Numer 2(380)    Luty 2017Numer 2(380)    Luty 2017
fot.Andrzej Karpowicz
Nim nadeszła święta Nino
Paweł Krysa
Ówczesna Gruzja to, ujmując rzecz najprościej, dwa potężne królestwa: wschodniogruzińska Kartlia (po grecku Iweria) i zachodniogruzińska Egrisi (po grecku Kolchida – ta od złotego runa, Jazona i Argonautów). Apostołowie – co potwierdza wiele starożytnych źródeł gruzińskich, armeńskich, perskich, rzymskich, bizantyńskich – dotarli najpierw do części zachodniej, leżącej nad Morzem Czarnym. Było ich pięciu: Andrzej, Szymon Kananejczyk zwany też Zelotą, Maciej, Bartłomiej i Tadeusz. Dwóch ostatnich odegrało w dziejach Gruzji rolę marginalną. Przepowiadali bowiem głównie w sąsiedniej Armenii i tam właśnie dzierżą palmę pierwszeństwa. Taką sama rolę w dziejach Gruzji odegrali natomiast Andrzej, Szymon Kananejczyk i Maciej.
Opisując związane z nimi wydarzenia, sięgam do najważniejszego źródła, czyli do Dziejów Kartlii (Kartlis Cchowreba) – zbioru średniowiecznych rękopisów gruzińskich (IV-XV w.), przechowywanych w monasterach, a naukowo zebranych i opracowanych w XVIII-XX wieku.
Zgodnie z przekazem, po wniebowstąpieniu Chrystusa, Apostołowie wraz z Bogarodzicą naradzali się, kto z nich do jakiego kraju ma pójść, by głosić Dobrą Nowinę. Pod natchnieniem Ducha Świętego zdecydowali się ciągnąć losy. Bogarodzica stwierdziła wtedy, że również chce wziąć udział w misji. Też pragnę ciągnąć losy, by mieć tak jak wy swój kraj, który przydzieli mi sam Bóg. Apostołowie oczywiście sprzeciwiać się nie śmieli. Los Matki Bożej padł na Gruzję, co przyjęła z pokorą, radością i wdzięcznością. Nie było Jej jednak dane zostać Oświecicielką Kaukazu, gdyż ukazał się Jej Chrystus, oznajmiając że przeznaczył Jej inną rolę: Matko Moja, nie zostawię jednak Twojego narodu bez opieki i błogosławieństwa. Zamiast Ciebie pójdzie do Iwerii Andrzej. Poślij go tam, dając mu Swój wizerunek, który powstanie na desce, przez przyłożenie do niej Twojego oblicza. Obraz ten będzie ochraniał Twój lud na wieki.
Po tym widzeniu Przenajświętsza wezwała do siebie apostoła i oznajmiła: Dziecko Moje, Andrzeju. Bardzo się martwię, że kraj, który przypadł mi w udziale, nie słyszał jeszcze o Synu Moim. Gdy więc zamierzałam pójść tam z Dobrą Nowiną, ukazał Mi się Syn Mój i Bóg Mój oświadczając, bym posłała tam ciebie ze Swoim wizerunkiem. Zawsze będę opiekunką tego narodu i zawsze będę orędować za nim przed Synem Moim na wieki. Na co ten odrzekł: Najświętsza wola Syna Twojego oraz Twoja, będzie trwała na wieki. Wtedy Maryja wyciągnęła zawczasu przygotowaną deskę, obmyła twarz i przyłożyła do niej. W ten sposób pojawiła się jej nierukotworna (nie ludzką ręką uczyniona) ikona, z Synem na ręku.
Bogarodzica wręczyła apostołowi ikonę ze słowami: Błogosławieństwo i miłość zrodzonego ze mnie Boga będzie zawsze z Tobą, ku wszelakiej pomocy. Poza tym, ja także będę się modlić zarówno za ciebie jak i za mój naród. Apostoł padł wówczas na kolana i ze łzami wdzięczności dziękował Jej za wszystko.
Jak podają źródła oraz Tradycja Cerkiewna, dzięki licznym cudom i uzdrowieniom, udało się apostołowi ochrzcić wielu gruzińskich pogan. Na miejscu, w którym ustawił cudowną ikonę, wytrysnęło lecznicze źródło, które bije do dzisiejszego dnia – tak w średniowieczu pisał znany gruziński kronikarz, książę Wachuszt, syn króla Wachtanga V. To oczywiście pomnożyło wielokrotnie wyznawców nowej wiary. Obok źródła zbudowano więc cerkiew, a apostoł wyświęcił kilku duchownych i nauczywszy ich podstaw wiary, postanowił pójść dalej. Ci jednak zaczęli go błagać, by pozostawił im chociaż tę cudotwórczą ikonę. Święty na to się nie zgodził, ale postanowił zostawić im kopię. Przygotowano więc nową deskę, do której przyłożono wizerunek Bogarodzicy. I ta właśnie cudowna kopia pozostała wtedy w Iwerii.
Apostoł zaś udał się na zachód, do Kolchidy, do miasta Ackuri. Zamieszkał w jednym z domów położonych w pobliżu pogańskiej świątyni. Miastem zarządzała wtedy wdowa po władcy, jako regentka syna. Kilka dni przed przyjściem Andrzeja do Ackuri i ten zmarł, co pogrążyło w rozpaczy i matkę, i mieszkańców. Towarzysze apostoła opowiedzieli ackurczykom o cudach dokonywanych przez niego oraz ikonę Bogurodzicy. Nocą nad domem, w którym przebywał św. Andrzej, cały czas widoczne było niezwykłe światło. Mieszkańcy byli niezwykle poruszeni i zaciekawieni, ale również przestraszeni.
Następnego dnia przed drzwiami zebrał się tłum. Usłyszeli więc kazanie o przykazaniach, o życiu ziemskim i o tym przyszłym. Wieczorem zaś, całe nauczanie powtórzono regentce. Apostoł został wówczas oficjalnie poproszony o dokładne wyłożenie swej nauki. Gdy nazajutrz zaczął opowiadać o dalszym życiu po śmierci, zrozpaczona matka padła mu do nóg błagając: Zmiłuj się nade mną. Jeśli naprawdę jesteś sługą Boga potrafiącego wskrzeszać zmarłych, to pomódl się do Niego o zmartwychwstanie mego syna. Jeśli to się stanie, zrobię wszystko co zechcesz! Jeśli uwierzysz w Chrystusa, którego głoszę – odparł apostoł – to otrzymasz to, o co prosisz. Sługo Jedynego Boga – odparła matka ze łzami – chcę wierzyć w Jezusa Chrystusa, pomóż niedowiarstwu mojemu!
Nie dał się długo prosić. Wziął cudowną ikonę i wszedł do pokoju z ciałem zmarłego. Wszyscy zostali wyproszeni. Została tylko matka. Całe miasto zebrało się przed domem. Po chwili zobaczyli w drzwiach żywego chłopca. Radość była przeogromna. Najpierw matka, potem zmartwychwstały syn, a na koniec wielkie rzesze ackurczyków przyjęły chrzest święty.
Radość jednych, często bywa tragedią drugich. Pogańscy kapłani świątyni Apolla i Artemidy takim obrotem spraw byli zrozpaczeni. Robili więc co mogli, by zdyskredytować apostoła, jego wiarę i jego Boga. Twierdzili, że ta niewiarygodna moc pochodzi od złych duchów, że jeśli nic się nie zmieni, to bogowie obrażą się na lud śmiertelnie i zemszczą się okrutnie. Argumenty trafiły do wielu. Doszło do rozłamu, niepokojów, kłótni i wielkiego strachu z obu stron.
Wtedy św. Andrzej zaproponował kapłanom układ – postawi swoją ikonę w ich świątyni, pomiędzy posągami ich bogów. Drzwi zostaną zamknięte i opieczętowane. Jedną pieczęć płoży on, drugą oni. Dodatkowo obie strony wystawią wokół świątyni swoje straże. Na drugi dzień komisyjnie złamie się pieczęcie i wejdą do środka. Czyj Bóg okaże się silniejszy, ten okaże się Bogiem prawdziwym i jego wyznawcami zostaną mieszkańcy miasta oraz całej prowincji. Propozycja została przyjęta. Wczesnym rankiem dnia następnego złamano pieczęcie i otworzono drzwi. Ikona Bogurodzicy stała na swoim miejscu, a posągi bóstw walały się potłuczone po podłodze. W efekcie nastąpił masowy chrzest mieszkańców. Przyjęło go nawet wielu pogańskich kapłanów. Ci którzy nie chcieli, musieli odejść.
Misja chrześcijańska w Ackuri została zakończona. Andrzej postanowił ruszyć dalej. Okazało się jednak, że mieszkańcy ani słyszeć o tym nie chcieli. Został więc jeszcze kilka dni, a na koniec uległ prośbom, by pozostawić choćby tę cudowną ikonę Bogurodzicy. Długo się namyślał, w końcu wyraził zgodę. Nierukotwornyj wizerunek stał się największą świętością ówczesnej Gruzji, zajmując poczesne miejsce w nowo wybudowanej cerkwi.
Ikona ta długo znajdowała się w Ackuri, skąd została przeniesiona przez króla Bagrata Wielkiego do monasteru w Gelati i umieszczona z prawej strony ikonostasu. W czasie jednego z najazdów perskich została zrabowana, poczem zwrócona do Gelati, gdzie przebywała do roku 1952. Wtedy przeniesiono ją do Muzeum Historii Sztuki Gruzji w Tbilisi, w którym znajduje się do dziś.
Apostoł wrócił zaś na Paschę do Jerozolimy. Ale już po święcie Pięćdziesiątnicy postanowił powrócić do Gruzji. Tym razem wziął sobie do pomocy także innych apostołów – Szymona Kananejczyka, Macieja i Tadeusza. Poszli przez królestwo Edessy. Tam właśnie dla utwierdzania nowej wiary pozostał Tadeusz. Wiadomo, że z czasem jego przepowiadanie przeniosło się również na terytoria Armenii oraz skraj dzisiejszej Gruzji.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Paweł Krysa, fot. autor

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token