego Narodzenia
Pożar w cerkwi w Odrynkach
Anna Choruży
- Jedliśmy śniadanie, gdy dostałem telefon od mieszkańca Odrynek, Jana Kuleszy, że pali się nasza cerkiew. I pierwsza myśl – która? Tak wspomina pierwszy grudniowy dzień, w którym płonęła cerkiew Opieki Matki Bożej, o. archimandryta Gabriel. Ogień wybuchł przed południem. W tym czasie grupa wiernych, która pomagała w pracach w skicie, wraz z o. Gabrielem zasiadła do monasterskiego posiłku.
Na terenie skitu w Odrynkach jest klika drewnianych cerkwi i kapliczek. Są otwarte. Można do nich zajść, pokłonić się ikonom, postawić świeczki czy też podać kartki o zdrowie i spokój duszy zmarłych. Podobnie było w cerkwi Opieki Matki Bożej.
– Tylko w cerkwi św.św. Antoniego i Teodozjusza Kijowsko-Pieczerskich, zgodnie z sugestią policji, zamontowaliśmy kraty, i w ciągu dnia wejść już do świątyni nie można. Ma to chronić obiekt przed atakami wandalizmu, których doświadczamy od 2011 roku. Wtedy zniszczono krzyż na kopule bramy wjazdowej do skitu – mówi o. archimandryta.
Pożar cerkwi o. Gabriel także uważa za celowe działanie złych ludzi. Ogień zniszczył trud wielu ludzi, bowiem świątynia i całe jej wyposażenie to przecież ofiary wiernych, pielgrzymów czy organizacji. Spaloną cerkiew nazywano trapiezną, gdyż po nabożeństwach częstowano tam wiernych ciepłą zupą, herbatą… Budowa tej świątyni trwała pięć lat, a uroczyste poświęcenie miało miejsce w maju 2013 roku. Mieściła najwięcej wiernych.
1 grudnia z ognia i kłębów czarnego dymu każdy kto był w skicie ratował wszystko, co się dało. Pożar gasiło dziewięć jednostek straży pożarnej. Ugaszony został szybko, poniesione straty są jednak bardzo duże. Większość przedmiotów, stanowiących wyposażenie świątyni, uległo zniszczeniu.
Wypalona mocno ściana w prawym rogu u wejścia, w miejscu sprzedaży świeczek, sugeruje źródło pożaru. Brakuje też szyb w oknach w tym miejscu, zniszczone są drzwi wejściowe cerkwi.
Z ołtarza udało się wynieść antymins, Ewangelię i Święte Dary. Sama darochranicielnica stopiła się, podobnie jak kłobuk czy leżące na anałoju okulary ihumena. W ikonach popękały szyby, niektóre uległy całkowitemu spaleniu. Nie nadają się już do użytku także szaty liturgiczne, które znajdowały się w ołtarzu.
Oblicza ikon Matki Bożej i Chrystusa w ikonostasie tak pociemniały, że trudno je rozpoznać. Pisały je siostry z monasteru w Zwierkach. Ikonę Archaniołów w drzwiach diakońskich napisała siostra Natalia Kozak z Bielska Podlaskiego. Płomienie zniszczyły także rzeźbiony ikonostas. Przywieziono go wraz z ołtarzem z pracowni braci Amanatidis z Salonik w Grecji. – I co teraz z nim zrobić? –głośno zastanawia się archimandryta. Przecież wszystko w cerkwi trzeba zrywać, wymieniać. Została sama konstrukcja. Tu można powiedzieć tylko Hospodi pomiłuj – kończy łamiącym się głosem.
Smutek i żal w związku z pożarem wyrażali także wierni, którzy na stronie internetowej skitu mogli zobaczyć skalę zniszczeń. – To trudne do wyobrażenia. Z mozołem, po kilkuset latach, odbudowywaliśmy to historyczne miejsce – dodaje prof. Antoni Mironowicz, przybyły do skitu w dniu pożaru.
Hajnowska prokuratura zdecydowała o wszczęciu śledztwa w sprawie pożaru cerkwi w skicie w Odrynkach. Policyjna ekipa dochodzeniowa dokonała oględzin miejsca zdarzenia oraz przesłuchała świadków. Przyczynę zdarzenia wyjaśnia także biegły z zakresu pożarnictwa.
– Świątynia jest cząstką nieba na ziemi, a jest ona niszczona przez złych ludzi – mówi archimandryta Gabriel. – Przecież to nie pierwszy atak na skit. Wiadomo m.in. o zniszczeniu uli, wepchnięciu do fosy otaczającej skit ciągnika z przyczepką czy przecięciu kabla agregatu prądotwórczego. Policja sprawę wówczas umorzyła z powodu niewykrycia sprawców. We wrześniu 2016 roku ponownie pod skitem pojawili się ludzie, którzy wykrzykiwali hasła wrogie prawosławiu, z przewodnim „Polska dla Polaków”.
W tym roku, latem, spłonęła też drewniana kaplica w Knorydach, w parafii w Boćkach. Prawosławnym kojarzą się te pożary z tymi z lat 80. i początku 90. Wtedy na skutek podpaleń zniszczeniu uległo wiele drewnianych świątyń wraz z wyposażeniem, w tym cerkiew Przemienia Pańskiego na Świętej Górze Grabarce. Jednak krzywdy te jeszcze bardziej wzmocniły wiarę tysięcy prawosławnych z Podlasia.
Pożar cerkwi w Odrynkach zapewne również obudzi nasze serca i umocni wiarę w Boga. O. archimandryta Gabriel nie traci nadziei. – My, prawosławni, przyjmujemy z żalem to co się stało. I z pokorą.
I jak zawsze zaprasza do skitu. Jednocześnie prosi wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc i wsparcie finansowe w odbudowie spalonej świątyni.

Konto:
88 8086 0004 0006 3571 3000 0010
SWIFFT POLUPLPR PL

Anna Choruży, fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token