Numer 1(379)    Styczeń 2017Numer 1(379)    Styczeń 2017
fot.Ikona Bożego Narodzenia
Można się porozumieć
Eugeniusz Czykwin
W poprzednich latach w kończących rok Notatkach z Wiejskiej dzieliłem się z czytelnikami swoimi ocenami bieżącej polityki i moim skromnym w niej udziałem. Dziś z pozycji polityka na emeryturze z zażenowaniem obserwuję awantury i walkę dwóch plemion w polsko-polskiej wojnie. Choć nasi posłowie nie osiągnęli jeszcze poziomu ukraińskiej Werchownej Rady, to jakość parlamentarnej debaty dramatycznie się obniża i pojawiły się głosy o „polskim Majdanie”.
Jako poseł przez wiele lat obserwowałem powolne, ale systematyczne, zanikanie dobrych sejmowych zwyczajów, nakazujących szacunek wobec osób reprezentujących inne niż moje poglądy. Szacunek, nawet udawany, wymagał wysłuchania argumentów politycznego konkurenta i używania w polemice z nim merytorycznych kontrargumentów. Tak było w Sejmie kontraktowym (1989-2001), którego dwie trzeci składu stanowili posłowie istniejących w PRL partii politycznych (PZPR, ZSL, SD), stronnictw katolickich (PAX, PZKS) oraz ChSS, z ramnienia którego byłem posłem. Pozostałą część stanowili posłowie Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, czyli Solidarności, z których większość miała za sobą więzienia i szykany PRL-owskiej władzy. Sejm przyjmował fundamentalne dla przyszłości Polski ustawy, zmieniające polityczny i gospodarczy ustrój. W gorących dyskusjach i sporach drogą kompromisu potrafiono jednak znajdywać korzystne dla kraju rozwiązania. Nikt nikogo nie wyzywał od „komuchów”, „zdrajców”, nie kwestionował patriotyzmu, nie oskarżał o służalczość wobec Moskwy – o Brukseli wówczas nie myślano.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Eugeniusz Czykwin

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token