Numer 2(380)    Luty 2017Numer 2(380)    Luty 2017
fot.Andrzej Karpowicz
Prawosławie było wcześniej
rozmawia Anna Radziukiewicz
– Od dawna prawosławni na Litwie i w Polsce utrzymują między sobą kontakty?
– Zaczęły się kilka lat temu. Wcześniej nie było praktycznie żadnych – ani na poziomie biskupów, ani duchownych, ani wiernych. Wiedzieliśmy, że istnieje w Polsce autokefaliczna Cerkiew, ale bezpośrednie spotkanie z wiernymi było dla nas zaskakujące. Zobaczyłem żywą Cerkiew, która może być dla nas przykładem. Wielu jest zdumionych, że w Polsce żyją prawosławni.
– Nawet wśród prawosławnych?
– Nawet wśród prawosławnych na Litwie istniało przekonanie, że w Polsce mieszkają wyłącznie katolicy. Dzięki kontaktom to się zmienia.
– Jak się więc docierają do Litwinów wieści o prawosławnych w Polsce?
– Choćby przez wystawę. Mój przyjaciel, który służy w parafii w rejonie wileńskim, gdzie mieszka wielu Polaków, zorganizował wystawę Orthphoto „Kolory prawosławia. Polska”. Zdawałoby się małe, 6 tysięcy mieszkańców, miasteczko, a na wystawę przyszło bardzo dużo ludzi. Coś nieprawdopodobnego – komentowali. Więcej katolików przyszło na jej otwarcie niż prawosławnych. Mówili: „Odkryliśmy Polskę. Inną”. Szkoda, że wcześniej Cerkwi w Polsce nie znaliśmy. Podobna wystawa będzie otwarta 13 czerwca już w Wilnie – jeśli nic się nie zmieni. Stworzymy mieszkańcom naszej stolicy szansę poznania innej Polski.
– Ale w Wilnie działa Instytut Kultury Polskiej, oficjalne przedstawicielstwo ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego. Ono być może pokazuje Litwinom i tę inną Polskę, o której mówimy.
– Organizatorzy wystawy „Kolory prawosławia” odwiedzili instytut. I spotkali się z podobnym zaskoczeniem: „W Polsce prawosławie?!” – pytano z niedowierzeniem. Organizatorzy poprosili o współpracę, ale tamci byli tak zaskoczeni, że nie mogli od razu odpowiedzieć na propozycję.
– Młodzież też już wyruszyła do sąsiednich krajów?
– Każdego roku organizujemy turniej teologiczny między uczniami szkół niedzielnych naszej eparchii. Zwycięzcom proponujemy jako prezent wyjazd np. do Troice-Siergijewskiej Ławry, do Petersburga, żeby poznać święte miejsca. A w tym roku odwiedziliśmy Polskę. Około pięćdziesięciu osób spędziło w Polsce cztery dni na przełomie października i listopada. Byli w Wieliczce, na Jasnej Górze, w Białymstoku, Warszawie. „Po drodze modliliśmy się i przyjmowaliśmy Święte Dary w cerkwiach” – pisali później uczniowie na stronie internetowej. Wśród komentarzy był i taki – niekończąca się ilość znaków zapytania i ani słowa. Dla młodzieży, która to zobaczyła, przepiękne cerkwie i monastery były odkryciem. Tuż obok! Przecież jesteśmy sąsiadującymi diecezjami. Idą też nasi młodzi ludzie z pielgrzymką na Świętą Górę Grabarkę, razem z młodzieżą z Łotwy, Estonii.
– A na poziomie hierarchów?
– Także są kontakty. Podczas jubileuszu 20-lecia przeniesienia relikwii św. Gabriela przybył na uroczystość władyka wileński i litewski Innocenty. Potem do Wilna udał się arcybiskup białostocki i gdański Jakub i przekazał cząsteczkę relikwii św. Gabriela do monasteru Świętego Ducha. I jeszcze bardzo ważny aspekt. Odkryliśmy dla siebie prawosławne seminarium w Warszawie. Około dziesięciu naszych studentów pobiera tam naukę, większość zaocznie. Nie trzeba wizy, blisko. Posyłać na Białoruś teraz o wiele trudniej. Komitet Bezpieczeństwa Białorusi decyduje o tym, kto może studiować.
– W takim razie wracamy do przedwojennej tradycji związków naszych ziem. Tyle że wtedy to nasi młodzi ludzie uczyli się w Wilnie w duchownym seminarium, choćby nasz śp. metropolita Bazyli (Doroszkiewicz), o.o. Antoni Dziewiatowski, Serafin Żeleźniakowicz, Witalij Borowoj, a przed nimi na Uniwersytecie Wileńskim studiowali o. Michał Bobrowski, Józef Jaroszewicz, Ignacy Daniłowicz.
– A teraz my do was jedziemy po naukę.
– Jaki jest teraz stan Cerkwi na Litwie?
– Mamy jedną eparchię, obejmującą terytorium całej Litwy. Arcybiskupem jest władyka Innocenty. Mamy 55 parafii z 62 duchownymi, dwa monastery – żeński i męski, piękne cerkwie. Cztery procent obywateli Litwy stanowią prawosławni, to oznacza 145 tysięcy wiernych. Litwinów jest prawie trzy miliony. Jest jednak niezbędne prowadzenie misji wśród tej społeczności. Notujemy bowiem, ile osób przychodzi na nabożeństwa i ile z nich przyjmuje priczastije. W nabożeństwach aktywnie uczestniczy jedynie trzy tysiące osób, w całej Litwie. Pozostali są niecerkiewni. Przychodzą tylko trzy razy do roku.
– Jakie są relacje między katolikami i prawosławnymi na Litwie?
– Daj Boże, żeby prawosławni i katolicy w innych krajach mogli żyć tak jak my na Litwie. Między Kościołami i państwem panują bardzo dobre relacje. Oczywiście są politycy, którzy mówią, że prawosławie jest spadkiem po caracie i narzędziem putinowskiej polityki. Ale oni nie mają wpływu na relacje. Najważniejsze, że mamy ustawę z 1995 roku, regulującą stosunki między państwem i Cerkwią. A ta określa relacje. Bardzo ważne jest to, że nasza Cerkiew nie płaci podatków za cerkiewne obiekty czy ziemię. Oczywiście, jeśli prowadzi działalność gospodarczą – płaci.
– Czy na dobre relacje między Kościołami na Litwie miał wpływ czas komunizmu?
– Niewątpliwie. Każdy z trzech Kościołów – katolicki, prawosławny i protestancki – podtrzymywały wtedy jeden drugiego.
– Kto tworzy waszą wspólnotę, jeśli chodzi o narodowość?
– Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy, ale także Litwini. Jest jedna parafia w Wilnie, w której służy się tylko po litewsku. Wydrukowaliśmy tysiąc egzemplarzy modlitewnika po litewsku i w ciągu półtora roku nakład się wyczerpał. Proszą o niego i katolicy. Kupują nawet po kilka egzemplarzy. „Będziemy się modlić” – mówią.
– A same relacje z katolikami?
– Zapraszają nas na swoje święta, my ich. Nasz władyka zaprasza zawsze na drugi dzień Paschy polityków, z którymi pozostaje w kontaktach, merów miast, rektorów uniwersytetów i oczywiście rzymskokatolickich biskupów. Wszyscy przybywają. Oni też pozdrawiają naszego władykę z dniem niebiańskiego pokrowitiela, jubileuszowymi datami w cerkiewnym życiu. Radio Maryja na Litwie użycza nam bezpłatnie tak dużo antenowego czasu, że nie mamy możliwości, by go wykorzystać. Co tydzień przez 15 minut przedstawiamy swoje wiadomości. I co drugi czwartek mamy autorski program, w którym mówimy to, co chcemy. Oni nawet przesunęli swój program, by nasz wszedł na lepszy czas antenowy. Radio nadaje po litewsku.
– Chyba nie tylko lata ateistycznej współpracy was zbliżyły.
– Z pewnością także zachowanie się naszego ówczesnego metropolity Chryzostoma w latach rozpadu Związku Radzieckiego. W sposób jasny i wyraźny opowiedział się za niezależnością Litwy. Dlatego do dziś pojawiają się skojarzenia: „Prawosławni? A, to ci, których władyką był Chryzostom”.
– Cofnijmy się do historii. Światło wiary chrześcijańskiej przyszło do Litwinów ze Wschodu. W prawosławnej cerkwi byli chrzczeni litewscy książęta, jak Olgierd i jego wszystkie dzieci zrodzone z dwóch ruskich księżniczek, Marii i Julianny, w tym król Władysław, w cerkwi Jakub, Jagiełło.
– Tak, w mojej parafii św. Paraskiewy Jagiełło był chrzczony.
– Jak z tą wiedzą docieracie do współczesnych Litwinów? Czy to jest w ogóle możliwe? W Polsce graniczy to z niemożliwością. Nie ma u nas takich wiadomości w podręcznikach.
– Dzięki Bogu u nas teraz z taką wiedzą można docierać do społeczeństwa na konferencjach, w katolickim radiu. W podręcznikach natomiast o tym wciąż się nie pisze. Opuszcza się tę informację jako nieważną. Niech wiedzą o tym tylko historycy. A historycy piszą i o problemach prawosławia. Dziesięć lat temu wyszła książka „Prawosławna Cerkiew na Litwie. XX wiek”, jej autorka pracowała w Instytucie Historii Litwy. To była ich inicjatywa. Inny historyk, teraz już znany, napisał doktorat o wileńskich męczennikach. Wiedzie w niej spór z polskimi historykami XIX i początku XX wieku, którzy twierdzili, że kult tych męczenników został sztucznie ustanowiony w celu rusyfikacji Litwinów. Teraz ta praca, bardzo solidna, została wydana w wersji popularnej i można ją kupić w naszych cerkwiach, ale też i w kościołach katolickich.
– Macie swoich litewskich świętych prawosławnych.
– Sześciu. To trzej wileńscy męczennicy – Antoni, Jan i Eustachy, to św. Elizeusz Ławryszewski, św. Charitina, kuzynka króla Mendoga, i św. Doumond, książę. Powstała ogromna monografia, liczącą około tysiąca stron, gdzie badane są teksty związane z tymi świętymi. Autor pisze, że Charitinę jako świętą zna prawosławny świat, a Litwa jako kraj jak daleko jest znana? – pyta. Mnóstwo ludzi nie wie w ogóle, że taki kraj jest na mapie. Dlaczego więc my, Litwini, nie wykorzystujemy dostatecznie tej możliwości, by o nas wiedziano szeroko poprzez prawosławnych świętych. Pisze też, że pierwsze teksty o św. Doumondzie, św. Charitinie i Elizeuszu, mimo że po słowiańsku, napisali Litwini. I takie monografie u nas powstają. I my sami, jak tylko możemy, popularyzujemy naszą historię, informując m.in., że pięćdziesięciu trzech książąt litewskich przyjęło prawosławie i że w ciągu ośmiuset lat historii etniczna Litwa, nie Wielkie Księstwo Litewskie, wydała 32 świętych. Oczywiście mogli to być Białorusini czy Ukraińcy, przykładając współczesne narodowościowe pojęcia, ale ich żywot był związany z etniczną Litwą. Wydajemy o nich książki, mówimy w radiu, na konferencjach. Przyjmuje się to teraz z dużym zainteresowaniem. Dla Litwinów to szok. Jakże to, u nas prawosławni książęta?!
– Od połowy XVI wieku zakon jezuitów, który został sprowadzony do Rzeczypospolitej, bardzo zabiegał o to, by zatrzeć świadomość istnienia prawosławia wśród elit narodu.
– A teraz i jezuici, i franciszkanie zapraszają mnie i innych do swoich klasztorów i proszą, by opowiedzieć na rekolekcjach o prawosławiu, także jego początkach, na Litwie. Rekolekcje organizują także w kościołach podczas Wielkiego Postu.
– Czy na Litwie trwa proces przybliżający kanonizację metropolity Józefa Siemaszki?
– Trwają studia nad jego życiem. Na Białorusi szerzy się ruch proponujący kanonizację tej postaci. Należę osobiście do tych ludzi, którzy wszystko teraz, przed ewentualną kanonizacją, chcą wyjaśnić. Potem będzie za późno. Na niewygodne pytania typu, czy rękoma prawosławnych, między innymi Siemaszki, nie dokonywało Rosyjskie Imperium rusyfikacji, musimy odpowiedzieć teraz. Józef Siemaszko jest pochowany w krypcie monasteru Świętego Ducha w Wilnie.
– Kult postaci wśród wierzących to jedna z głównych podstaw kanonizacji. Jak jest z metropolitą Józefem Siemaszko?
– Na Litwie ta świadomość wśród prawosławnych jest niewielka. Na Białorusi natomiast wiedza na temat tej postaci jest poszerzana i to na poważnym poziomie.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

fot. Anna Radziukiewicz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token